0 obserwujących
328 notek
300k odsłon
  180   0

Rozmowa z Piotrem Zychowiczem

Z Piotrem Zychowiczem o sojuszu Polski z Hitlerem i dziennikarstwie historycznym rozmawia Hubert Bekrycht.

Piotr Zychowicz – rocznik 1980. Historyk i dziennikarz. Publicysta „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”, zastępca redaktora naczelnego „Uważam Rze Historia”. W sierpniu ukazała się jego książka : „Pakt Ribbentrop-Beck, czyli jak Polacy mogli u boku III Rzeczy pokonać Związek Sowiecki”.

W swojej książce, analizując sytuację geopolityczną w 1939 roku,  jest Pan po stronie zwolenników sojuszu Polski  z Hitlerem i walki u boku Niemców ze Związkiem Sowieckim…Mój świętej pamięci dziadek walczący w kampanii wrześniowej który, delikatnie mówiąc, nie lubił  i Niemców, i Sowietów, bardzo zdenerwowałby się na Pana, kto wie może nawet nazwałby Pana zdrajcą…

Problem polega na tym , że jak się pierwszy raz usłyszy o takim sojuszu,  z reguły wywołuje to u Polaków reakcję bardzo emocjonalną. „Jak to, mielibyśmy się sprzymierzyć z takim straszliwym mordercą, ludobójcą, który wymordował kilka milionów naszych obywateli, dokonał holocaustu…”  To myślenie ahistoryczne.  Przy analizie takiej paskudnej dziedziny życia jaką jest polityka emocje nie są dobrym  doradcą. Hitler wymordował tylu Polaków, bo Polska toczyła z nim wojnę i po przegraniu tej wojny byliśmy pod okupację niemiecką. Oczywiste jest zatem, że gdyby Polska porozumiała się z Hitlerem w latach 30-tych, przed kampanią wrześniową, w której również walczyło dwóch moich dziadków, to nie byłoby wojny polsko-niemieckiej, nie byłoby okupacji i tych wszystkich zbrodni Hitlera popełnionych na Polakach.

Po zwycięstwie nad Moskwą mieliśmy zerwać sojusz z Hitlerem i walczyć przeciwko Niemcom, tym razem u boku aliantów. Według Pańskiej hipotezy po klęsce Berlina miała powstać  Federacja Polsko - Ukraińsko - Białoruska z udziałem państw bałtyckich. Wreszcie konferencja pokojowa w Juracie z udziałem Churchilla, Trumana i Śmigłego-Rydza. To ciekawa wizja, ale wiele osób krytykuje takie myślenie kpiąc, że to tylko mocarstwowe fantazje.

Mocarstwowe fantazje to snuł Józef Beck. Ostatniemu przedwojennemu szefowi polskiej dyplomacji wydawało się, że uda się ugiąć Hitlera, zastraszyć i spowodować , że Niemcy nie przystąpią do II Wojny Światowej. Wydaje się, że moja książka jest właśnie zaprzeczeniem tych fantazji, ponieważ ukazuje mocarstwowe aspiracje Becka, które nas zgubiły. Część polskich generałów marzyła o tym , że dwa tygodnie po wybuchu wojny będą poić konie w Łabie, że zajmiemy Berlin, że mamy niezwyciężoną, potężną armię. Były rozpowszechniane informacje, że niemieckie czołgi są z tektury. Tymczasem moja książka jest wielkim apelem o rozsądek i hołdem złożonym Realpolitik, która jest Polakom całkowicie obca. Moim zdaniem Beck porwał się z motyką na słońce. W 1939 roku gra toczyła się o tak wielką stawkę,  czyli o biologiczne przetrwanie narodu i  niepodległość, że  powinniśmy byli pójść na dość bolesne ustępstwa . Warto stąpać po ziemi.

W swojej książce przekonuje Pan, że dzięki sojuszowi z Niemcami na wstępie wojny, być może nie doszłoby do zagłady prawie całej społeczności żydowskiej.

Przede wszystkim nie doszłoby do zagłady polskiej społeczności żydowskiej .Sporo jest dokumentów, że Hitler - co dzisiaj może wydawać się nam szokujące - miał wielką słabość do Polaków a Polska była ważnym punktem wojennych planów Niemiec. Hitler chciał rozbić Francję i Związek Sowiecki. Chciał rozbić najpierw Francję , a sojusz z Polską,  według jego wizji,  miał zabezpieczać tyły, czyli nie dopuścić do ataku ze wschodu. Później Niemcy planowali kampanię sowiecką i atak na Moskwę z udziałem Polaków.W zamian za to oferowano nam Ukrainę. Gdybyśmy zgodzili się na coś takiego i nie wchodzili w absurdalny sojusz z Anglikami i Francuzami, nie byłoby okupacji, moglibyśmy dozbrajać naszą armię i w roku 1941 zaatakować wraz z Niemcami  Związek Sowiecki. Doprowadzamy  w ten sposób do załamania się tego straszliwego imperium. Jesteśmy jednym z nielicznych sojuszników III Rzeszy. Niemożliwe, żeby wtedy Hitler zażądał wydania trzech i pół miliona polskich obywateli narodowości żydowskiej, by ich zgładzić gdzieś za Uralem. To nierealne. Co więcej, Niemcy nie mają wtedy większości obozów koncentracyjnych, nie mają Auschwitz i innych fabryk śmierci. Nie ma ich na terenie Polski.

Może – według tego alternatywnego scenariusza historycznego - III Rzesza buduje obozy zagłady na swoim terytorium?

Niemcy nie chcieli tego robić u siebie. Pomysł, że rząd Sławoja-Składkowskiego oddaje Hitlerowi trzy i pół miliona swoich obywateli pochodzenia żydowskiego w łapy niemieckich siepaczy jest nierealistyczny. Tego nie wymyśliłby nawet Jan Tomasz  Gross. To jest kwestia wiary w Polaków. Nie mieliśmy krwiożerczych planów. W przedwojennej Polsce był antysemityzm i silny konflikt polsko-żydowski, głównie na tle ekonomicznym. Podkreślić jednak trzeba, że wybijanie szyb w sklepach przez bojówki ONR nie było zachętą do gazowania ludzi. Sojusz z Hitlerem nie oznaczałby naszego udziału w holokauście. Prawie wszystkie państwa sprzymierzone z Niemcami odmawiały wydania swoich  obywateli pochodzenia żydowskiego. Zginęło 90 procent polskich Żydów, bo przegraliśmy wojnę z III Rzeszą i byliśmy pod  jej permanentną okupacją. Amerykański historyk Timothy Snyder wylicza, że szanse na przeżycie Żydów w Polsce lub jakimkolwiek innym okupowanym przez Niemców kraju, wynosiły jak 1 do 20. U sojuszników Rzeszy szanse te to 1 do 2. Na przykład w Rumuni przeżyło 60 procent Żydów.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale