Jak niewiele trzeba, aby miłość i sympatia,przerodziły się we wzgardę i antypatię ! Przykładem pan Tusk,chodzący tu i tam, i głoszący zamiar wielkiej zmiany konstytucyjnej . Bo co parę lat zmajstrować coś trzeba, w tym wypadku w sprawie urzędu Prezydenta RP. Mamy więc wedle pomysłu i woli siły przewodniej, zaprzestać powszechnego wyboru,wchodząc w biznes polegający na elekcji parlamentarno-sejmikowej,odbierający głowie państwa prerogatywy dotychczasowe, zwłaszcza prawo veta.Elekcyjny prezydent,wybierany przez Zgromadzenie Narodowe i delegatów sejmików wojewódzkich,miałby być odtąd kwiatkiem do kożucha wesołej ,polskiej demokracji. Ciekawe,jaką w tym aspekcie rolę odegrać ma niebawem pan Jan Krzysztof B. ? Możemy już się domyślać ? A system,w zamyśle kanclerski,jak ma się sprawować w kraju,w którym jako żywo, nie widać kanclerskiej głowy ? Nowa zagrywka pod publiczkę, bo nie liczą się realne problemy,jak choćby brak szczepionek na świńską grypę,brak roztrzygnięć w sprawach służby zdrowia,opieki społecznej itd. Liczą się dorażne igrzyska,w których naród jest coraz bardziej traktowany,jak pozbawiony większości zmysłów kretyn.
Jeśli doprawdy chce się paprać w ustawie zasadniczej, to może zamiast elekcyjnego prezydenta, obierzmy sobie dziedzicznego króla ? Godność, majestat i szacunek daleko większy,w kraju, który nim na dobre uświadomił sobie swą suwerenność i podmiotowość, to już te atrybuty oddaje. Tron może w tym wypadku być symbolem ducha narodu i poszanowania państwowości,przecież od dnia dzisiejszego ( 1,12,2009 ), nieco odrealnionych. Za 10-15 lat , niewielkie grono będzie chciało pamiętać o zasługach, osiągnięciach i fajerwerkach polityki PO czy PIS-u. Ale skutki ich potknięć, fuszerstw i jawnych,dorażnie pomyślanych nadużyć, odczuwać będziemy my i nasi potomni.
Na dobrą sprawę, problem takiej czy siakiej prezydentury,możemy sobie odpuścić raz na zawsze. Wystarczy poprosić Brukselę,aby przysłała tu jakiegoś dobrze prezentującego się generalnego gubernatora, Europejczyka,że hej,miłego Niemca - w sam raz na Wawel.


Komentarze
Pokaż komentarze