Blog
Serce ma swoje racje, których rozum nie jest w stanie pojąć
seaman
seaman There`s more to life than books, you know, but not much more.
284 obserwujących 1108 notek 3369505 odsłon
seaman, 22 maja 2014 r.

Do wszystkich, których dotyczy i do niektórych także

Czy można proklamować politykę miłości i wkrótce po tej szlachetnej deklaracji ryczeć z sejmowej mównicy na posłów opozycji, że wyginą jak dinozaury, jeśli nie zagłosują zgodnie z rządem? Czy można w normalnym mózgu pogodzić te dwa zachowania i nie popaść choćby w rozterkę duchową, że już nie wspomnę o rozszczepieniu jaźni? W Polsce tak można i to nawet nie przeszkadza, żeby nadal głosować na delikwenta. Jak nazwać taki okaz? Psychopatycznym przypadkiem czy raczej krętaczem z epoki kamiennej? A jego wierny elektorat – mięsem wyborczym, czy może bardziej pasuje tutaj galareta z móżdżków?

Co to za wiara, której nie przeszkadza żyć na kocią łapę dziesiątki lat, a potem wziąć ślub kościelny tuż przed głosowaniem i zrobić z tego widowisko pod publikę wyborczą? Jakiej próby chrześcijaństwo prezentuje człowiek zarzekający się publicznie, że nie będzie klękał przed biskupem, a tuż przed wyborami pospiesza do Watykanu i pada na kolana przed trumną biskupa Rzymu? Czy to już jest gra trumną, czy jeszcze zwykłe postpolityczne krętactwo? Poucza innych o chrześcijańskiej wierze, a w międzyczasie forsuje małżeństwa homoseksualistów i kretyńską  ideologię gender zwalczaną przez kościół właśnie.  Szyderstwo z chrześcijaństwa, a może zaślepiona blichtrem władzy ignorancja? Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą? Kto nań głosuje? Wariaci? Sfrustrowani kamieniarze żółciowi? Skąd ich tylu się nabrało u nas?

Jak to jest, że człowiek wyznający bez żenady, iż polskość w jego mniemaniu to nienormalność, jedzie potem na polski cmentarz Monte Cassino i nad tymi świętymi trumnami bełkocze z kolei o swoim umiłowaniu polskości, poświęcenia za ojczyznę, patriotyzmie? I Pan Bóg go piorunem nie trzaśnie? Widocznie ma jakoweś ukryte intencje wobec łgarza. Jak określić taki przypadek? Żydowskim określeniem hucpiarz, czy raczej staropolskim oczajdusza? A jego proceder? Taniec na trumnach czy wyborczy występ cmentarnej hieny?

W jakim kraju, w jakim narodzie może być u władzy człowiek, który zorganizował wobec swojego politycznego adwersarza przemysł pogardy, żeby zniszczyć podstawy godnościowe osoby i urzędu, na który miał chrapkę? Spod jakiego kamienia taki stwór wypełznął, kto go poparł, kto mu zaprojektował maskę i przebranie? Jak określić ludzi, którzy go lansują jako przywódcę? Beneficjentami łajdackiego procederu czy może łajdakami bez czci i wiary? Ja nazwać jego samego? Figurantem bez sumienia i wstydu, czy może pospolitym szachrajem? Albo z niemiecka macherem.

Kto nam wciskał pojednanie ze zbrodniczym kagiebistą-spadkobiercą duchowym zaborców i katyńskich ludobójców, jako warte najwyższej ofiary z naszej strony? A kto dzisiaj bez zmrużenia powieki straszy nas tym samym kagiebistą, pozując przy tym na herolda polskiej suwerenności? Kto jednego dnia wieczorem obarczał winą za masakrę w równym stopniu morderczego kacyka, jak  i jego ofiary z opozycji, a na drugi dzień rano już ronił w mediach krokodyle po ofiarach kacyka? Jakim trzeba być hucpiarskim bucem, żeby apel o zapalanie świeczek w oknach przedstawiać jako akt pomocy mordowanym ludziom? Jak go nazwać? Polityczną call girl, czy zwyczajnym idiotą?

Za kogo ma swoich wyborców człowiek, który kompletną porażkę niemal wszystkich podległych mu służb państwowych nazywa brakiem refleksu? Za jakie bydło trzeba mieć obywateli okradzionych przez oszusta, żeby publicznie powiedzieć im w oczy, że oszustwo było legalne? Jakie bezdenne pokłady bezczelności musiały odłożyć się w szefie rządu, którego najbliżsi współpracownicy, osoby z najbardziej zaufanego otoczenia, wpadły przy próbie horrendalnej korupcji; jakie miedziane czoło mieć, żeby ich złodziejski proceder określić nieudolną asertywnością? Kim on jest? Patronem państwowych złodziei czy raczej ojcem chrzestnym sitwy zwanej przez niego partnerstwem publiczno-prywatnym?

Jakim niedołęgą trzeba być, żeby przez siedem lat trąbić o dobrodziejstwie energetycznym łupków gazowych i przez te siedem, długich przecież lat, kompletnie nic nie załatwić, nie postarać się, nie przyspieszyć? Wręcz przeciwnie, wszystko do imentu spaprać, skomplikować, przedłużyć, spowodować jeszcze wiekszy chaos. I to w sytuacji gdy się jednocześnie ma do czynienia z sąsiadem, który usiłuje nas uzależnić od swoich zasobów energetycznych? Z sąsiadem, o którym jednocześnie się trąbi, że jest groźny dla naszej nie tylko niezależności energetycznej, ale wręcz wolności. Z sąsiadem, którego publicznie się oskarża o wojenne zamiary. Jaki kaliber intelektualny trzeba mieć, żeby tak zaniedbać newralgiczny problem państwa? Główki kapusty? Betonowego pustaka? Zatyczki od termoforu? Albo z innej beczki: Być u kogoś na żołdzie? Jurgielt brać? Obcym bogom służyć?

Opublikowano: 22.05.2014 20:18.
Autor: seaman
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Komornik to nie zawód, to charakter...
  • Pozdr.:-)
  • "Komornicy gorsi? Najgorsi jak już. " Otóż to! Polecam mój dawny tekst:...

Tematy w dziale