Stało się i nieodstanie ; rozlane mleko, spłynęło do mediów tego świata i - płynie dalej. Choćby więc przyszło piać unisono w duecie , wiceprezydentowi z Hilarią Clintonovą , niemożliwe do uwierzenia, zostało wypowiedziane przez przywódcę i hegemona globu. Wasingtonia locuta, causa finita.
Wszyscy, dla których nieszczęsne wydarzenie, stało się wodą na młyn ich podłości, uzyskali globalną satysfakcję. Teraz możesz się skarżyć na znikczemnienie Wiekiego Brata i wypróbowanego Przyjaciela, drogi nasz Don Aldo !
Teraz może Jego Excelencja BUL, słać miłosne zaproszenia do odwiedzenia obozu, w dogodnym Barackowi terminie. Ślij na Berdyczów.
Zastanawiam się, ile rzeczywiście znaczy w Ameryce Polonia; te wszystkie kongresy, zjednoczenia i lobbies. Czyżby nie tyle, co psu na budę ?
A w Teheranie powiedzą : mieliśmy rację ! Nie było żadnych niemieckich obozów śmierci , polskie zaiste , tak.
Gafa. Skandal. Głupota. Nieodpowiedzialność za słowa. I co jeszcze ? Co jeszcze stać się powinno, byśmy nareszcie wzięli sprawę za ryj i wydali totalą wojnę , totalnym kretynizmom ?
Trawestując słynną wypowiedż posła Górskiego : to nie jest koniec cywilizacji białego człowieka. To jest , owszem, koniec cywilizacji rozsądnego człowieka. Czyli takiego, który swego czasu lubił chodzić do szkoły, w której czegokolwiek uczyli dobrzy pedagodzy.
Ps: Na marginesie mam dwa pytanka : 1/ Panie ministrze Rottfeld; a coż to, zatkało kakao ? Czy może jednak - bliższa menora ciału ? 2/ Czy ktoś z tubylczej ludności, wybiera się wieczorem pod ambasadę JUESEJ, oczywiście z pochodniami ? Spacer wieczorny służy zdrowiu.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)