Fundamentalne pytanie o czyją wiosnę, straciło ostatecznie głębszy sens. Bo zima trzyma, a strajk generalny w Silezyjskim Kraju z kawałkiem Zagłębia , udał się dziś połowicznie,czyli dokładnie tak, jak babka na dwoje wróżyła : ludzie w trakcie raptownego przestoju marznąć nie lubią, chyba ,że na czas okowita i "Wars wita was" .
No i żeby nie było, że klimatolodzy na czas nie ostrzegali. Zrobili na na tyle dużą literą , aby wszyscy posłyszeć mogli : ci z prawa, ci z lewa i ci, co na czas nie zlezli z drzewa. Wiosny nie będzie : po gnuśnej, bałamutnej i bezczelnej zimie, gwałtownie wybuchnie lato - od Nysy po Magnitogorsk, w trakcie którego, nikomu nie będzie się chciało niczego , zaś ci, którym zechce się, bo ich jakoś stać, pojadą sobie na Cypr, czy inne Kanary, a co najprawdopodobniejsze ,że większość - na wieś do babci, obedrzeć babulinkę z emerytury i wywieżć kartofla , a komfitury.
Na marginesie zaś ostatnich wydarzeń, przychodzi mi do łba myśl dręcząca : co by to było, gdybyż z dwóch choler toczących Polskę - w tym jednej dżumy , powołać jedną narodową metazarazę i hurra na obcych. Odbić ten Cypr z ruskich , przewrotnych łap. Sam dobrze wiesz jak - szklanką po łapkach. Niech żyje swobodna Bruksela, wolna od okupantów !



Komentarze
Pokaż komentarze