Samotnie siedział w swej umiłowanej, winnej piwniczce. Leniwie delektował się kolejnym kieliszkiem wina, wdychał jego nienaganny bukiet, na podniebieniu rozcierając posmak borówki, anyżu, złotej moreli. Butelka z prostą lecz wielce mówiącą etykietą , mile łechtała jego nowobogacką próżność.
Spoglądał w zrelaksowanym zadowoleniu na kolejne gadżety w piwnicznej kolekcji, przesuwał wzrok od fotografii, do zdjęcia. Przez moment zawisł bystrym okiem na fotce wykonanej przezeń z samolotu. Biłgoraj z lotu ptaka. Panorama, którą niewielu z Biłgoraja zobaczy. Może i dobrze ! Ach, ci tubylcy....
Powstał, spojrzał wytrenowanym, przenikliwym wzrokiem w nienagannie czystą taflę obficie złoconego trema, podziwiał w zachwycie swą niezwykłą niepowszedniość. Strzepnął niewidzialny pyłek z nosa stanowiącego jego własność i zamruczał głosem-półgłosem, który my, biedne dupki, tak dobrze znamy :
- JA WAM WSZYSTKIM POKAŻĘ ! -
I ponownie looknąl na konterfekt Anki. I pokazał.
- NU, POGODI !! - odmruknęła mu z wysokości pani Marszałek Kopacz. Jakże domyślnie i na temat. Tak było.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)