Dzisiejszego marszu z okazji Święta Niepodległości, organizowanego przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, szczerze nie polecam. Dlaczego? Napiszę przewrotnie, gdyż zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Ale po kolei.
W dzień narodowego święta Bronisław Komorowski wręczy najwyższe państwowe odznaczenia – Ordery Orła Białego. Komu? No właśnie. Głównie swoim znajomym i ziomkom z macierzystej partii. Wśród odznaczonych znajduje się m.in. b. premier Jerzy Buzek, obecnie europarlamentarzysta PO, jak również wspierający ostatnio prezydenta na lokalnym podwórku – historyk Norman Davis.
Dokładnie dwa lata temu najwyższe państwowe odznaczenia przyznano m.in. Adamowi Michnikowi. Nie ma w tej inicjatywie nic zdrożnego (jeśli przyjmiemy, że prezydent ma dyskretne uprawnienie do przypinania orderów wedle swego uznania), ale przy tej okazji należy głośno zadać sobie pytanie, czy tak wygląda budowanie narodowej zgody i szukanie politycznego porozumienia? Czy w takim razie na Order Orła Białego nie zasługuje w takim samym stopniu Antoni Macierewicz, który powinien być odznaczony za swoją niezłomną postawę w opozycyjnym KOR, czy też za opór przeciw poprzedniemu systemowi? Ale Bronisław Komorowski jest zbyt małostkową postacią, z zanadto wybujałym ego, by móc zdobyć się na gest taki, jak order dla ważnego polityka partii z przeciwnego obozu politycznego.
Podobnie rzecz ma się z dzisiejszym marszem. Jego inicjatywa to nic innego, jak próba ukradnięcia święta środowiskom narodowym i prawicowym. To kolejne dzielenie Polaków i wsadzanie kija pomiędzy szprychy. Gdyby prezydent naprawdę miał ambicję do bycia głową państwa ponad podziałami, to szukałby porozumienia, w postaci np. wspólnego przemarszu. Myślę, że prośby Komorowskiego tego rodzaju nie zostałby zignorowane. Tymczasem znowu, podobnie jak przez całą swoją dotychczasową kadencję, prezydent dzieli, mąci i staje po jednej tylko stronie sceny politycznej.
Zwraca uwagę, że okres jego prezydentury przekroczy niebawem półmetek; przez ten czas Komorowski nie wykazał się ani jedną inicjatywą, ani jednym projektem, czy posunięciem będącym urealnieniem haseł jego kampanii prezydenckiej („Zgoda buduje!”). Przeciwnie, we wszystkich publicznych wystąpieniach Komorowski jest prezydentem, który szczuje, nieustannie atakuje tylko jedną stronę sceny politycznej, wykorzystuje każdy moment, aby judzić i szukać wroga w szeregach dzisiejszej opozycji. Nie chodzi tylko o haniebny początek sprawowania urzędu i prowokację z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Chodzi również o jego wypowiedzi nt. katastrofy smoleńskiej, poprzednika na sprawowanym urzędzie, o jego bezwolne podpisywanie ustaw rządu swojego zaplecza politycznego, czy teraz – o próbę ukradnięcia święta środowiskom prawicowym i dzielenie Polaków w tym najważniejszym dla ich państwowości dniu.
Ale wspólne obchodzenie kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości przez środowiska patriotyczne oraz prezydenckie nie jest również możliwe chociażby z tego powodu, że wieloletni przyjaciel Komorowskiego – Janusz Palikot – nazwał wczoraj Ojca Polskiej Niepodległości, Romana Dmowskiego, „antysemitą, hitlerowcem oraz faszystą”. Ten sam człowiek, który w 2010r. włączył się do wyścigu prezydenckiego, by rzucać kalumnie na Kaczyńskiego i zapewnić w ten sposób głosy Komorowskiemu, wczoraj zrobił happening pod pomnikiem postaci, której „nie jest godzien rozwiązać rzemyka u sandałów”. Nazywanie Dmowskiego i jego obozu narodowego „hitlerowcami”, w sytuacji w której byli oni od zawsze tą grupą społeczną i polityczną, najbardziej tępioną przez okupanta (carskiego, pruskiego, czy później również hitlerowskiego i bolszewickiego) nie znajduje zwyczajnie słów potępienia.
Dlatego ja, podobnie jak wielu Polaków, z prezydentem Komorowskim świętować dzisiaj nie zamierzam. Czekam więc na spektakularny blamaż jego inicjatywy. Zobaczymy jak liczny będzie prezydencki marsz i czy owe 60% popierających go wyborców zdoła się zmobilizować i ruszyć z nim w jednym pochodzie? A może okaże się, że wszyscy tzw. zwolennicy prezydentury, są to tylko cisi przytakiwacze, których jedyną formą aprobaty jest wrzucenie kartki do wyborczej urny? Miejmy nadzieję, że na pochodzie prezydenckim pojawi się ktoś więcej, aniżeli jego najbliższa rodzina, zausznicy i przyjaciele, pragnący odwdzięczyć się w ten sposób Komorowskiemu za przyznanie państwowego odznaczenia.
Komentarze
Pokaż komentarze (64)