Apel podpisali m.in. L. Wałęsa i A. Hall oraz W. Jaruzelski, C. Kiszczak i A. Michnik
Bronisław Wildstein w komentarzu Tragedia Birmy i manipulacja pamięcią opublikowanym w Rzeczpospolitej, pisze o cynicznych przywódcach komunistycznej WRON-y, Jaruzelskim i Kiszczaku, którzy wprowadzili stan wojenny w obronie interesów sowieckich w Polsce — a teraz wzywają juntę wojskową w Burmie do budowy demokracji.
Jest to rzeczywiście groteska. Bo obaj sparawujący przez długie lata władzę bandyci z PZPR, winni wydania rozkazów pozwalających na mordowanie Polaków — za co od dawna pozbawieni powinni być prawa do używania jakichkolwiek stopnii wojskowych — teraz apelują do innego dyktatorskiego reżimu, powołując się na oszukańcze manewry zwane „Okrągły Stół”. Jednak, jak to doskonale opisał Wildstein:
„Rządzący PRL przy Okrągłym Stole nie tylko nie chcieli oddać władzy, ale nawet się nią podzielić. W rzeczywistości był to manewr kooptacji, który polegał na czasowym podzieleniu się odpowiedzialnością z opozycją. Manewr, który komuniści stosowali już wcześniej w sytuacjach zagrożenia. W tym okresie kryzys rządów PZPR był dla jej przywódców oczywisty. Na plenum KC PZPR na przełomie lat 1988 i 1989 premier Rakowski (jeden z sygnatariuszy apelu) stwierdził, że w Polsce doszło do ‘katastrofy ekonomicznej’.
W fabrykach i na uniwersytetach burzyło się pokolenie nieznające traumy stanu wojennego i – co najważniejsze – przywódcy PZPR (tylko oni) wiedzieli, że nie mogą już liczyć na ‘bratnią pomoc’ z Moskwy. Dynamika procesu uruchomionego przez wybory w 1989 roku doprowadziła do upadku komunistów, tylko że, wbrew legendzie, którą budują dziś oni i ich sojusznicy, Okrągły Stół miał zabezpieczyć ich władzę, a nie doprowadzić do jej oddania. Jak ponura drwina brzmi sformułowanie apelu: ‘zbrodnie przeszłości powinny być sprawiedliwie osądzone’. Kiedy osądzone zostały zbrodnie, za które odpowiadają sygnatariusze apelu Jaruzelski, Kiszczak, Rakowski? Dziesiątki pomordowanych, dziesiątki tysięcy pozbawionych wolności, setki tysięcy zmuszonych do emigracji, zrujnowany kraj?”
Znakomite jest też podsumowanie przez Wildsteina tego apelu WRON-y z przystawkami:
„Celem tego groteskowego apelu jest przedstawienie LiD, postkomunistycznej partii, pod którą podczepiła się grupka byłych opozycjonistów, jako ugrupowania tych, którzy przywrócili Polakom wolność i demokrację. Świadczy o tym odpowiedni dobór sygnatariuszy, pośród których niestety znajdujemy Lecha Wałęsę, dziś robiącego wszystko, aby zaistnieć jeszcze na scenie politycznej. Nie przypadkowo apel zamieszczony został w gazecie, która piórem swoich komentatorów wzywa do głosowania na LiD i podpisany został przez jej redaktora naczelnego. Smutne, że pośród wszystkich tych postaci znalazł się Aleksander Hall. A najbardziej odrażające, że pretekstem do tego aktu propagandy i mistyfikacji staje się tragedia w Birmie.”
Czy działalność WRON-y jest to rzeczywiście dobrym wzorem dla społeczeństwa w Birmie?
Jak widać, cyniczne postępowanie — czy to PRL-owkich komunistow, czy tzw. postkomunistów z RP, nie ma końca. Mimo, że podstarzałe i z chwiejącmi się zębami — wilki z WRON-y ciągle udają, że są niewinnymi owcami. . .


Komentarze
Pokaż komentarze (12)