...cóś przyszło i zpukało do sumień niektórych posłów z P O. Mogło to nawet wyglądać, niczym na załączonym obrazku. I rozległ się szmer, głuchy hurkot, dało się wyczuć drżenie sejmowej opoki, oraz inne niepowszednie zjawiska. Pojawił się pan minister Gowin, a światłość szła za nim. I powiedział, co rzekł, co też natychmiast niemal, skontrował Jego EXcelencja pan premier ( oby żył wiecznie z polskiej emerytury minus inflacja ), zaś jego słowa skrzydlate, gromada krasnoludków i gamoni, skwitowała wesołym rechotem. Taka była tam atmosfera, że nawet trudno ustalić, kto co pił i z kim; ale intencja mogła być oczywista.
Jeżeli cała owa heca, nie była przemyślaną ustawką - minus śmiech na sali - Gowin odejdzie. Gdy jednak pozostanie na swoim folwarku, to sam pan wisz...


Komentarze
Pokaż komentarze (11)