„Dziś na emeryturę przechodzą ludzie zdrowi i silni” – donosi poprzez portal „tej drugiej zaprzyjaźnionej stacji” ministerstwo pracy w ramach „kampanii społecznej”. Freudowskie przejęzyczenie, celowe działanie? A może, tak to miało być – opłaceni urzędnicy naprawdę mieli w zamiarze stworzyć takież hasełko? Generalnie chodzić ma chyba o to, że ludzie przechodząc na emeryturę jeszcze żyją, a przecież – i nieroztropni obywatele mądrości tej jakoś przyswoić nie mogą – powinni być już konający i w stanie półagonalnym. Tak, by, i państwu, i innym obywatelom, przykrości nie robić.
Czyli, jak żyć, panie premierze? Można by postponować slangiem prezydenckim „Jeśli mnie ktoś pyta, jak żyć, odpowiadam – krótko!”. Ale zdaje się, że ten motyw wymyślił onegdaj Towarzysz Pierwszy Sekretarz. Nie lada grandą jest, że obywatel jeszcze „zdrowy i silny” ma w ogóle czelność zaprzestać pracy i przejść na emeryturę. Tak jakby, świadczenie to było jakimś kolejnym zasiłkiem, wyłudzanym fikcyjnym El-Cztery; jakby „nabycie uprawnień emerytalnych” było aktem łaski ze strony państwa dla grabionych przez całe życie ze „składek” Polaków. Mam rozumieć, że moralnie nagannym występkiem jest dożycie przez pracownika wieku lat ponad sześćdziesięciu, z w miarę nienagannym stanem zdrowia, dającym nadzieję na przeżycie jesieni życia.
Poseł Rafał Grupiński (PO) w swojej prywatnej kampanii przekonywania Polaków do podwyższenia wieku emerytalnego miał powiedzieć (lub napisać), że dłuższa praca popłaca, bo na emeryturze się ludziom nudzi i w ogóle. Wesołkowie z „Uważam Rze” wtórowali, że w sumie racja, a hasłem przewodnim podwyżki wieku emerytalnego do 67 roku życia powinno być znane, ale jare motto – Arbeit Macht Frei.
Jeśli partia, mająca wpisane w nazwę „obywatelska” (tak, pamiętam – milicja też była „obywatelska”) dzisiaj ma żal do obywateli, że Ci przechodzą na emeryturę nie ze zrujnowanym zdrowiem, to chyba warto dokonać w tej partii jakiegoś re-brand’u. Przefarbować się, podmienić nazwę. Bo ja wiem, może Platforma Obywateli Pracy Przymusowej, czy też Zjednoczona Platforma Obywatelska Pracy, bądź Platforma Obywatelska – Praca Czyni Wolnym. Tak szczerze, czy kogoś jeszcze dziwi, że partia „obywatelska”, traktuje obywateli z taką butą i arogancją? A momentami nie jak obywateli, ale jak bydło?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)