331 obserwujących
1241 notek
3822k odsłony
  9884   0

Klimatyczno-energetyczny problem Donalda Tuska

Dzisiaj Tusk rzuca kompletnie pozbawione jakichkolwiek dowodów pomówienie, że śp. Lech Kaczyński podpisał założenia pakietu mniej korzystne dla Polski w zamian za kompromis w sprawie liczenia głosów, czyli tak zwaną Joanninę. Są to klasyczne insynuacje i to dokładnie w takim samym stylu, jak te, że w grudniu 2008 Tusk podpisał pakiet jako efekt handlu politycznego z prezydentem Sarkozym – kupimy francuskie elektrownie atomowe, a Francuzi w zamian poprą kandydaturę Tuska na szefa Komisji Europejskiej. Tusk posługuje się kalumniami dokładnie takimi, jaki na niego rzucają inni.

Warto też rzucić snop światła (pasjami lubię to określenie!) na zarzuty, jakie są stawiane przez obecną ekipę prezydentowi Kaczyńskiemu, pomijając oczywiście tę bzdurę o Joanninie. Bo co jest zastanawiające, zarówno Tusk, jak i Sikorski wiele razy powtarzali, jak to się natrudzili, żeby naprawić błędy poprzedniej ekipy, ale nigdy nie pokwapili się sprecyzować, jakie to były konkretnie błędy.

Przynajmniej ja nie znalazłem konkretów na ten temat i dopiero po usilnych poszukiwaniach dotarłem do pewnej interpelacji sejmowej, która rzuca właśnie mój ulubiony snop światła na tę kwestię. Otóż kilka tygodni po podpisaniu przez Tuska pakietu w 2008 roku, sekretarz stanu w MSZ Jan Borkowski odpowiadał na interpelację opozycji (prof. Jan Szyszko) w sprawie deprecjonowania przez rząd Tuska poprzedniej ekipy – dlaczego to robią, skoro wcześniej przedstawiciele rządu wielokrotnie twierdzili, że w pełni akceptują sam pakiet, natomiast nie zgadzają się na proponowaną przez Unię ścieżkę dochodzenia do celów?

Minister Borkowski odpowiedział, że w owych pretensjach do prezydenta Kaczyńskiego chodziło o to, iż skutkiem jego podpisu było także przyjęcie pewnej procedury głosowania większościowego nad pakietem, co rzekomo stawiało Polskę na straconej pozycji. Zatem, według ministra Borkowskiego, strategicznym celem dla rządu Tuska stało się zmodyfikowanie tej procedury i wprowadzenie jednomyślności w podejmowaniu decyzji, co pozwoliłoby Polsce na utrzymanie kontroli nad całym procesem.

I tu dochodzimy do naprawdę rewelacyjnej ciekawostki, która rzuca (znowu!) snop światła na matactwa Tuska. Otóż minister Borkowski w dalszej części odpowiedzi stwierdza czarno na białym, że ten rządowy „cel  został osiągnięty podczas Rady Europejskiej w październiku 2008 r. przez zapis w konkluzjach Rady z dni 15-16 października 2008 r”. I dalej minister mówi, że to oznacza, iż usunięto rzekomy mankament decyzji prezydenta Kaczyńskiego, który mu zarzucał minister Sikorski, a usunięcie tego mankamentu pozwoliło zakończyć z sukcesem negocjacje i podpisać pakiet premierowi Tuskowi właśnie w grudniu 2008.

Mamy tu zatem dowód, że nawet jeśli przyjmiemy zarzut stawiany prezydentowi Kaczyńskiemu za zasadny, to minister rządu Donalda Tuska potwierdził w Sejmie, że rzekomy błąd poprzedniej ekipy został poprawiony jeszcze przed podpisaniem pakietu przez szefa rządu. A to oznacza ni mniej ni więcej, że dzisiejsze dzikie pretensje Tuska do poprzedniej ekipy rządowej, iż jest winna kłopotów obecnego rządu z pakietem energetyczno-klimatycznym są wyssane z brudnego palca naszego szczerego przywódcy. Ale czemu mnie to wcale nie dziwi?

http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/332EDC79

http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/1DC9B444 

Lubię to! Skomentuj243 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale