0 obserwujących
27 notek
9360 odsłon
78 odsłon

wykluczone czy inkludowane

Wykop Skomentuj
Na wstępie odniosę się do wypowiedzi agar (wybacz Adamie kobietom pierwszeństwo).
Droga Agar głośmy pochwałę różnorodności i inności.
Osoba niepełnosprawna jest inna, ma jakąś tam przypadłość, która w czymś ją ogranicza. Zastanówmy się, więc czy tzw. pełnosprawni posiadają również jakieś ograniczenia utrudniające im byt w otaczającym świecie. Niestety każdy z nas jest w jakiś sposób dotknięty jakąś przypadłością, czy jest to lęk wysokości czy nietolerancja mleka, czy cokolwiek innego.
Stąd można powiedzieć, że lekarka, z którą rozmawiałaś wykazała się niesamowitą mądrością życiową.
Dla wielu ludzi istnienie jakichś niepełnosprawnych/wykluczonych uzasadnia ich byt czy polityczny czy medialny, jak sama zresztą to zauważyłaś….
I wybacz nie zgodzę się, co do roli państwa w niwelowaniu różnych form marginalizowania. Nie chcę się rozwodzić przesadnie nad tym zjawiskiem (pisałem o nim poprzednio).
Czy jest może tak, że każda taka nasza przypadłość jest w pewnym względzie też i naszym błogosławieństwem? Dzięki czemu łatwiej jest nam zrozumieć osoby, których ograniczenia są dużo większe, niż nas samych.
Uważam, że wyzwolenie w ludziach naturalnej dobroci (niewypychanej na margines przez instytucje państwa) spowodowałoby dużo lepsze skutki. Po pierwsze spowodowałoby to nieuchronnie zainteresowanie „zwykłych ludzi” tym, kto mieszka w ich pobliżu, po 2 miejmy na dzieje, że inność niepełnosprawnego przestała by razić, po trzecie szanując się wzajemnie, przywrócilibyśmy stare, dobre znaczenie słów: dobroczynność czy jałmużna.
Podsumowując, więc inni, podobni, chociaż nie tacy sami….

Adamie miło mi cię widzieć.
Ja słusznie zauważyłeś, pojęcia niepełnosprawności nieuchronnie musi wiązać się z odpowiedzią na pytanie, czym jest pełnoprawność. I tu pojawia się problem, żaden słownik takowej nie podaje, niepełnosprawność odmieniana przez dowolne przypadki, pełnosprawność jako pojęcie nie istnieje. Prawda, że ciekawe? Stad płynąć mogą kolejne wnioski. Skoro pełnosprawność (jako zaprzeczenie niepełnosprawności) de facto jest mitem, to i cała literatura dotycząca tematu ma cokolwiek wątpliwe podstawy logiczne.

Teraz pozwolę sobie zająć się meritum „wykluczone czy inkludowane?”, w domyśle kobiety.
W społeczeństwie starożytnym rola kobiety była bardzo zmienna od pomnikowej po wręcz niewolnicę domową.
W okresie średniowiecza kobiety zostały generalnie rzecz biorąc odsunięte w cień, co smutne spowodowane to było w głównej mierze „naukami” doktorów kościoła, cytatów przytaczać nie będę, miłe one jednak kobietom nie były.
Średniowiecze to czas patriarchatu, owszem kobiety rządziły nawet królestwami czy były papieżami, nie zmienia to jednak całościowego wydźwięku tego okresu.
Owszem piękne dzieła sławiące kobiety są nam znane, lecz dotyczą one już końca średniowiecza, stanowiły zapowiedź następnego, jak, że ważnego okresu w historii: renesansu. Wtedy jak i w okresach późniejszych rola kobiet wzrasta, na początku jedynie jako obiektu westchnień, z czasem kobiety mogą samodzielnie podejmować działalność czy to polityczną czy gospodarczą czy znowu literacką. Nie da się ukryć, że przypadków takowej znamy niewiele, co jednak nie oznacza, że jej nie było.
Wiek XIX i początek XX to czas emancypantek, sufrażystek, czyli przywrócenia faktycznej równości wobec prawa. I w zasadzie można by na tym zakończyć, gdyby nie fakt, że w połowie wieku XX w krajach zachodnich pojawiły się sponsorowane przez sowieckie służby specjalne ruchy feministyczne. Tak, tak nie było w tym przypadku, że ruchy te powstały w tym czasie w tych miejscach, w których się pokazały (więcej http://www.polskieradio.pl/krajiswiat/polityka/artykul7835.html).
Zastanówmy się, więc jakie są w dniu dzisiejszym podstawowe cele feminizmu. W zasadzie skupiać się na walce o równouprawnienie, równe traktowanie kobiet. Zastanówmy się tedy nad konkretnymi przykładami, kiedy to marginalizacja społeczna kobiet ma mieć miejsce i zastanówmy się nad przyczynami takiego zjawiska, jeśli istnieje.
Na początek może problem poważniejszy, czyli równouprawnienie (większość kobiet wypowiadających się w tych tematach nie zauważa tej zasadniczej różnicy, ale ad rem)
Wiele feministek oczekuje, że wręcz każdy przepis będzie posiadał dychotomię swego adresata: kobieta i mężczyzna, a w przypadkach, gdy przepisy stanowią bezpośrednio o kobitach lub mężczyznach winny odnosić się do ogółu. Cóż logiki w tym za grosz (wydawać by się mogło, że obywatelami polski są kobiety i mężczyźni), natomiast całą pewnością ruchy te poszukują namacalnego „sukcesu”, efektu swego działania. Taki na przykład chociażby z kodeksu pracy w miejsce „matki karmiącej” pojawić się by się miała chyba „osoba karmiąca/pracownik karmiący”. Inna „ważna” sprawa to maskulinizacja niektórych zawodów, ja jakoś dostrzegam również feminizacje i nie twierdze, że zawsze jest zła. Dla przykładu jakoś trudno mi sobie wyobrazić piękną kobietę jako „szambonurka”, bądź niezgrabnego faceta jako przedszkolankę. Te przykłady są może drastyczne, ale oddające sens dzisiejszego prawa. Gdyż w obecnej dobie firma chcąca zatrudnić pana mającego zanurzać się w nieczystościach nie może napisać, iż chce zatrudnić faceta, tak jak przedszkole chcące zatrudnić przedszkolankę nie może napisać w ogłoszeniu o kobiecie (formalnie oczywiście, bo tak jak w pierwszym przypadku firma zebrała by cięgi w mediach, to w drugim nikt by tego zapewne nie zauważył).
Podobnie tematem wielce zajmującym feministki jest wysokość uposażeń i ilości kobiet na stanowiskach kierowniczych. Jest faktem, że średnio lepiej zarabiają mężczyźnie jak również faktem jest, że częściej piastują stanowiska kierownicze. Feministki nie zastanawiając się nad źródłami problemu chcą mechanicznych, prawnych regulacji. Zastanówmy się, więc co jest przyczyną wspomnianych różnic. Mężczyźni są bardziej dyspozycyjnymi pracownikami, mężczyźni wyrastają w rywalizacji, mężczyźni częściej posiadają umysły analityczne itd. Nie zmienia to faktu, że są kobiety świetne jako szefowe, doskonale zarabiające.
Nie walczmy, więc biologią, co jest statystycznie sprawdzalne i obiektywnie widoczne. Stąd, jeśli by gdziekolwiek, istniały zakazy pełnienia jakiejś funkcji przez kobiety będę zawsze przeciw takim przepisom.
Tak jak uważam, że zakaz zatrudniania kobiet w policji byłby po prostu głupi, to znowu mechaniczne równanie do 50% kobiet w policji, jest chyba jeszcze głupszy. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby miały mnie bronić na ulicy 2 długonogie blondynki w mundurach policji… Podobna sytuacja w przypadku wojska, nieuchronną sytuacją w działaniach wojennych są gwałty, a jakoś tak dziwnie się składa, że to raczej mężczyźni z tytułu naturalnej dla nich większej dawki agresji są sprawcami a kobiety ofiarami gwałtów (proszę mnie nie poprawiać, co do zgwałceń).
Znowu większa skłonność do ryzyka, odporność psychiczna, „chłodny umysł” to częściej domena mężczyzn. W tym miejscu można przywołać ciekawe zjawisko, że duże firmy o ugruntowanej pozycji częściej zatrudniają kobiety niż mężczyzn, niż firmy ekspansywne, co tłumaczyć można łatwo przywołaną skłonnością do ryzyka.
Feministkom nie podoba się paternalizacja reklam, chociaż jakoś trudno mi sobie wyobrazić, aby faceci reklamowali pończochy czy rajstopy (te włochate kopytka, ble…), czy znowu facet z dzieckiem „przy cycku” wyglądałby przynajmniej śmiesznie, jeśli nie żałośnie..
Wiele z „walczących” feministek wszędzie stara się dostrzec postawy mizoginiczne, lecz obawiam się, że poza homoseksualistami (męskimi) chyba to zjawisko wymarło.
Oczywiście zjawisko „marginalizacji” kobit ma swoją przeciwwagę w postaci maskulinizmu, nie będę się za nadto rozwodził nad tym faktem, lecz można stwierdzić ze tylko 3% mężczyzn otrzymuje prawa rodzicielskie w razie rozwodu, czy to, że mężczyzna w filmach klasy C czy grach komputerowych przedstawiany jest raczej jako tępy osiłek. Ruch ten podobnie jak ruch feministyczny uważam, za kwintesencję problemów emocjonalno osobowościowych – podobnie jak ruchy feministek.
Obydwie strony barykady feministki i maskuliniści oczekują oczywiście ingerencji państwa, najchętniej jeszcze finansowej, na znoszenie barier.. Cóż nie będę kopał lezącego…
Same feminizm to ruch niejednorodny, są wśród nich osoby całkiem rozsądne (które trochę zbłądziły) jak i wprost agresywne, na przykład http://feminizm.blox.pl/html a są jeszcze gorsze przykłady. Stanowczo zbyt często feministkom walka o równouprawnienie myli się z mizoandrią, niestety…
Co więcej jakże często ten wojujący feminizm splata się z lesbianizmem (wystarczy zajrzeć na kilka portali, aby się przekonać).
Jak mam nadzieję rozwiałem nieco dym unoszący się nad tematem wykluczenia społecznego kobiet, oczywiście poruszyłem niewiele z możliwych wątków, a tekst i tak wyszedł, chyba nieco za długi.
Drogie panie czy jest wam dobrze z chociażby całowaniem w rękę? Niektórym, nie, ale…
To my faceci zabiegamy o wasze względy, to my prosimy was o rękę, przepuszczamy w drzwiach, pomagamy się ubrać i niech tak pozostanie, kobiety pozostańcie damami!

Dla mających zbyt dużo czasu: http://ec.europa.eu/employment_social/fundamental_rights/pdf/pubst/broch/flyer06_pl.pdf
Walka z dyskryminacją w Unii Europejskiej



Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale