0 obserwujących
15 notek
3392 odsłony
1281 odsłon

Jakub Żulczyk - Ślepnąc od świateł

Wykop Skomentuj5

image


Tydzień z życia dilera 

Dzień dobry, oto Jacuś. Jacuś przyjechał do Warszawy na studia, ale wyszło tak, że został dilerem i bandziorem. Nie byle jakim dilerem, lecz kolesiem, który sprzedaje kokę gwiazdom showbiznesu, celebrytom, hipsterom, znudzonym, bogatym żonom biznesmenów i innym takim, którzy zaludniają stolicę i mają za dużo hajsu albo chcą mniej lub bardziej odkleić się od rzeczywistości. Jacuś zaprasza nas do swojego poukładanego świata, gdzie wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku. Spędzimy z nim jeden grudniowy tydzień, zajrzymy w jego życie. Szkoda tylko, że każdy precyzyjny mechanizm szlag trafia, gdy dostanie się do niego ziarenko piasku, a Jacuś chyba o tym zapomniał.

O „Ślepnąc od świateł” mogę powiedzieć jedno - pierwszy raz od dłuższego czasu przeczytałem powieść, która mnie nie zdegustowała, nie znużyła, nie była pełna debilnych pomysłów oraz wyjętych z dupy zwrotów akcji. Postacie są wiarygodne w swoim postępowaniu i decyzjach, nie wykonują jakichś dziwacznych szarpnięć i podskoków, których ludzie zazwyczaj w danej sytuacji nie wykonują. Tutaj wszystko trzyma się kupy, jedno wynika z drugiego. Nie ma naciąganych wydarzeń i pomysłów mających skleić sypiącą się fabułę. Co więcej, historia Jacka naprawdę wciąga. To jedna z tych książek, gdzie chcesz dowiedzieć się, co będzie dalej. Jeszcze tylko parę stron, jeden rozdział, mimo że północ minęła, a ty musisz wstać o szóstej rano.

Podoba mi się jak Żulczyk pisze o Warszawie, która jest tłem fabuły, ale też w pewnym sensie bohaterem powieści. Jest jak wielki, żywy organizm, który funkcjonuje własnym trybem - to usypia, to budzi się i pulsuje jakimś podskórnym rytmem. Jest jak jezioro, które z wierzchu połyskuje światłem odbitym od szklanej tafli biurowców, a w głębi jest mroczne i muliste. Wielkomiejski blichtr i syf mieszają się w nim tworząc tkankę metropolii. Żulczyk wprowadza nas w mroczne zakamary swojej Warszawy, w gęstą atmosferę, gdzie pieniądz robi pieniądz oraz ludzi, albo ich niszczy. Tam gdzie ciągle toczy się binzes i trwa walka o pozycję. To wszystko jest bardzo dobrym otoczeniem dla głównego bohatera i tłem jego historii.

Oprócz tego mamy naszego Jacka, z którym podążamy jego krętymi ścieżkami. Pominę jego przygody milczeniem, aby nie spojelrować. Mamy też umysł Jacka, jego przemyślenia, analizy rzeczywistości, w której się znajduje i koszmary, które go dręczą. Zwłaszcza jeden powtarzający się sen, który jest odbiciem jego losów. Losów, których punkt krytyczny, linia demarkacyjna znajdują się w piwnicy domu Daria.

Na koniec łyżeczka dziegciu do tej beczki miodu. To co mnie uwiera i sprawia ból mojej duszy i rozumowi, to ogólny obraz świata i człowieka, który prezentuje Żulczyk. Nie dam się przekonać, że nie ma już dobrych ludzi, a każdemu zależy tylko na władzy, pozycji i pieniądzach. Nie ze mną takie numery. Wolałbym się dowiedzieć, że mimo tego całego gnoju jest zawsze gdzieś ktoś, kto ma w sobie jakieś dobro, chociaż może relacja Jacka i Paziny jest takim promykiem nadziei.

 Nie przedłużając - warto sięgnąć po „Ślepnąc od świateł”, bo jest to rzeczywiście porządna, wręcz dobra książka. Beletrystyka ma dostarczać rozrywki, a „Ślepnąc …” właśnie to robi. Powąchaj, spróbuj i Ty - też się wciągniesz.

7/10


(Zdjęcie okładki z: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4863015/slepnac-od-swiatel)


Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura