Myślenie per analogiam jest może dziś nie na miejscu, ale nasuwa się jak najbardziej. Nie ma osoby, człowieka, najważniejszego przedstawiciela państwa z tamtego wyboru, pozostał i rośnie w siłę - totem plemienny.
Pamiętamy Ludwika Dorna, prawda ? Pewnie,że tak, przecież nie umarł, nie wyjechał, nie zaszył się w prywatnym mateczniku, niczym Rokita. Jest, chociaż robią niektórzy zbyt wiele, aby - aczkolwiek - było go najmniej. Zwłaszcza, że wciąż, psia krew, w oczy się rzuca. Lubiłem Dorna i tak jest chyba nadal. Mimo gaf, wpadek i niefortunności. Bardzo mi odpowiadały jego spacery korytarzami sejmowymi, z sunią Sabą. Nie było lepszego miejsca, bo gdzież pies poczuje się lepiej, niż w kupie zawodowych szczekaczy. Dorn w stosunku do Kaczyńskich lojalny był. Więc rozstawano się z nim frymuśnie - awansem na stolec marszałkowski. Tu analogia zaczyna rozkwitać, prawda ? Upadek Dorna, upadek przyjażni, ciężka niechęć i oskarżenia, brzmiały dziwnie i absurdalnie. Usłużni, zza pleców decydentów, tłumaczyli upadek Wielkiego Ludwika, jego ciężkim charkaterem . Lojalny, mówili, owszem lojalny, ale mający np. kłopoty w relacjach interpersonalnych, wyobcowany, zamknięty w sobie, żyjący obok. I dalej - brak umiejętności współpracy w kolektywie. Więcej nie wspomnę.
Pojawiła się inicjatywa Polska XXI, którą witałem z umiarkowaną życzliwością, bo mogła być alternatywą, odpowiedzią na fajny, proeuropejski, nurt konserwatywno-liberalny. Taki synkretyzm polityczny; dwa w jednym i to ze znanymi twarzami. Dutkiewicz, Rokita, wreszcie Dorn i ten nieszczęśnik - Polaczek. Powstała Polska Plus, odchodzili z niej kolejno, nareszcie pozostał sam Polaczek i jego grupa. Polaczek ubrał się w wór pokutny i powrócił na pisowskie łono.
Dorn powrócił ? Powiedzmy, do najdalszych rzędów; i tak go stamtąd widać. Lużnie już tylko związany. Czy doczepi się do SP ? Być może to tylko kwestia czasu i rachub. Czeka, w przyczajeniu. Jak Schetyna, czyż nie ?
Gromada krzyczała : JAROSŁAW, JAROSŁAW, ANTONI, ANTONI ! Milczało dwumilionowe miasto. A on stał, napawając się sukcesem, toczył swym orlim spojrzeniem dokoła.
Kto za wysoko wzlata , upadek mieć może bolesny. Już o to zadbają cienie Prezesa, czujące się bezpiecznie tylko w świetle jego łaski.
Tak, Panie Macierewicz, historia karier politycznych w Polsce lat ostatnich, nie wygląda mile. Tu Dorn, tam Schetyna. Mówią na mieście, że Pan swoją grupę ma. Za dużo mówią , a na Olimpie Zeus może być jeden.
( byłem niedawno Adam128 )


Komentarze
Pokaż komentarze (7)