Łukasz Warzecha w swoim wpisie pt. „Kiedy skończymy z tym idiotyzmem?” postawił bardzo ciekawą tezę, a mianowicie iż każdy z wyborców, który nie potrafiłby w sposób przekonywujący uzasadnić swojego wyboru trzema zdaniami, nie powinien mieć prawa głosować. Zarazem, obserwując niektóre dyskusje na Salonie24, odnoszę wrażenie, że wielu spośród goszczących tu blogerów nie potrafiłoby w sposób przekonywujący uargumentować swoich politycznych decyzji i wyborów.
Tak więc ogłaszam akcję na Salonie pn. „Mój głos!”!
Każdy Salonowiec, mający ochotę wziąć w niej udział, powinien w komentarzu do tego wpisu przedstawić kandydata, na którego zamierza oddać swój głos w II turze wyborów oraz krótko uzasadnić swój wybór (wymieniając po trzy argumenty pozytywne, skłaniające go do oddania na niego głosu oraz trzy negatywne, zniechęcające do głosowania na przeciwnika).
Na początku – jak przystało na gospodarza, sam podam swój wybór.
Zastrzegam sobie prawo do kasowania (wraz z uzasadnieniem) komentarzy w stylu „nie głosuję na komucha”, „żeby uchronić Polskę przed dyktaturą”, „bo nie będzie Pierwszej Damy lub będzie nią kot” i inne w ten deseń. Nie zamierzam jednak kasować sobie wpisów nieprzychylnych. Chodzi o sprawdzenie, która ze stron lepiej potrafi merytorycznie argumentować swoje polityczne zapatrywania.
Zachęcam do wpisywania komentarzy.
W II turze wyborów prezydenckich oddam głos na Jarosława Kaczyńskiego.
Głosuję na Jarosława Kaczyńskiego bo:
1. Jako premier przeprowadził liberalne, a zarazem niezwykle ważne z punktu widzenia polskiej gospodarki i przyszłego kryzysu ekonomicznego reformy, tj. obniżył podatek dochodowy od osób fizycznych PIT (18 i 32%); zniósł podatek od spadków i darowizn dokonywanych w obrębie najbliższej rodziny; obniżył koszty pracy – a tym samym ulżył przedsiębiorcom, poprzez zmniejszenie składki zdrowotnej płaconej przez pracodawcę i pracownika.
2. W okresie premierostwa prowadził samodzielną politykę zagraniczną, opartą na sojuszu państw byłego bloku wschodniego (zwłaszcza Ukrainy, Gruzji i Litwy) oraz budował pozycję Polski w Unii Europejskiej na zasadzie równouprawnienia członków (m.in. poprzez wynegocjowanie okresu przejściowego na tzw. nicejski system podejmowania decyzji wraz z mechanizmem hamującym tzw. Joaninę; próbował budować politykę energetyczną uniezależniającą nas od rosyjskiego gazu), co pozwala przypuszczać, że nabyte doświadczenie lepiej pozwoli wypełniać mu urząd Prezydenta RP.
3. W latach 2005-2007 została z inicjatywy rządu Jarosława Kaczyńskiego przeprowadzona reforma systemu wymiaru sprawiedliwości, polegająca na: gruntownych zmianach w procedurze karnej (m.in. przyspieszająca sam proces; przedłużenie obowiązywania ustawy o świadku koronnym); wprowadzeniu sądów 24-godzinnych; wprowadzeniu ustawy o otwarciu zawodów prawniczych, jak również utworzeniu urzędu do spraw walki z korupcją (CBA).
Nie zagłosuję na Bronisława Komorowskiego bo:
1. Jako polityk ma bardzo znikome doświadczenia w sprawach międzynarodowych, (co uwidoczniło się podczas debaty prezydenckiej w TVP), a ponadto liczne jego wystąpienia dowodzą, że nie ma on dostatecznej wiedzy merytorycznej do kierowania państwem z fotela Prezydenckiego (m.in. problem nierozróżniania deficytu budżetowego od długu publicznego, płatnika netto od beneficjenta netto; twierdzenie, że gaz łupkowy – będący szansą na energetyczną niezależność, zdewastuje polski krajobraz, poprzez wydobycie metodą odkrywkową; niewiedza nt. nieobowiązywania zasady dyskontynuacji prac parlamentarnych w odniesieniu do obywatelskich projektów ustaw).
2. Moje kontrowersje budzą niejasne związki Bronisława Komorowskiego ze zlikwidowanymi w 2006r. Wojskowymi Służbami Informacyjnymi, przeciwko rozwiązaniu których głosował – jako jedyny poseł PO, a z którego to poczynienia do dziś dnia się nie wytłumaczył (nie wykluczone, że to za jego wiedzą, a być może i zgodą została w 2000r. przeprowadzona prowokacja, skierowana w Romualda Szeremietiewa – oskarżonego o korupcję i oczyszczonego z tych zarzutów w 2009r.), które to niejasności nie pozwalają mi powierzyć mu najwyższego urzędu w RP.
3. Jego zachowanie, zarówno przed narodową żałobą (wypowiedź w kierunku prezydenta: „Jaka wizyta, taki zamach”), w jej trakcie, jak i po, wskazuje, że jest to kandydat nie mający wyczucia taktu i umiaru (podpisanie ustawy o IPN, z argumentacją, że nieznana jest mu wola zmarłego Lecha Kaczyńskiego; licznie popełniane „wpadki”), a jego poczynania jako wypełniającego obowiązki prezydenta (m.in. napastliwe wręcz przejmowanie kolejnych instytucji państwa pomimo braku odpowiedniego mandatu wyborczego) skłaniają mnie do konkluzji, że jest to polityk niemający klasy, dla władzy gotowy wykorzystać nawet tak delikatne i tragiczne jednocześnie wydarzenie, jakim była dla Polski tragedia pod Smoleńskiem.
Ciekaw jestem waszych argumentacji.
Zapraszam do dyskusji.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)