Bardzo, bardzo nieżyczliwych ludzi wielu , z bywalcami tego Salonu włącznie, chciałoby i widziało chętnie , zejście ze sceny dziejów partii nazywającej się PSL. Łażą tedy po kątach i kombinują, jakby tu pozbyć się stronnictwa obrotnie obrotowego i to raz na zawsze. Oczywiście, aby tym samym ulżyć doli obecnej Przewodniej Siły i tej siły wodzowi - Don Aldo (u ? ).
Z uwagi na powyższe, mam do zakomunikowania radosną wieść : nic nie trzeba robić. Chłopy stołeczne wkopały się same i pewnikiem samodział, jak nic, pogonią się, z braku innych perspektyw. Tak bowiem stało się decyzją pana Vincenta, który na każdy jeden widok koalicjanta evergreenowego, głuchnie i ślepnie. A że pan Vincent zasięgał w temacie opinii swego pryncypała, to pewne, no bo niby jak nie , jeśli tak ?
O co kaman ?
Po przedostatnich wyborach parlamentarnych, PKW nie uznała rozliczenia kampanii PSL ze względów czysto formalnych ( elementarne, wręcz dziecinne niedopatrzenie ) i nakazała zwrot subwencji, jaką ugrupowanie parlamentarne otrzymuje od państwa. Było tego około 8.5 mln zł, która to kwota nie płacona, urosła dziś , do sumy 20 mln i to raczej z haczykiem. Mimo odwołań, próśb, zażaleń i podchodów, rośnie ten dług nadal, bo Vincent wymaga pieniędzy.
- Co robić, co by tu robić ? - gorączkowały się chłopy stołeczne , skupione wkoło pana Valdiego Osmutnymobliczu. Zagwozdka nielicha, bo co było do sprzedania : biurowce, ośrodki wypoczynkowe, domy szkoleniowe, parcele i inne dobra , dawno już opchnięto, wszak był wymóg wobec partii utrzymywanych z budżetu, iż zarabiać się nie da. Niestety, to co pozostało - tradycja, imię, logo, sztandar zielony, to walor w przeliczeniu na kasę - lichy.
Warto przy okazji, ot tak, z głupia frant zapytać, co się stało z kilkudziesięcioma milionami uzysku. Na majątek nieruchomy partii, zrzucałi się ludzie przez pokolenia, wykupując stosowne cegiełki. Co z tą kasą, chyba już wnet zapytają szeregowi ludowcy.
Uradzono zatem w Warszawie, że gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.
Pani nazywa się Ewa Kierzkowska, w ubiegłej kadencji sejmowej - wicemarszałkini, zaś obecnie - jedna z wiceprezesów NKW. Pani siadła i i napisała wewnątrzpartyjną gramotę do wszystkich ogniw stronnictwa, że bryndza jest okropna, kasa pusta, trzeba będzie redukować i tak nieliczny personel etatowy, biura zamykać, tramwajem albo i stopem jeżdzić. Makabra.
Ale że jest nas 85 tys. członków i członkiń , rzecze pani Ewa, to gdyby tak pięknie wymodelowanymi słowy, poprosić o partyjną, powszechną zrzutę, to wypadło by po 200 zł od głowy. I po kłopocie. Skąd wezmą brakujące do pełni szczęścia 3 mln, pani nie wyjaśnia, członki nie pytają. Na razie. Może sprzeda się wiecznie żywy i zawsze atrakcyny tytuł - " Zielony Sztandar " ? Serdecznie polecam.
Na razie okręt ( 117-letnia łajba ) tonie. A szyszki trzymają się mocno. Mowa o Naczelnym Komitecie Wykonawczym i jego prezesie , panu Valdym, mowa o Radzie Naczelnej PSL ( to taki wewnątrzpartyjny parlament ) i jej przewodniczącym, panu Jarosławie Kalinowskim, który będąc, wg. posiadanych przeze mnie danych, jest jednym z głównych winnych całej afery; więc to on powinien usiąść i napisać to, co wypowiedziała pani Kierzkowska .
Ponieważ nie jest moim zadaniem wypisywanie tu jałowch treści, radbym zaproponować,aby w ramach robienia czegokolwiek dla partii poratowania, wymienione osoby z obu organów ( w skład których wchodzą też parlamentarzyści krajowi i na wynos ), marszałkowie wojewódzcy i wojewodowie z ramienia, prezesi agend i agencji, zaczęli rzecz od siebie. Najprościej, aby z partyjną poręką, huknęli się do dobrego banku po stosowne kredyty, zaciągnięte na z górą - 6 lat. Jest tych państwa dość, aby biorąc tylko po 200 tys. zł , sprawę definitywnie zamknąć. Ratując przy okazji i twarz, i partię. Bo ile razy można naciągać szeregi ? Tych w większości starców i gospodyni wiejskie, małorolnych i plajtujących przedsiębiorców rodzinnych ? Moim zdaniem, tak się nie godzi. A jak się godzi, to już sama wierchuszka wie najlepiej. Były komfitury i służbowe fury, asysty, biura, szpan i jakie chcesz bajery -- czas na osobistą ofiarność, ot tak, dla przykładu i moralności politycznej.
Tak też powinien powinien pan postapić, panie hojny, mazowiecki marszałku, a imienniku mój, Struziku. Chciał pan opchnąć Kolej Mazowiecką, nieświadom, że za to czeka całe Mazowsze kara w postaci zwrotu dotacji unijnych do waszej infrastruktury ( ewidentna powtórka z kompetencji i wiedzy ), a poniewczasie, wydał pan w związku z tym, z kasy samorządowej 700 tys zł na ekspertyzę mówiącą wprost, co się stanie, gdy pan te Mazowieckie Koleje sprzeda. Widziałbym pana pierwszego w kolejce do okienka bankowego, poważnie, po kredyt.
Oczywiście, jest z uwagi na całą sprawę, także KONTROPCJA. Ogłosić trzeba bankructwo, upadłość, finansową , mizerię totalną, sztandar wyprowadzić i zgasić światło. I liczyć, że tylko komornikowi koszta zapłacić trzeba będzie. A już następnego poniedziałku , ogłosić pięknie światu i okolicznym gminom, powołanie nowej, atrakcyjnej dla prowincji, partii ludowej. Nowoczenej, propaństwowej, kompetentnej i wyzbytej wszelkich nieudolności, z nieudolnymi czynownikami szczebla centralnego, włącznie. Bo po co owe tuzy, które taką piękną FIRMĘ, doprowadziły do upadku ?
Jasne , że nie byłbym sobą, gdybym nie oświadczył, że wciąż partia ludowa może być przezacnym uczestnikiem zainicjowanej przez Konfederację Spiską, akcji, mającej doprowadzić do reaktywowania Tronu Polski. Ludowcom przydałby się wysoki sztandar, znacznie wyższy od własnego. Tak sądzę.
Ps : Być może będzie jednak tak : wy nas poprzecie w emeryturach i innych dziełach, jakie dla dobra narodu szykujemy, a pan Vincent może pomyśli i ustosunkuje się po myśli. Hm.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)