Widziałem demonstrację,a właściwie dwie, pod domem gen.Jaruzelskiego. Widziałem bluzgi w wykonaniu aktora Emiliana Kamińskiego. Słuchałem wypowiedzi, jak zwykle upamiętniających rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Czy Polacy ścigają się wzajemnie - kto kogo przekroczy w swojej optyce ? Jak to możliwe, że będąc tym samym narodem, ludżmi z tych samych podwórek, szkół,zakładów, spokrewnionych ze sobą,tak bardzo paskudzimy się wzajem ? Czy stulecia anarchii,tradycja egoizmów,wciąż przesłaniają nam wizję jednej Polski,takiej normalnie jednej dla wszystkich ? A może winę ponoszą ci,którzy mieli być drogowskazami - nauczyciele, historycy, etycy,ludzie Kościoła. Bo coś się z nami stało złego już bardzo dawno temu. I dzieje wciąż. Brakuje nam pracy dla wszystkich chcących pracować, brakuje perspektyw na przyszłość,dających się wiarygodnie opisać i zaistnieć, brak też w wielu miejscach empatii i spolegliwości. Za mało jest optymizmu,za dużo biurokracji i patologii. I obojętność,której nawet się już nie ukrywa. W dodatku kochamy być bezinteresownie zawistni;niemal każdy czyjś sukces, staje się solą w oku drugiego. Jak długo tak można ? Przecież to wszystko i wiele innych zjawisk,powodują podnoszenie pytania-kuriozum : DLACZEGO JESTEŚMY POLAKAMI ? Jeden z naszych kabaretów udowadniał nie tak dawno,że Polacy potrafią nawet piekło obrócić w perzynę.
41
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze