291 obserwujących
1107 notek
3465k odsłon
5259 odsłon

Łamanie demokracji socjalistycznej na Węgrzech

Wykop Skomentuj353

Spośród czynów zabronionych przeciwko Unii Europejskiej, które miały ostatnio miejsce, o wiele bardziej szkodliwe dla unijnej władzy jest przewinienie węgierskie niż greckie. Grecy bowiem popełnili zwyczajny kryminał, czyli wyłudzenie kredytów, a to jest sprawka tuzinkowa, żeby nie rzec – fraszka. W hierarchii czynów przestępczych przeciwko fasadowej władzy kryjącej się pod płaszczykiem idei zjednoczonej Europy, którą ucieleśniają osobnicy w rodzaju van Rompuy`a, Barroso, czy Buzka, te praktyki są o wiele mniej groźne.

Powiedzmy sobie bez owijania w bawełnę – z takim procederem w Unii Europejskiej mamy do czynienia na co dzień. Grecki przypadek to jedynie ostry czubek góry lodowej, której potężny korpus ukryty jest pod wodą. Owszem, gdyby te unijne wyłudzenia, malwersacje i niefrasobliwe marnotrawstwo środków zsumować, to mielibyśmy odpowiedź na pytanie, dlaczego Unia tkwi w notorycznym kryzysie.

Jednak tego rodzaju szwindel jak grecki jest dla Unii fundamentalny - w końcu nie po to traktat lizboński liczy sobie czterysta stron z okładem, żeby wszystko było proste, jasne i przejrzyste. Takie tomiszcza się pisze po to, „żeby ludzie nie wiedziały, gdzie pieniądze się podziały”. Dzisiejszym rozhisteryzowanym politykom, którzy załamują ręce nad grecką niegodziwością i zgrywają się na Katonów, można zadać pytanie, gdzie byli, gdy zatwierdzano te szemrane zasady. Widziały gały, co brały.

Z Węgrami kwestia jest o wiele groźniejsza, gdyż według unijnego kodeksu czynów karalnych, proceder premiera Orbana kwalifikuje się jako próba obalenia ustroju siłą. To rzecz jasna determinuje siłę, z jaką węgierski przywódca jest zwalczany w zjednoczonej Europie pod patronatem ideowym takich zasłużonych towarzyszy jak Barroso, Cohn-Bendit, Schultz, Ashton, oraz inne indywidua z lewacką przeszłością lub teraźniejszością. Albo z jednym i drugim.

Największym przestępstwem Orbana, który podpada pod paragraf obalania demokracji socjalistycznej, jest oczywiście faktyczna delegalizacja partii socjalistycznej. To jest mniej więcej ta sama waga zbrodni, co za komuny w Polsce było podważanie sojuszu ze Związkiem Sowieckim. Nieco niżej plasowało się wówczas kwestionowanie kierowniczej roli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Już to porównanie wskazuje, że Orban dopuścił się czynu, którego towarzysze nie wybaczają z samej definicji.

Na Węgrzech zatwierdzono poprawkę do konstytucji, która uznaje opozycyjną Węgierską Partię Socjalistyczną za organizację przestępczą, która ponosi odpowiedzialność za zbrodnie reżimu komunistycznego. Według tej poprawki, Węgierska Partia Socjalistyczna, który w 1989 roku zmieniła jedynie nazwę z Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej, jest spadkobierczynią zbrodniczego reżimu komunistycznego. Gdyby pokusić się o analogię w Polsce, to padłoby na SLD.

Nie dziwota więc, że natychmiast rozdarli się wniebogłosy tacy bojownicy o wolność i demokrację jak Ryszard Kalisz i Marek Siwiec, którym groza tego czynu podniosła resztki włosów na głowach. Przy czym podzielili się rolami w ten sposób, że Kalisz napomina rząd za milczenie w sprawie „łamania standardów demokratycznego państwa prawnego” na Węgrzech. Natomiast Siwiec biada, że polska prawica zachowuje „milczenie owiec”, gdy bliski nam kraj brnie w ślepą uliczkę. Ciekawe jak ci dwaj towarzysze partyjni komentowali sytuację, gdy ci sami węgierscy socjaliści, których dzisiaj bronią, zaślepieni lewacką ideologią rujnowali kraj, kłamiąc o każdej porze dnia i nocy na temat stanu państwa? Czy to się kwalifikuje do delegalizacji partii?

Węgrzy popełnili także inne śmiertelne grzechy przeciwko demokracji socjalistycznej w wersji unijnej, jak choćby krnąbrna postawa wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który pełni dla Unii funkcję analogiczną do Komitetu Wykonawczego III Międzynarodówki Komunistycznej, czyli stalinowskiego Kominternu. Za podważanie kierowniczej roli MFW grozi unijna anatema albo nawet banicja. Także rząd amerykański pod postępowym kierownictwem Obamy i Clinton nie może powstrzymać oburzenia na widok kwestionowania jedynie słusznych zaleceń inspektorów MFW.

Orban bowiem – cóż to za nieludzka perfidia! - pragnie państwowy bank centralny podporządkować bardziej państwu niż do bólu niezależnym ekonomistom i bankowcom. To się po prostu w głowie nie mieści żadnemu szczeremu demokracie miłującemu państwo prawa. Poza tym – słuchajcie, słuchajcie! - żona jednego z polityków partii rządzącej stanęła na czele nowej rady sądownictwa. Te wredne praktyki przekraczają możliwości pojmowania każdego Polaka, ale nie tylko, budzą także niepohamowany wstręt i obrzydzenie w całej Unii Europejskiej.

Czy można się zatem dziwić, że Kalisz, Siwiec, Barroso, Cohn-Bendit, Schultz, Ashton podnoszą lament?!  Nie można. Jak człowiek raz przywyknie do najwyższych standardów demokracji socjalistycznej, to już żadna inna demokracja go nie usatysfakcjonuje.

 

Wykop Skomentuj353
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale