330 obserwujących
1237 notek
3814k odsłon
  3569   0

Z pamiętnika szalonego politologa

W pierwszych słowach dzisiejszej analizy pragnę zapewnić, że zapowiadany  koniec kretynów w polityce nie ma nic wspólnego z próbą wchłonięcia PJN przez PO. Nic podobnego. Są to kwestie całkowicie odrębne i jakikolwiek związek przyczynowy pomiędzy nimi nie ma pokrycia w rzeczywistości. Czym innym jest bowiem próba naprawy PO od środka, którą wymyślił nasz przywódca Drogi Paweł, a czym innym kretyńskie przesiadywanie w sali plenarnej parlamentu, co wymyślił jakiś kretyn niewiadomego pochodzenia. Nie za to nam płacą wyborcy ze swoich podatków, żebyśmy bezczynnie dłubali w nosie, słuchając godzinami jakiegoś Buzka, Schultza czy innego Wanrompuja. Kiedy zatem kretyni tracą czas uczestnicząc w durnych sesjach, my nabijamy procenty poparcia w kameralnych warunkach. To jest dobra wiadomość dla PJN.

Uporządkujmy zatem sobie w głowach, co wynika z ostatniego weekendu. Oto mamy ugrupowanie PR, która poszła na współpracę z PIS, zupełnie odwrotnie niż PJN, który negocjuje wejście do PO z całkiem innych pozycji. Jakby nie było, PR nakręca sprawę na korzyść tego pierwszego, który jest wielokrotnie silniejszy od tego drugiego, ale to ciągle siła zbyt mała, żeby zagroziła temu trzeciemu, czyli PJN. Jednak pomimo wszystko, skoro PR posunęła się w lewo do PIS, utworzyła się nisza w centrum, w której zrobiło się luźniej dla PJN z prawej strony, co świadczy, że otwiera się dla nas przestronna droga do władzy. W tej niszy tkwi bowiem całkiem pokaźny kawałek skrajnie centrowego elektoratu do zagospodarowania, co też skwapliwie uczynimy. Zwłaszcza jeśli negocjacje Drogiego Pawła w sprawie akcesu do PO zakończą się sukcesem. To jest dobra wiadomość dla PJN.

Oczywiście to nie świadczy, że stracimy samodzielność będąc w PO. Nic podobnego, nadal będziemy postępową frakcją w ramach obowiązującego statutu PO. Całkiem inny przypadek stanowi PR – oni deklarując współpracę z PIS, przestają istnieć jako samodzielny byt polityczny. My bowiem wstępując do PO, nie porzucamy planu walki o szeroki elektorat, a PR go porzuca. Beksy, lizusy, suchary, że szkoda gadać! Czyli szeroki elektorat prawicowy pozostaje do naszej wyłącznej dyspozycji. To dobra wiadomość dla PJN.

Z kolei całkiem na prawo nakręca się równiez niezwykle pomyślna dla PJN koniunktura. Tam mianowicie SP próbuje utworzyć obejście PIS od strony ściany, a w związku zmusza PIS do ściśnięcia się w centrum.  A podstawowe prawo fizyki mówi, że gdzie dwóch się ściska, tam trzeciemu lżej.  Aksjologia jest bezlitosna – przy ścianie tworzy się próżnia, czyli będzie tam więcej tlenu dla PJN. To dobra wiadomość, bo tym sposobem mamy za plecami tylko ścianę, a wiadomo - chociażby z filmów kowbojskich - że dobrze jest mieć pewność, że nikt nie strzeli nam od tyłu w plecy.

Ten fakt implikuje naszą strategię długoterminową, która polegać musi na blokowaniu lewej flanki, żeby prawa miała czym oddychać przy tej ścianie, którą mamy od tyłu. Jeśli utrzyma się ten stan, że prawa flanka wspiera lewą flankę, podczas gdy flanka środkowa negocjuje z PO, to mamy wybory załatwione. Skrajnie prawicowy elektorat czeka na nas niczym dojrzała gruszka na wierzbie. To dobra wiadomość dla PJN.

Natomiast sytuacja w centrum jest znacznie mniej skomplikowana niż się wydaje różnym sucharom i lizusom. Każdy widzi, że PO skręca w lewo, co automatycznie powoduje, że SLD i RPP ściskają się na lewicy. To implikuje, że żaden manewr obejściowy z lewej nie jest możliwy i my się tam nie będziemy pchać. Zresztą nawet jakbyśmy się pchali, to i tak nikogo by  nie obeszło, ale mniejsza z tym. Skoro jednak PO się tam pcha, to nasza sytuacja staje się jeszcze bardziej komfortowa. Dookoła PJN robi się tak luźno i przestronnie, że można się nawet położyć. Powstała luka, a w niej mnóstwo szerokiego centrowo-lewicowego elektoratu do wykorzystania i będziemy go sukcesywnie zgarniać. Natomiast PO i PIS będą się nawzajem absorbować. To dobra wiadomość dla PJN.

Natomiast przy lewej ścianie, w kierunku której skręca PO, jest RPP. Pisałem już o tym w analizie sprzed roku, że RPP jest poza grą i właściwie nie istnieje. Nikt o zdrowych zmysłach nie może twierdzić, że istnieje partia, o której ja pisałem już rok temu, że skończyła marnie. To jest logiczne. Natomiast PJN wciąż ma potencjał, żeby się dostać do Sejmu, a RPP nie ma takiego potencjału, skoro jest już w Sejmie. Ten fakt implikuje, że na miejscu, gdzie jest teraz RPP powstanie szczelina, a w niej szeroki elektorat skrajnej lewicy do zagospodarowania, który my zagospodarujemy za pomocą naszej skrajnie lewicowej flanki.

A przypomnę, że nasza postępowa flanka w osobie naszej  liderki (Żelazna Leidy alias Leidy Makbet)  z niecierpliwością wypatruje nas w PO i tylko czeka na sygnał od naszego równie postępowego Drogiego Pawła, który właśnie z nią negocjuje nasze wstąpienie do PO. I to jest najlepsza wiadomość dla PJN.

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale