adam kadmon adam kadmon
573
BLOG

BENEDYKT XVI - REZYGNACJA DOGMATYCZNA

adam kadmon adam kadmon Polityka Obserwuj notkę 4

Podążając echem rozmyślań pięknej pani  - Katarzyny Guczalskiej, tak  mocno skrytykowanej tu parę dni temu za danie wyrazu i jej osobistą ekspresję, generalnie  zgadzam się  z tymi głosy, które uważają, że Kościół katolicki wymaga działań reformatorskich. Pytanie tylko, o czym mówimy : o w miarę delikatnym retuszu, czy o powtórnym przyjściu Marcina Lutra; tym razem w mitrze, w mury  Watykanu.  Bo ja i tak nie o tym.  Nawet nie o tym, że wolno kwestionować prawo kogoś  do wypowiedzi tylko dlatego, że ktoś jest filozofem - heglistką.  Byłoby inaczej, jeśli by była feuerbasistką ? Hm.  Więc  także nie o tym, jak miło i sympatycznie ucieszył się na spotkanie z panią  bloger Sowiniec i jak ją potem bez werwy i przekonania bronił.   

                                      Ponieważ ja  pomijam cały ten zgiełk, w który jakimś dopustem złego, wmieszała się Gazwyb. Pani, podobnie jak kilka milionów osób, mogła i wykorzystała prawo do upublicznienia swoich poglądów  - sprawa na razie zamknięta.

                                  Ojciec Gabriele Amroth już jakiś czas temu oświadczył, że diabeł, demon, zły  - buszuje w Watykanie, a  między  naczelnymi purpuratami  Stolicy Piotrowej są ludzi nikczemnej wiary i takiegoż autoramentu.  Być może - skrzywienie zawodowe.  Wiemy też o dwóch zwalczających się stronnictwach, o rzekomo porażającej treści raportu, jaki zlecił papież niezależnemu od Kurii Rzymskiej  gronu, zaraz po aferze ze złodziejskim kamerdynerem.    Jednak ja także nie o tym. Oraz nie o tym, że obecny papież jest najstarszym namiestnkiem Chrystusa, od ponad stu lat.

                              Decyzja człowieka w podeszłym wieku, który zobaczył i doznał być może - przede wszystkim- zrozumiał tryby machiny watykańskiej, może zaskakiwać, aliści wcale nie musi. Powiadają ci ,  którzy są ( jak sami twierdzą ) w kursie dzieła, iż rezygnacja przygotowywana była bardzo starannie, konsektwentnie i w  UKRYCIU, nieledwie w konspiracji. Że jej wyznacznikiem były  nominacje wielu nowych kardynałów, którzy mają   podobno ponieść sztandar odnowy, sztandar wiary na nowe czasy. Tej samej wiary, tego samego kanonu, w niczym niezmienionej doktryny. Jeśli coś zmieni się z duchem czasów, to raczej - tak sądzę - w materii tradycji, dotąd praktycznie równoważnej doktrynie ewangelicznej. To się zobaczy. Jest możliwe, że papież, człek niepowszedniej inteligencji, powziął swe postanowienie, jak mistrz szachownicy, planując strategię - kilka ruchów do przodu. 

                              Dla Kościoła, łodzi Piotrowej, czas biegnie leniwie, a dzieło liczone jest na setki lat, ale dla pojedyńczej osoby, tak wysoko wyniesionej, już nie.  Więc tempus fugit ?

                                Warto , w wolnej chwili, poczytać co na temat dogmatu o nieomylności papieży, do powiedzenia ma Bractwo Świętego Piusa X, na swojej stronie. Treść łopatologiczna w formie, napisana językiem adresowanym do bożych prostaczków, wiele jednak wyjaśnia. Z wyjątkiem jednego : z jakiego powodu, spiskiem i intrygą, uchwalono ten dogmat w 1870 roku. Byłaż to reakcja na wiek pary, elektryczności , filozofii komunistycznej i emancypacji społeczeństw ?  Ja nie wiem, mnie przy tym nie było.Był jednak przed Piusem X szereg biskupów Rzymu, którzy błądzili, grzeszyli, popełniali rzeczy z wszechmiar naganne. Im, prawem sukcesji Piotrowej, także przyznano moc dogmatyczną. Nawet, gdy byli herezjarchami, jak Jan XXII, jak stulecia wcześniej - wyznawcy poglądów biskupa Ariusza.

                                     Powiadają znawcy tematu, że nie wszystkie decyzje papieskie, obwarowane są mocą dogmatu o nieomylności. Należy  więc zapytać, czy decyzja - o rezygnacji, nie ABDYKACJI - ogłoszona wprost z tronu, spisana po łacinie, wygłoszona w przytomności  Konsystorza, była z litery i ducha dogmatyczną, czy nie.

                                    Albowiem jeśli była, to wszystkie głosy  książąt  Kościoła, krytykujące ją, są nieważne i naganne, jak opinia ks. kardynała Dziwisza, że z krzyża się nie schodzi.  Bo to zalatuje herezją, księże kardynale Stanisławie.

 

                     ( Zezwalam na wykorzystanie  tego felietonu  przez  Radio Wisła, Seattle. )

 

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka