seaman seaman
99
BLOG

Kto z nim przegra ?

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 6

Każdy, komu utkwił w zakamarkach pamięci teleturniej "Kto z nim wygra ?", zapamiętał również, że zwycięzca musiał wykazać się większą wiedzą niż nieodżałowany Tomasz Hopfer, chodząca encyklopedia sportu. W przypadku startu Andrzeja Olechowskiego w przyszłorocznych zawodach o fotel głowy państwa (w epoce omnipotencji masowych mediów przyrównanie wyborów do teleturnieju jest całkiem zasadne) nie jest ważne, kto z nim wygra, bo wygra z Olechowskim chyba każdy. O wiele ważniejsze jest pytanie: Kto może przez niego przegrać ?

Poseł Palikot, który od czasu do czasu usiłuje studzić swoje błazeństwa głębokimi analizami politycznymi, niedawno aż w dziesięciu punktach udowadniał brak szans Olechowskiego w starciu z Tuskiem. Jako pierwszy powód klęski ewentualnego kontrkandydata premiera wskazał brak różnic pomiędzy oboma aplikantami w sytuacji dominacji PO na scenie politycznej. Tymczasem właśnie ten rzekomy feler Olechowskiego jest największym atutem, bo przecież nie o zwycięstwo tu chodzi. To już znacznie większy zmysł analityczny zaprezentował jeden z chłopopolityków z PSL-u, radośnie dowodząc, że najistotniejsze w koalicji rządowej jest to, że nam się elektoraty nie pokrywają.

I tu jest pies (a może i premier ?!) pogrzebany, albowiem istnieje duże prawdopodobieństwo, że następna prezydencka elekcja będzie również plebiscytem, podobnie jak była ostatnia elekcja parlamentarna. Tym bardziej, iż jedna ze stron jest już w całości okupowana przez ugrupowanie obecnego prezydenta, natomiast po drugiej stronie - obu ojców założycieli PO pretendujących do prezydentury - elektoraty właśnie się pokrywają ! A w plebiscycie jest tak, że głosujemy za kimś lub przeciwko komuś, ewentualnie z obu tych powodów jednocześnie. I ja stawiam petrodolary przeciwko obligacjom ministra Rostowskiego, że obecny premier będzie miał jesienią przyszłego roku przeciwko sobie bardzo spory i zapiekły elektorat (i to własnego chowu !), który będzie głosował przeciwko niemu ze złości. Tak, tak, zwyczajnie na złość, z rozczarowania i z zawiedzionych nadziei, już tylko wspomnę o zawiedzionej miłości.

Do tej pory mało kto, a może nikt, nie brał tego pod uwagę, gdyż nie było odpowiedniego kontrkandydata – zdegustowani wyborcy Tuska nie mieli do kogo się odwrócić. Teraz już mają, bowiem Andrzej Olechowski jest idealnym, wręcz wymarzonym obiektem do głosowania przeciwko Donaldowi Tuskowi. W sytuacji, gdy strona pisowska pozostanie raczej zwarta i oprze się wyniszczającej konkurencji z własnego podwórka, to jest strzał w dziesiątkę i ten, kto „wymyślił” Olechowskiego na wybory, w pakiecie z reaktywacją zasobnego SD pod wodzą jednego z najzdolniejszych macherów politycznych, czyli Pawła Piskorskiego, miał przebłysk geniuszu, a nie ma wątpliwości, że pomysł jest skierowany przeciwko Tuskowi.

Siła rażenia nowego projektu politycznego raczej na pewno nie wystarczy Olechowskiemu do zwycięstwa, może jednak okazać się już w zupełności wystarczająca do spowodowania katastrofy aspiracji prezydenckich obecnego premiera, nawet w pierwszej turze. Taki sens ma tytułowa trawestacja nazwy popularnego niegdyś teleturnieju – każdy wygra z Olechowskim, ale w ostatecznym rozrachunku ktoś z nim przegra, raczej na pewno nie będzie to Lech Kaczyński, a już na pewno nie z tego powodu. Zatem, wedle wszelkiego prawdopodobieństwa będzie to plebiscyt, a jednym z najgłośniej brzmiących haseł może być skądinąd znajome: Aż do gardeł naszych nie chcemy ...Tuska !  A przecież pospolite ruszenie niejedną już rozstrzygnęło elekcję w tym kraju, wystarczyło, żeby ktoś popularny rzucił podchwytliwe hasło i podparł odpowiednią osobą ....

Inna sprawa, że cały mój wywód jest faktycznie mocno na wodzie pisany, ponieważ do elekcji jeszcze grubo ponad rok i wiele się wydarzy. Może jest coś na rzeczy w tym poglądzie, że Olechowski to straszak na premiera, żeby ów wyczuł wreszcie skąd wiatr wieje i przychylniej zerknął na wszelkiej maści socjalizmy, parytety, związki oraz inne -izmy. Być może, że premier zmieni kurs i pożegluje w tę stronę; możliwe też, że zneutralizuje Olechowskiego sfora, która w swoim czasie tak skutecznie pogoniła Włodzimierza Cimoszewicza i to da jakiś skutek, być może.

Jednak ostatnie poczynania PO w sprawie mediów publicznych oraz stoczni w Gdyni i Szczecinie, pozwalają sądzić, że ten okręt jest sterowany zdalnie - w tym kontekście nic dziwnego, że poważni ludzie oskarżają o brak samodzielności i zależność od ukrytego mocodawcy biznesowego samego premiera, jego rząd i jego ugrupowanie, a to już jest kompromitujące również dla ewentualnych mocodawców.

Natomiast umiejętności i powiązania tandemu Piskorski - Olechowski rokują im przeżycie do przyszłych wyborów w dobrej kondycji, w połączeniu zaś z cięgle wzbierającym kryzysem ekonomicznym pozwalają przypuszczać, że tak czy inaczej, październik 2010 to będzie jesień rozwścieczonych lemingów. Andrzej Olechowski zaś znajdzie się na wyciągnięcie ręki, dosłownie, jak stąd do urny wyborczej. Jeżeli tak będzie, to trzymając się terminologii sportowej, dla Donalda Tuska jest już po zawodach, a jutrzenka nadziei znowu świta dla obecnego lokatora Pałacu.

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka