Chcieliśmy wierzyć w ideę postępu, w demokrację, rozprzestrzeniającą się od Bałtyku po Ural i dalsze okolice. Że rozszerzać się będzie po upadku komuny z prędkością pandemii. Stąd niczym nieusprawiedliwione przekonanie, że jeśli wszystko wszędzie się zmienia - to i na Rusi też.
W imię tej naiwności. zechcieliśmy widzieć naszego byłego hegemona, dawnego ciemiężcę, w nowym, atrakcyjnym opakowaniu. Rosja kapitalistyczna ! Rosja zawrócona z upadku ! - zakrzyknął ten i ów, a uwierzyło wielu. Zbyt wielu ? Ruś zwracająca się ku Europie, już nie wojowniczo w sensie militarnym ; ma przecież swoje lepsze sposoby uzależnienia, kryptopodboju. Jak się z kimś takim układać, redukując całą armię, z wyjątkiem korpusu kapelanów ? Jak budować nowe, partnerskie stosunki, nie rozliczywszy starych, w tym zbrodniczych zaszłości ? Kim -czym dla nas Rosja ? Zedrzeć z niej maskę władzy Mongoła, pozostanie ruski fatalizm mużyka mieszkającego 40 wiorst od Moskwy. Ten siedząc na ławeczce, ogląda miesiąc po miesiącu, umykające za kilka ciuchów podrobionych marek, wiejskie dziewczyny. Umalowane już, ordynarne, na pożegnanie machające ręką posiołkowi - z bryki błyszczącej nowobogactwem.
Ten mużyk nie zrobi nic. Potoczą się sprawy swoim biegiem i rytmem, a my w jego wyobrażni pozostaniemy na wsiegda zdrajcami Słowiańszczyzny i prawosławia. Ludżmi godnymi wzgardy i unicztożenija.
Rosyjski neoimperializm : dwóch konsulów na czele gosudarstwa i strany, pieniądz, pieniądz i układy. Ponad nami, wbrew nam, czy niedługo przeciw nam ?
Dwugłowy, złoty imperialny orzeł - odwołanie do Bizancjum ; kiedy tych dwóch wyłoni kandydata-nominata, marionetkę , do purpury ? Ciekawe, czy jeszcze mają czapkę Monomacha.
Nie miejmy złudzeń , żadnych. Słabość nie jest cnotą. Zwycięstwa moralne, to kpina ze zdrowego rozsądku. Gwarancje rozgadanej Europy, NATO palącego za sobą mosty, niczym nie zastąpią silnego, mądrego państwa pod wykształconym , pewnym siebie przywództwem,zdeterminowanym i - armią. Większą niż ta dziś. Sprawniejszą, wyposażoną, z odpowiednim zapleczem i rezerwami.
Przez większość życia byłem pacyfistą. Żyłem w PRL. Dziś powiadam, że powinniśmy, bo wskazuje na to logika dziejów, stać się tym, czym nigdy nie byłiśmy - państwem militarystycznym. Może warto brać przykład z Turcji ? Tak, czy nie ?
Wbrew pozorom, nie jest to tekst o Rosji, rebiata.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)