Globalna konstatacja mnie dopadła. Na marginesie ostatnich wizyt do i odkrajowych. Wizyty prezydenta Wulfa nie liczę, bo i media też nie zaliczyły. Przez roztropną skromność ? Hi ! Przyjechał Miedwiediew -- sukces, pojechał hrabia Komorowski do Jankesów; ach, jakiż asertywny, jaki dorzeczny . Mąż stanu całą gębą, już nie Bronek, Wujek Narodu ! Nic, że zima akurat ! Nic, że kraj średniej wielkości sparaliżowało, w końcu innym jest nie lepiej, prawdaż ? Anegdota o mężach na łów ruszających i o babach czekających,a bezpiecznych, zapewne przejdzie do historii dyplomacji. Pewien samozwańczy profesor nic nie bałaknął o dyplomatołkach ? Widać jego też zadowoliło klepanie po plecach i dyskretny urok otwartych drzwi do wyjścia. Osobną rzeczą był podział ról u dyżurnych komentatorów; jedni byli za,a nawet przeciw,drudzy - niestety- przeciw, a nawet za. Komentarzy inteligentnych, jak zwykle, doczekamy się od publicystów zagranicznych. Gdy tylko ochłoną.
A co pozostaje nam, spektatorom ? Pozostaje nam roztrzygnąć we własnym sumieniu surowy dylemat ROPUCHY. Czy mianowicie jesteśmy jako kraj, stworzeniem pięknym, czy mądrym.
I za to Grzegorzu, chętnie napiję się z Ironicznym Anglosasem.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)