Odpowiedż na to pytanie ma charakter wróżbiarski. Jednak symptomy wyczerpania obecnego układu już są.
Pierwszy, to chłód między koalicjantami; już nieukrywany. Widać tu opór i niechęć do poczynań premiera , jaki demonstruje PSL. I to mimo realnej grożby finansowego unicestwienia, o czym mowa była w uprzednie notce ( PODZWONNE DLA PSL ) . Być może dlatego, właśnie.
Drugi symptom, to efektywność rządzenia, znikoma z resztą. Chociaż pojawiły się buńczuczne deklaracje, nowe plany, postulaty, ba - nawet dopuszczalna wojna z Kk. W realu obowiązuje nadal koncepcja administrowania krajem, i to raczej dość nieudolnego, bo niby po co rozrasta się biurokracja, jeśli maleje populacja ?
Trzeci, o którym wiemy najmniej, a opowiada najwięcej , to konflikty wewnątrzplatformianej wierchuszki. Na mieście gadają, że potencjał premiera jest na wyczerpaniu, że facet wygasa ; chyba coś na rzeczy jest , bo Donald od kilku tygodni ma wygląd z krzyża zdjętego ; przykry i nieświeży. I nie pomaga nawet żaden lans, nawet w wykonaniu latorośli , na jej blogu ? Co do przychylności mediów, staje się ona w dużej mierze nieprzewidywalna, ba , słowa krytyki wzbierają nawet w niewolniczej TVN. Rola Polsatu jest już znana : widać to chociażby po niezwykłej popularności audycji PAŃSTWO W PAŃSTWIE.. Widać też po komentarzach w programach informacyjnych - tam leje się nawet ironią. Ano, łaska czwartej władzy na pstrej chabecie kuśtyka !
Symptomalny, czwarty aspekt , to rojenia o przyszłości, wg. których, spisek wewnętrzny w wykonaniu panów Bronisława i Grzegorza z palikotową dokładką, spacyfikowany ma być tą Kopacz, pono desygnowaną na prezydenta, Broniowi na złość. A chodzi o to, aby się Donaldowi wjechało z jak największym aplauzem, wręcz owacją na stojąco, do wierzchołka piramidy brukselskiej. Donald dementuje ; a co ma już dziś potwierdzać ? To tak, jakby sam się palił .
Brzmi to absurdalnie, ale i w absurdalnych czasach żyć nam przyszło. W kraju, w którym groteska goni groteskę, a najlepszy nawet kabaret, nie sprosta wyzwaniom czasu i stylu popełnianej na nas władzy.
Zatem co , jeśli nie pokrzepiająca do-koalicja z SLD ? Już od pewnego czasu Miller ma w oczach wiernopoddańczość cwanego spaniela; nawet, gdy krytykuje , to tak ,aby nie urazić , nie zasypać kładki,z której zapewne, przyjdzie mu niebawem skorzystać. I przymilnie chwostem merda.
Wzmocnienie władzy, oznaczać więc będzie musiało rezygnację z części synekur i stołków,ale jakaż to strata, jeśli Arłukowicz już tam jest ? W przeciwieństwie do Palikota i jego kompanii, Miller przewidywalny jest bardziej. Tak, nie wiadomo tylko, jak bardziej...
No cóż, panie Tusku : jeśli już nawet Lis cośtam pod nosem mruczy na pańskie państwo, to może tylko znaczyć, że wahadło słabo odwzajemnianej sympatii, właśnie ruszyło w drugą stronę. Więc trzeba, widząc pokrewieństwo dusz, między panem , a Millerem i Krytyką Polityczną, coś zrobić, coś dać, aby ugrać tę odrobinę przyszłości, jaka panu została. Tempus fugit.
Ps : Bloger fajny, Francis de... , ponownie opuścił nasz salonowy padół łez, gorzko wyrzekając na powszechne tu pisoprawactwo, ze szczególnym uwzględnieniem , jednej pani przemożnej i nie oszczędzając nawet drugiej, TYŻ pięknej. Własnie się zreflektował, szkoda. Gdyby był tu kol. Patryk Grzybowski, socjolog, to zapewne potwierdziłby niniejsze spostrzeżenie : S-24 składa się w 74 % z wywołanych prawaków, w 24% z kryptorealPOszołomów i zdrowego 2%-go trzonu, należącego do siebie samych, ku czemu także i mnie jest najbliżej. Chociaż wszem i wobec głoszę potrzebę konserwatywnej rewolucji. Ot, tak, dla zdrowotności Rzeczpospolitej. Smacznego na podwieczerz.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)