Śniąc o reelekcji, musi Bronisław Komorowski spiąć się bardzo , a nawet bardziej. Tu fama "swojego chłopa" i "duszy-człowieka " już nie wystarczy. Trzeba, powinno się i postarawszy bywszy, budować inny wizerunek, zgodny z zasada, iż kto się nie rozwija, te zwija się dokumentnie. Stąd też widzę konieczność , obligatoryjność wręcz, budowy niezależnego ośrodka wpływu, aby żyrandole świeciły jaśniej i grały dodatkowo - w duszy wdzięcznego ludu miast i wsi. Aha, przysiółków i osad leśnych też.
Trzeba tedy, ze środowiska przyprezydenckiego ludzi miłych temu Don Aldu, delikatnie, acz stanowczo wyprowadzić. Wpływy ograniczyć, spożywać w innym towarzystwie i mieć staranne baczenie na to, co się gada i kto słucha. Ale i to nie wystarczy. Nie styknie dla budowy Wysokiego Autorytetu, bo w nim zawierać się powinin sens funkcjonowania polskiej prezydentury, w kraju gwałtem i podstępem redukującego sobie suwerenność, niezależność i dumę na rzecz ABSURDALNYCH uprawnień brukselskiego badziew-biurestwa.
Ale jak ? ?
Jak przekonać krajowców, że pan prezydent posiada wybitną inteligencję, charyzmę, poczucie misji i w konsekwencji - stalową wolę przewodzenia ludowi swemu, aż do pełnej szczęśliwości, rzetelnie wypracowanej emerytury ? Nowego rozdania nie ma i nie będzie, ponieważ oba ośrodki - rządowy i prezydencki , tego samego koryta ( ciumkadła i siuśtolnika ) uczepione są. Ale new deal możliwy jest. Wystarczy wiarygodnym być, spotykać się z ludzmi wielu środowisk, niekoniecznie jaruzelskich, dowodzić słowem i czynem, że nie jest się gnuśnym, leniwym, bezwolnym, krągłym jak nielotne komunały, pozbawinym już na amen witzków, bronków i być jeszcze bardziej - po sarmacku - szarmanckim wobec dam, gdy to lubią.
Nie możliwe ? A bo ja to wiem ? Żyjemy wszak w krainie cudów ! Człek nic nie robi, pojedzie albo nie pojedzie tu czy tam, bałaknie to i owo, gdzieś otworzy, ówdzie umknie kuchennym wyjściem , scharakteryzuje wodę poddaną grawitacji, a i tak kocha go 63% tubylców. To nie cud ? A co, jeśli tu nigdzie pijaru i pijarczyków nie widać ? Ano, widzisz to sam.
Co innego, gdybyśmy porwali się budować dumę narodową i odbudowali monarchię w nowym stylu, tworząc ustrój tyleż nowy, co niebanalny. Instalując sobie DZIEDZICZNEGO KRÓLA POLAKÓW, co nawet nie wymaga specjalnej szarpaniny z konstytucją, bo kraj - daj nam Boże - wciąż zwałby się Rzeczpospolitą Polską.
Taki mam dziś myślotwór, w czwartek, około piątku. Cholerna wiosna już jest ! W Sztokholmie.
Ps : Oczami duszy już widzę tę eksplozję nowej , szorstkiej przyjażni na szczytach waadzy.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)