0 obserwujących
181 notek
93k odsłony
628 odsłon

Psy wolą pracować niż dostawać dotację

Wykop Skomentuj10

Opowiadało się kiedyś taki dowcip: Czy socjalizm wprowadzili naukowcy? Nie naukowcy - brzmiała odpowiedź - bo naukowcy wypróbowaliby go najpierw na myszach.

Szkoda, że nie wypróbowano wcześniej na zwierzętach systemu społeczno-ekonomicznego określanego "państwem opiekuńczym" lub "państwem sprawiedliwości społecznej", tak rozpowszechnionego w świecie, a w szczególnie ekstremalnej postaci w Europie*), w którym konfiskacie przez służby skarbowe podlega ogromna część wytwarzanego PKB, która jest następnie wypłacana w znacznej części w postaci zasiłków i dotacji za pośrednictwem biurokracji rządowej.

Ale co się odwlecze, to nie uciecze, jak mówi porzekadło. Już wypróbowano. Lepiej późno niż wcale. Dopiero teraz, kiedy ten system chyli się ku upadkowi, przeprowadzono eksperyment na zwierzętach.

Opis eksperymentu podano tu:

http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2656101/Clever-boy-Dogs-prefer-EARN-treats-solving-problems-receiving-handouts.html

i dedykuję go (również tę notkę) zwolennikom partii, która właśnie dopiero co ogłosiła, że będzie jednoczyć ugrupowania prawicowe w Polsce, a sama jest książkowym przykładem partii lewicowej.

Naukowcy z Uniwersytetu Nauk Rolniczych w Szwecji przetestowali, jak dotacje lub zasiłki wpływają na psy.

pies (Tak wygląda pies -  Wikipedia)

Każdego z badanych 12 piesków nauczono korzystania z różnych urządzeń, takich jak np. specjalne pianino lub dźwignia uruchamiająca dzwonek. Potem psy testowano parami. Porównywano reakcje psów nagradzanych za wykonanie zadania z reakcją drugiego psa, który żadnego urządzenia nie musiał uruchamiać tylko patrzył jak "pracuje" ten pierwszy i również dostawał taką samą nagrodę.

Eksperyment dowiódł, że psy wolą zapracować na wynagrodzenie niż otrzymać je w takiej samej wysokości za darmo. Psy po poprawnym wykonaniu zadania wykazywały oznaki radosnego pobudzenia, co się przejawiało np. zwiększoną intensywnością machania ogonem. Psy "kontrolne", tzn. te które nic nie robiły, były tego świadome i które otrzymywały takie samo wynagrodzenie, wykazywały oznaki frustracji, na przykład poprzez podgryzanie sprzętu.

Badacze wyciągnęli poprawny z punktu widzenia dominującej doktryny politycznej i niezbyt kreatywny wniosek, że psy reagują emocjonalnie na możliwość rozwiązywania problemów. Ktoś bardziej agresywnie oceniający rzeczywistość w państwie opiekuńczym zajmującym się głównie pobieraniem podatków, kasowaniem prowizji, marnowaniem części konfiskowanego dobra i redystrybuowaniem reszty według uznania zwycięzców wyborów, mógłby stwierdzić, że psy wolą zarabiać niż dostawać zasiłek lub dotację. Mógłby również zasugerować, że teraz przywódcom lewicowych partii nie przyjdzie do głowy, nawet po pijaku, by proponować przyznanie zwierzętom praw wyborczych.

Prawie wszystkie kłopoty finansowe współczesnych państw demokratycznych można wyjaśnić "opiekuńczością" rządów. Wystarczy rzucić okiem na budżet i zobaczyć, na na co rządy wydają pieniądze podatników. Walczący o reelekcję politycy mają motywację, aby wymyślać i proponować wyborcom coraz lepsze formy opieki, coraz to nowsze programy wydatków i coraz więcej ich rodzajów, bez zwracania uwagi na koszty. Zamiast żyć z twardym ograniczeniem środków dostępnych z podatków, politycy po prostu zadłużają mocno swoje rządy, co jest równoznaczne z przesunięciem obciążeń podatkowych na przyszłość. Należy podkreślić, że politykom nie przychodziłyby do głowy takie pomysły, gdyby ich wyborcy nie byli przyzwyczajeni do "opieki" rządu, do wydawania za nich pieniędzy, do wydawania środków z podatków na programy, które według propagandy rządowej mają przynieść wyborcom korzyści. Jest sprzężenie zwrotne. Wyborcy chcą, by się nimi opiekowano, a politycy wymyślają programy zapewniające taką urzędniczą opiekę. I wydają na to pieniądze podatników.

 

*) W Polsce "państwo opiekuńcze" przejawia się tylko w nadopiekuńczości i opresyjności stanowionego prawa, a nie w nadmiernie hojnych zasiłkach. Chyba że za "zasiłki" uznać takie hojne wydatki z budżetu:
- finansowanie setek tysięcy niepotrzebnych miejsc pracy w administracji,
- realizowane z wykorzystaniem unijnych programów finansowanie niepotrzebnych szkoleń dla ludzi i dotacji dla firm, również dla rolników w ramach "wspólnej polityki rolnej".
Emerytur nie da się zaliczyć do tej kategorii "hojnych" zasiłków, bo są po prostu niskie. Są traktowane jako świadczenie społeczne, a ich wysokość zależy od bieżącego samopoczucia klasy rządzącej, tak samo jak typowe zasiłki socjalne. Wysokość określa ustawa, a wskaźnik rewaloryzacji ustala rząd po konsultacjach ze związkami zawodowymi i z przedstawicielami pracodawców (!!! - co do tego mają związki? albo pracodawcy? dlaczego nie szewcy, rybacy, piekarze, kosmici lub hobbici - udzielaliby zapewne równie mądrych porad).

 

 

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale