W czerwcu tego roku miną 22 lata, odkąd pracujemy z żoną na "swoim". Przedtem, w okresie przejściowym, byliśmy zatrudnieni w budżetówce. Ale ulegliśmy magii "swojego" , wzięli w zaprzyjażnionym banku 60 mln zł ( starych ) na rozruch, a że odsetki były wtedy - wszyscy wiedzą jak zajefane - oddać musieliśmy razem ponad 100 mln. Takie były czasy. Gdybym wtedy i też teraz, dawał pracownikom premie za przychodzenie do pracy i gotowośc do niej, a zysku nie byłoby ni dudu, to byłbym skończonym idiotą, debilem, durniem, burakiem, pustakiem, sierotą po rozumie i na bank nie miałbym już dawno firmy, bo musowo poszłaby w cholerę i tyle.
W pięknym roku 2012 nasz Z U S ukochany, instytucja którą trudno podejrzewać o generowanie extra-zysku, bo przecież ściągalność składek kuleje rozpaczliwie, rynek pracy się kurczy, a coraz mniej ludzi pracuje na rzecz rzeszy niepracujących , otóż miła ta firma, batożąca w obliczu prawa człowieka prawego i pracującego LEGALNIE, udzieliła wszystkim swoim paniom i panom, referendarzom, inspektorom, kierowniczkom i naczelnikom, dyrektorom i prezesicom - regularnej premii w kwocie 212 mln nowych złotówek, co przy pogłowiu zatrudnionych w Zakładzie ( 47 tys. osób ) dało na dziób średnio ponad 4.5 tys. zł.
Jasne, że nie wszyscy dostali po równo ! Nawet w firmie wywodzącej się z realsocjalizmu, nie zdurniało się totalnie. Z czego dano ? Nam zabrano, swoim dano . Oj, dana,dana... danino kochana ! Bum !


Komentarze
Pokaż komentarze (15)