„Czy w okresie adwentu księża przestaną molestować i gwałcić dzieci?” – pyta wydaje się retorycznie poseł Ruchu Poparcia Palikota – pan Armand Ryfiński, w odpowiedzi na zawołanie biskupów, aby w czasie adwentu ograniczyć zakupy i przeżyć ten czas na właściwe przygotowanie się do Świąt Bożego Narodzenia. No cóż, przydałoby się powołanie w Polsce jakiejś organizacji pożytku publicznego, jakiegoś Ruchu Odparcia Palikota, która mogłaby na bieżąco prowadzić monitoring poczynań ugrupowania, w którym skur***two wypisane jest na sztandarach.
W związku z zapytaniem pana posła Ryfińskiego i w nas rodzą się pytania. Czy możliwe jest zaapelowanie do oprawców pana posła, aby Ci w okresie adwentu (a jeśli to możliwe również i dłużej) powstrzymali się od gwałcenia go; powodowane jest to troską o podupadające zdrowie psychiczne pana posła? Po drugie, zastanawiam się, czy pan poseł trzymający interes szefa partii również tyle gada i to tak od rzeczy? Udał się wam poseł gawędziarz, jeśli wiecie o co mi chodzi.
No dobra, może troszkę za ostro. Ale dlaczego tak ostro?
Polityk Ruchu Palikota o tak poważnym przestępstwie, powodującym czasami nieodwracalne skutki w psychice ofiary, prawi przy okazji happeningu politycznego, niemalże z rozbawieniem. Mówi w kontekście deklaracji biskupów, nawołujących do odejścia w czasie adwentu od spraw materialnych i duchowym przygotowaniu się do świąt. Dla posła powiedzieć cokolwiek o zgwałconych ministrantach, zazwyczaj młodych chłopcach, to jak splunąć. Partia „walcząca o prawa kobiet”, o przestępstwie zgwałcenia (którego ofiarą padają najczęściej przecież właśnie kobiety), mówi w sposób lekki, umieszczając je w kościelnej kruchcie i zaraz obok tematu zakupów. Chyba nie tak powinna wyglądać profilaktyka w tej materii?
Tworzy się tym samym coś, co można określić jako nakręcanie spirali nienawiści. Zaatakowani w czasie adwentu ludzie wierzący nie mogą przejść obok takiego łajdactwa obojętnie; ludzie gardzący Kościołem dostarczają sobie przy okazji do krwi potrzebną dawkę antyklerykalnej amfetaminy. I utrwalają przekaz, że oto w kościele dzieją się nieprawości w skali nieopisanej. Czy posłowie tej partii, poza nikczemnością i łajdactwem, są jeszcze w stanie wnieść do polskiego życia politycznego cokolwiek konstruktywnego? Przecież, słowa te padły z ust przedstawiciela narodu!
Jedynym dopuszczalnym wyjściem z wykreowanej przez pana posła Ryfińskiego sytuacji jest zdanie mandatu poselskiego. Tak postąpiłby człowiek honoru; niestety, w tej partii honor jej członków definiowany jest przez „ch”. Świeckie śluby milczenia oraz darowizna na pomoc ofiarom przestępstwa gwałtu mogła by uchronić minimum przyzwoitości posła na Sejm Rzeczpospolitej.
Komentarze
Pokaż komentarze (22)