seaman seaman
100
BLOG

Czas elokwentnych szmirusów

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 5

Głupia Ameryka jest naprawdę bardzo głupia. Nie pisałbym czegoś tak niepoprawnego, gdyby nie był to cytat z tekstu uznanego intelektualisty. Zatem tego razu proszę mi nie liczyć. Wracając do rzeczy, przyszedł mi ten fragment do głowy, kiedy przeczytałem komentarz z mediów amerykańskojęzycznych na temat obietnic wyborczych. Autor pisze, cytuję z pamięci i z lekkim wyostrzeniem epitetów, że tylko ostatni idiota mógł uwierzyć w przedwyborczą obietnicę Baracka Obamy, że ten zlikwiduje więzienie dla terrorystów w Guantanamo, a ich samych roześle po świecie. Twierdzi ów komentator, iż było oczywiste, że gdyby chociaż jeden z odesłanych stamtąd obwiesiów ponownie dokonał aktu terroryzmu, to byłby koniec prezydentury Obamy i to natychmiastowy, a takiego scenariusza wybrany już na prezydenta czarodziej z Chicago i jego mocodawcy zaryzykować nie mogli.

Właśnie momencie, gdy tę frazę przeczytałem, jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej wyświetlił mi się ten wspomniany na początku cytat, który postponował zresztą przeciwników wybrańca postępowej Ameryki. Zaraz zresztą mocno pożałowałem tych kilku milionów postępowców, którzy wg autora komentarza wyszli na idiotów z tego powodu, ale z drugiej strony frapujący jest proces dochodzenia tych milionów do takiej konstatacji. I tu dochodzimy do definicji elokwencji umiejętność płynnego, przekonywującego wysławiania się. To jest to coś, co pozwala zabłysnąć w telewizji miernocie, a w dzisiejszych czasach pozwala nawet wygrywać wybory. Nie twierdzę, że Obama to miernota, ale już co do jego wyborców, to mam wrażenie, że w dużej mierze stosuje się do nich cytat autorytetu salonowego.

Francuski prezydent natomiast, też dość świeżo obrany, przed elekcją pogodził się z drugą żoną, a po elekcji z mety rozwiódł i ożenił się z trzecią, tym razem modelką. Zupełnie jak futbolista Ronaldo albo Szewczenko czy inny mainstream medialny. Spekulowano wówczas, że przedwyborcza sielanka małżeńska była pozorowana ze względu na sondaże, co mnie wcale nie dziwi. Ostatnio właśnie dowiedziałem się, że gwiazdor Sarkozy wylądował w szpitalu, gdyż jego organizm nie sprostał standardom sylwetki wymaganym przez nową małżonkę modelkę. I tu dochodzimy do określenia szmirusa– wedle słownika z sieci jest to artysta tworzący bezwartościowe dzieła. Dla mnie jest to trochę sprzeczne, bo artysta utożsamia mi się z wartością samą w sobie, ale polityczny szmirus już bardzo mi pasuje do tej definicji. Muszę przyznać nieskromnie, że na szmirusie z Pałacu Elizejskiego poznałem się już w pierwszych tygodniach jego panowania, kiedy z wielkimi fanfarami tłukł się na trasie Moskwa – Tbilisi. Wówczas to Sarkozy zapytany, dlaczego w wynegocjowanym przez niego porozumieniu nie ma rosyjskich gwarancji integralności terytorialnej dla Gruzji, odparł bez mrugnięcia okiem, że to gwarantuje duch dokumentu. Jak dla mnie Sarkozy nie musi już nic mówić do końca życia.

Jeśli chodzi o szmirusów rodzimych, to najwyżej cenię obecnego premiera, gdyż mnie zawsze frapowała u Donalda Tuska jego dezynwoltura przy składaniu kolejnych deklaracji i obietnic w sprawach, których terminów nie dotrzymał już wcześniej. A właśnie przeczytałem, że już w sierpniu ma on wyznaczyć nową datę przystąpienia Polski do strefy euro. No właśnie, w tym miejscu pragnę przypomnieć, że po raz pierwszy nasz filip z konopi wyskoczył w tej kwestii w Krynicy 10 września 2008 roku, czyli niecałe jedenaście miesięcy temu. Na Forum Ekonomicznym premier Tusk złożył oświadczenie -chcę sformułować precyzyjnie jeden z głównych celów naszych działań, czyli wstąpienie Polski do strefy euro. Dzisiaj możemy odpowiedzialnie powiedzieć, że naszym celem jest rok 2011. Precyzyjnie i odpowiedzialnie, proszę zakonotować. Następny precyzyjny termin premier podał w lutym tego roku, czyli pięć miesięcy temu - szef rządu uważa, że w najbliższych miesiącach powinien się rozpocząć proces, który zakończy się wstąpieniem do tej strefy do końca 2012 roku.Znowu konotujemy, że jeszcze kilka miesięcy temu, gdy walił się budżet i nawet rządowi notable zaczęli przebąkiwać o zwiększeniu deficytu, a na Słowacji już przeklinano akces do strefy euro, premier precyzyjnie określał termin naszego wejścia.

Kilka dni temu urzędujący wiceminister finansów zapowiedział, że nie ma mowy o euro w 2012 roku. Wszyscy już nie mogą się odczekać sierpnia oraz precyzyjnej i odpowiedzialnej prognozy od naszego premiera o wejściu do strefy euro.

Oto co piszą w sieci na temat filipa z konopi:Przysłowie wyrwać się, wyskoczyć jak filip z konopinie ma nic wspólnego z żadnym Filipem. Pochodzi z Białorusi, gdziefilipem nazywano w gwarze ‘zająca’.Filipyzazwyczaj niespodziewanie wyskakują z konopi rosnących na polach, stąd przeniesienie nazwy takiego zachowania na ‘niedorzeczne odezwanie się, powiedzenie czegoś niestosownego, bezmyślnego.

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka