Niektórzy mówią, że Polacy toczą boje o miejsce pochowania prezydenta. I dobrze.
Jeśli Wawel ma być symbolem zasłużonych dla państwa ludzi to powinny władze państwa albo krakowskie władze lokalne decydować o tym, kto ma spocząć na Wawelu, a nie kardynał Dziwisz.
Dostał takie polecenie oczywiście od Jarosława Kaczyńskiego albo sam wysunął się przed szereg w związku ze śmiercią Prezydenta.
Czy Kraków jest stolicą Polski, żeby chować tam prezydenta? Kraków przeznaczono dla ważnych postaci historycznych. Czy Lech Kaczyński taką postacią był? Oczywiście nie. Jak w tej sytuacji czuje sie Gowin, zausznik Dziwisza w Platformie, dlaczego nic nie uczynił w kwestii Wawelu, albo raczej pytanie, kiedy przechodzi do PiS. Wszakże czekają tam na niego z radością, nic mu po Platformie.
Jeśli zaś Lech Kaczyński ma być pochowany na Wawelu, to niech to będzie to ceremonia koscielna, a świecka niech zostanie zorganizowana tylko w Warszawie, tam gdzie mieści się Urząd Prezydenta.
Na pewno Lech Kaczyński nie był prezydentem wszystkich Polaków, nie był prezydentem dla wielu uczniów, studentów, przedsiębiorców, homoseksualistów czy niewierzących - to im zawsze podstawiał ustawodawczą nogę. Nawet jego czysty elektorat nie był z niego za bardzo zadowolony, żeby tylko wspomnieć biednego Huberta K., bezdomnego z warszawskiego dworca, któremu Prezydent powiedział "spieprzaj dziadu".


Komentarze
Pokaż komentarze (5)