Często narzekamy z powodu niskiej dzietności w naszym kraju, ale zobaczmy jak ta sprawa się z naszymi politykami, samorządowcami, dziennikarzami i innymi członkami elity. Jezeli elity mają kreować jakiś wzór i jeżeli na jakiś temat alarmują, to powinny same dawać przykład. Szczególnie dlatego, ze dobrze im żyje się materialnie i nie ma powodu, aby nie brały większych obciążeń na siebie, skoro i mają większe profity.
Na krytycznej liście powinni znaleźć się, między innymi:
Lech Kaczyński - miał tylko 1 dziecko, wiemy kogo, Martę Kaczyńską, no ale skoro wział ślub z kobietą 34-letnią (choć dużo mądrzejszą od niego), to nie dziw
Jarosław Kaczyński - zero dzieci
Aleksander Kwaśniewski - tylko jedna córa, Olka, a mogła jeszcze Jola urodzić, dziesięć lat prezydentury, przez można było mnożyć nie tylko pieniądze
Donald Tusk - lepiej, bo dwójka dzieci, ale nie przekroczył magicznej reprodukcyjnej liczby 2,1 na parę lub małżeństwo ( a właściwie na kobietę - tyle lat był politykiem, a nie dorobił się liczniejszego potomstwa)
Jarosław Wałęsa - już 34 lata, a latka lecą, a ile ojciec miał już dzieci w tym wieku?
Pozytywnie nalezy wyróznić:
- Bronisława Komorowskiego, z piątką dzieci
- Lecha Wałęsę, z ósemkę - prezydentem był miernym, ale dowód swej męskości dał
- Krzysztofa Putrę - wielu śmiało się z jego wąsów, ale zawsze był to jeden z kilku pisowców, których lubiłem - szkoda, ze zginął w Smoleńsku, a zostawił też zdaje się ośmioro dzieci (jeśli się mylę poprawcie)
Odpowiedniej dzietności powinniśmy oczekiwać u ludzi, którzy maja wpływ na sprawy publiczne, Skoro to przede wszystkim oni alarmują o niskiej dzietności, to rzeczywistość powinni zacząć zmieniać od siebie. Bo nie należy się tylko dostosowywać do rzeczywistości, ale i ją kreować, tworzyć.
Z okazji swojej setnej notki życzę tego wszystkim Salonowiczom
P.S.: Na setną notkę poruszyłem temat właśnie mi bliski, bo demograficzny ( a poza tym to Mikołaj, więc o dzieciach mowa)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)