Sceptissimus
Mądry wie co mówi. Głupi mówi co wie.
0 obserwujących
13 notek
1521 odsłon
138 odsłon

Ku pokrzepieniu serc...

Wykop Skomentuj2

Kontynuując przegląd niemieckiej prasy z ubiegłego wieku, trafiłem na relacje z pamiętnych dla nas Igrzysk Olimpijskich w ZSRR w roku 1980. Dla mnie osobiście jest to pretekst do miłych wspomnień. Być może spojrzenie na jednego z naszych "bohaterów" oczami obcojęzycznych dziennikarzy, zainteresuje miłośników sportu.

image

"Polski karnawał z powodu Kozakiewicza"

Milicjanci rozdzielali zwolenników (kibiców).

Kiedy Władysław Kozakiewicz pakował swoje przeszło pięciometrowe tyczki do futerału, zwycięstwo olimpijskie do torby, i rekord świata (5,78m) do statystyk - unosiły się nad nim chóralne śpiewy trzech tysięcy jego rodaków. Oni siedzieli na zakręcie stadionu, oddzieleni ogrodzeniem w dwóch grupach. Nagle jedna z nich zdecydowała połączyń się z tą drugą. Wnet jednak zostało im to uniemożliwionym przez kordony milicji.

imageGodzinę trwał na trybunach polski karnawał w Moskwie. Podczas dekoracji medalami, śpiewali narodowy hymn w sposób udowadniający, że w jedności również ten mały może być silnym. Z pasją potrafili się już wcześniej jako trzytysięczna grupa podczas trwania konkursu skoków, przez cztery godziny nie dać zagłuszyć gwizdom sowieckiej publiczności. Odpłacali gwizdami, kiedy rozbieg brał 20 letni Konstantin Wołkow.

Po raz pierwszy w trakcie tej olimpiady, proszono przez mikrofony by nie przeszkadzać atletom. Było to powtarzane po francusku i angielsku - tylko nie po rosyjsku, tak jak gdyby tylko obcy goście demonstrowali swoje niezadowolenie.

Cztery godziny siedział na stołku przy skoczni 77-letni Adrian Paulen - przewodniczący Międzynarodowego Związku Lekkiej Atletyki. Pojawił się tam (nareszcie) pierwszy raz od otwarcia olimpiady - na wskutek masywnej krytyki zagranicznych dziennikarzy, manipulacji dokonywanych przez sowieckich sędziów.

image

image

"Znaki (niedozwolone) dla sowieckiego faworyta"

Sergiej Kulibaba dawał za plecami znaki Konstantinowi Wołkowowi który był faworytem konkursu. Odsuwający ruch ręki znaczył: odczekać. Zakreślone ręką koło: możesz skakać. Kamerzysta i reżyser  transmisji najwyraźniej nie wiedzieli, że to jest zabroniony coaching.

"Ja rozumię, że wszyscy chcą wygrać, ale to nie powinno dziać się za wszelką cenę" - powiedział "Kozak", zwycięzca, potem na konferencji prasowej. On przyznał, że gwizdy przeszkadzały mu, ale prawdopodobnie te 3000 Polaków jeszcze bardziej przeszkadzały temu Sybirakowi. (Nie rób drugiemu co tobie nie miłe).

"Kozak" był jednoznacznie najlepszym atletą we środę wieczorem. On poprawiał się w sześciu bezbłędnych próbach aż do 5,75m, zanim jako dodatek w drugim podejściu pobił rekord świata.

Ten zwycięzca olimpijski ma dzisiaj 26 lat i wreszcie potrafi opanować startowy stress. Przed czterema laty w Montrealu, jako faworyt był zaledwie jedenasty, a przed dwoma przy mistrzowstwach Europy w Pradze tylko czwarty. Stopniowo zaczęto mu przylepiać łatkę zawodnego.

Jego biografia jest interesująca. 8 grudnia 1954 roku urodził się w Solnikach, na terenie dzisiejszego ZSRR, ale do drugie wojny światowej naleśących do Polski. Jego rodzice są imigrantami. Dzisiaj wraz z żoną i dzieckiem mieszka nad Zatoką Gdańską.

image




Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport