Tadeusz Hatalski
Navigare necesse est ….
42 obserwujących
409 notek
620k odsłon
2187 odsłon

Nauki z epoki upadku

Wykop Skomentuj80

image

W Gdyni mamy ulicę Przebendowskich, która prowadzi w kierunku morza. Z kolei przedłużeniem ulicy Przebendowskich wzdłuż morza w kierunku mola, jest Promenada Królowej Marysieńki. Królowa Marysieńka pewnie w grobie się przewraca widząc, że nazwana jej imieniem promenada i ulica Przebendowskich stanowią wspólny ciąg. Kto wymyślił, żeby tak nazwać ulicę i promenadę będącą w jej bezpośredniej bliskości, tego nie wiem. Ale wiem dlaczego królowa Maria Kazimiera, czyli Marysieńka, jak ją pieszczotliwie nazywał król Jan, nie byłaby zadowolona z takiego zestawienia.

Król Jan III Sobieski był pierwszym królem Polski, który choć miał synów, to po jego śmierci, żaden z jego synów nie został wybrany królem. Nigdy wcześniej tak się nie zdarzyło. Mimo tego, że od czasu jak się skończyła dynastia Piastów, monarchia w Polsce nie była dziedziczna tylko elekcyjna, to mimo wszystko, jak umierający król miał syna, to właśnie jego syn był wybierany na następnego króla. Tylko w sytuacji, gdy nie było syna, szukano innego kandydata. Tak było w przypadku Jagiellonów, tak pewnie było by w przypadku Batorego. Niestety, król Stefan nie miał syna. Potem też tak było w przypadku Wazów. W przypadku synów króla Jana, tak się niestety nie stało. I to również dzięki wspomnianej już Marysieńce, jego ukochanej żonie. Otóż naturalnym pretendentem do tronu był ich najstarszy syn Jakub. I pewnie Jakub zostałby królem, gdyby nie hejt (mówiąc współczesnym językiem) między Marysieńką i Jakubem. Otóż Marysieńka nie przepadała za swoim najstarszym synem. I odwrotnie.  A mówiąc bardziej wprost, wręcz się nienawidzili. Natomiast ukochanym synem Marysieńki był najmłodszy Aleksander. I Marysieńka wymyśliła, że to Aleksander zostanie królem. I zaczęła prowadzić ‘kampanię wyborczą’ wśród szlachty na rzecz Aleksandra. Czyli intrygować przeciwko wyborowi Jakuba.  W którym to intrygowaniu była zresztą bardzo utalentowana.

Oczywiście, zgodnie ze starym porzekadłem, tam gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. Królowa Marysieńka była z krwi i kości Francuzką, więc być może nie znała tego polskiego przysłowia. Być może też i stąd jej intrygi. A może, co bardziej prawdopodobne, dlatego że lubiła intrygować. Z czego jej ojczyzna Francja, do dziś dnia słynie.

No i oczywiście w przypadku Jakuba i Aleksandra, zgodnie z porzekadłem, ten trzeci skorzystał. „Fryderyk August, elektor saski … okazałej postawy, silny jak Herkules … Nie myślał on z początku wcale ubiegać się o koronę polską, … Gdy jednak skutkiem intryg Maryi Kazimiery, kłócącej się ciągle z synem … wybór syna Jakóba stawał się wątpliwym … zdawało się elektorowi saskiemu rzeczą łatwą swój wybór przeprowadzić. Zachęcił go do tego kasztelan chełmiński, Przebendowski, człowiek chciwy i przewrotny … który królewicza najhaniebniej zdradził, a następnie przeszedł na stronę saską” [Dzieje Polski Ilustrowane, napisał prof. August Sokołowski]

Oczywiście Przebendowski (Jan miał na imię), nie przeszedł na stronę saską za darmo. Czy też po to, aby Polskę wprowadzić do Europy, poprzez wybór elektora saskiego na króla Polski. Paweł Jasienica w „Rzeczpospolitej Obojga Narodów, Część trzecia. Dzieje agonii”, tak to opisał ‘August … zapożyczył się grubo … Fleming [teść Przebendowskiego] i Przebendowski obiecali w jego imieniu pół miliona talarów wojsku, sto sześćdziesiąt tysięcy magnatom’. Ile z tego miliona, stu sześćdziesięciu tysięcy talarów, pozostało w kieszeni Przebendowskiego (i jego teścia Fleminga) pozostało ich słodką tajemnicą.

Jaki był tego efekt? Oczywiście, jak to pamiętamy z lekcji historii, Fryderyk August został królem Polski. Głosów, co prawda dostał mniej niż francuski książę Conti (bo ostatecznie ten był jego kontrkandydatem a nie Jakub Sobieski). Co więcej został nominowany na króla, nie przez Prymasa jak to było od zawsze przyjęte, bo Prymas ogłosił królem księcia Conti’ego.  Ale przez biskupa kujawskiego Dąbskiego. Czyli wydawałoby się, że Fryderyk August powinien był obejść się smakiem, bo legalnym królem Polski został książę Conti z Francji.

Jednak, od czego jest sąsiad z drugiej, wschodniej strony? Ten, z którym Fryderyk August, był w dobrych relacjach. Co jest historycznie uzasadnione, bo Niemcy i Rosja generalnie zawsze były w dobrych relacjach. Więc nic dziwnego, że Piotr car reformator, wspierał Fryderyka Augusta. Przecież Saksonia to jeden z niemieckich krajów. I ten sąsiad z drugiej strony użył innego argumentu niż elektor saski. „Piotr Wielki … w liście pisanym do stanów polskich, groził wojną na wypadek wyboru Francuza’. No cóż nasze stany wolały pokój. I Fryderyk August został królem Polski.

I tak wspólnymi siłami europejska Saksonia i pretendująca wtedy do Europy Moskwa ‘dały’ nam króla, co „łamał podkowy, zwijał srebrne talerze w rulon i skręcał w śrubę żelazne pręty”. Jaką korzyść z tak ‘mocnego’ króla miała Polska? No cóż, pytanie retoryczne.

A synowie króla Jana i Marysieńki, tak Jakub jak i Aleksander, pozostali bez dziedzictwa po ojcu. Które, w oczywisty sposób, jednemu z nich się należało. I niewątpliwie Polska, mając królów z dynastii Sobieskich, wyszłaby na tym zdecydowanie lepiej, niż na królach z dynastii Saskiej.

Podobno historia magistra vitae est. I gdy ktoś z czytelników, dopatrzy się w tej historii, podobieństwa do czasów współczesnych, to takie jego prawo. Z jednym wszakże zastrzeżeniem. Wszelkie podobieństwo, opisanych w tej historii ludzi i zdarzeń, do osób i zdarzeń współczesnych, jest zupełnie przypadkowe.

Wykop Skomentuj80
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura