Portal „Gazety Polskiej” (niezalezna.pl) podaje, że w dniu wczorajszym zmarł chorąży Remigiusz Muś – technik pokładowy z rządowego Jaka-40; członek załogi tego samego samolotu, który 10 kwietnia 2010r. wylądował na lotnisku Smoleńsk – Północ. Na chwilę obecną nie mogę znaleźć potwierdzenia, czy też powielenia tego news’a na innych portalach internetowych; na stronie niezalezna.pl widnieje tam już od ponad półtorej godziny.
Nie wiem, czy dziennikarze „Gazety Polskiej” zweryfikowali tę informację? Domniemywam, że tak. I nie wiem też, jak ma się do niej odnieść?
W miesiącu, w którym opinia publiczna dowiedziała się o zamienieniu kilku (a może kilkunastu, kilkudziesięciu?) ciał ofiar katastrofy przez Rosjan, a naukowcy z zakresu nauk ścisłych przekonywali na specjalnie w tym celu zorganizowanej konferencji, że na pokładzie tupolewa 10.04.10 doszło do dwóch wybuchów, w – jak na razie – niewyjaśnionych okolicznościach z życiem żegna się bardzo ważny świadek całego zdarzenia. „Gazeta Polska” podkreśla, że chorąży Muś zeznawał przed organami prowadzącymi śledztwo, że przed zderzeniem tupolewa z ziemią słyszał dwa wybuchy.
Nie chciałbym wykuwać w tym miejscu jakichś kolejnych teorii spiskowych, ale zgon tak ważnego świadka w takim momencie śledztwa nie pasuje do żadnych racjonalnych wytłumaczeń.
Należy poczekać na oficjalny komunikat śledczych, odnoszący się do tej sprawy.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)