Pretensje, że nie po skoordynowanym ataku zebrało się łupnia, można mieć tylko do siebie samego. Prawidła tego, jak się wydaje, nie rozumieją jeszcze dziennikarze (może za duże słowo) TVN-u. W dzisiejszej relacji w „Faktach” red. Maciej Knapik przepytywał zagranicznych parlamentarzystów goszczących w Polsce o „teorie Antoniego Macierewicza” (dlaczegóż na „raporty” posmoleńśkie nie mówi się „teorie MAK-u”, albo „teorie komisji Millera”?). Większość nie dowierza w tezy o – jak zgrabnie ujął to w słowa redaktor prowadzący – „zbrodni smoleńskiej”. Poseł z Królestwa Danii powiela „tezę prezydencką”, że pilot próbował lądować w zbyt trudnych warunkach (sic!; wiemy od grubo ponad roku, że próby lądowania nie było). Deputowany z Czech mówi, że „pan Kaczyński starał się utrzymywać poprawne stosunki z Rosjanami”, co tym samym wyłącza możliwość zamachu. Jakby tak się przyjrzeć, to Asłan Maschadow też zabiegał o utrzymanie ciepłych relacji z Kremlem (w efekcie czego żywot skończył w jednej z zapadłych wsi, z wydłubanymi oczami i zbezczeszczonymi zwłokami w kaduku). Wyszło więc trochę głupio.
Jak dopowiada red. Knapik, dzisiaj w polskim Sejmie omawiano ważne rzeczy: podatki, politykę gospodarczą, system fiskalny itd. Któż miałby czas na jakiś tam Smoleńsk? I te łamagi z PiS-u zamiast wiecować na ulicach stolicy, nie wykorzystały szansy, żeby na żywo porozmawiać z trzecioligowymi posłami państw unijnych. Eh, cóż za wstyd zagranicą. Nie dość, że mówią o „zbrodni smoleńskiej”, to jeszcze na ulice wychodzą.
I ja też przed telewizorem byłem i bredni tych słuchałem. Tak między Bogiem, a prawdą – cóż takiego mają mówić posłowie z innych krajów? Przyznawać w odsłonięte obiektywy, że Putin zamordował nam prezydenta, albo przynajmniej miał ku temu motyw i sposobność? Coś, co jest tematem nośnym w kraju (wbrew pozorom od kilku tygodniu TVN i tygodniki rządowe nie rozpisywały się o podatkach, gospodarce, czy UE, a wręcz przeciwnie – rozbierały na czynniki pierwsze Smoleńsk’10, którym już jakoby rzygały) w takiej Danii, Estonii, czy Holandii jako temat polityczny nie ma prawa istnieć (czy ktoś z nas słyszał co jest tematem nr 1 w tolerancyjnej Holandii, prócz poniżania polskich emigrantów? Ja nie słyszałem).
Relacja Knapika to oczywiście łganie w żywe oczy. W pierwszej części materiału wyraźnie bowiem jest powiedziane, że wysłuchanie publiczne w Parlamencie Europejskim z inicjatywy posłów PiS-u miało miejsce niespełna miesiąc temu. Chwilę później, licząc na nieuwagę konsumentów medialnej papki, pada stwierdzenie – PiS nie wykorzystał szansy na rozpowszechnienie tematu na łonie UE. Był to tym samym atak cząstkowy, więc i o sukces takiego reportażu trudno. Wróćmy w tym miejscu do Holandii. Ponad rok temu powstał tam film dokumentalny pt. „List z Polski” („Brief uit Polen”, 2010), który pochyla się nad możliwym zamachem, który mógł być dokonany 10 kwietnia w Smoleńsku. Czy TVN wspomniał cokolwiek, kiedykolwiek o tym dokumencie? Bez żartów.
Wychodzi więc słoma z butów samych redaktorów. I granie na narodowych kompleksach, wywodzących się z zapadłych wsi polskich prostaczków. „Co sobie o nas zagranicą pomyślą?”; ze wsi to wyszło, ale do miasta jeszcze nie doszło. Niby zamiast zakupów w sklepie, robią już shopping po butikach, ale brud za paznokciami ciągle, pomimo warstw lakieru, więcej o adresatach tego typu reportaży mówi, niż świadectwo urodzenia.
P.S. – Z miejsca chciałbym pogratulować red. Beacie Tadli gustownej bluzki (to chyba była bluzka?); podobną co tydzień ścieram z półek kurz i widzę na wystawach w lumpeksach. Jak głosi przysłowie „Gdy chodzi o modę, kobiety gotowe są ponieść każdą ofiarę”. Tak trzymać!


Komentarze
Pokaż komentarze (6)