Dziś Polska publiczna, to Polska smoleńska. Odmieniana przez wszystkie przypadki, w każdej konfiguracji, w najdowolniejszych retorykach. Dziś Polska smoleńska nie roni łez ; sypie szańce, kopie transzeje, powiewa wojenymi barwy. O to chodziło moderatorom najnowszej historii ? O pogrzebanie Polski , w całości , z jej dumą, godnością, szlachectwem, patriotyzmem, z pamięcią ? Także i o tym, co ją grzebało w minionych wiekach ?
Polska ofiarą Wielkiej Manipulacji, bo przecież Wielką Improwizację już mieliśmy. Ale ja nie nie o tym.
Dlaczego zabijają swoje dzieci, dopiero co narodzone, krew z krwi, kość z kości, czyjeś wnuki,miedzy swymi, w okowach prywatności, ale przecież nie na odludziu. Wydobyte na światło dzienne prawo serii, pokazuje INNĄ POLSKĘ , inny świat, niepojęty, ponadbarbarzyński , całą nieludzkość istot zarejestrowanych w kościele, urzędzie, w miejscu pracy i zamieszkania - jako ludzie. Ludzie, rozumiesz ? Więc istoty czujące, wrażliwe na swoją egzystencję, na własny ból , gdzieś, kiedyś chrzczone, przystępujące do pierwszego sakramentu, edukowane, wychowywane, czymś obdarowywane : miłością, albo jej brakiem. Wrażliwością lub jej wytarciem. Sumieniem ? Gdzie podziało się sumienie morderczyń /morderców i ich najbliższych - bo kłamią w żywe oczy, że nic nie wiedzieli, nie widzieli, nie zastanawiali się, nie czuli trwogi czy chociaż niepokoju - można domniemywać . Pogrzebane zostało z ofiarami, z pierwszą myślą, że można zabić krew z krwi, kość z kości, albowiem moje są.
Siostro, bracie, kuzynko, sąsiedzie, policjancie, księże, opiekunie społeczny, lokatorze, koleżanko z pracy, przyjaciółko z podwórka , ciekawska obserwatorko , lekarzu : gdzie są dzieci z beczek po kapuście, z dołów w obejściu, duszone, palone, topione, mrożone w domowym zaciszu , zabijane w "rozszerzonym samobójstwie", unicestwiane z zimnym wyrachowaniem, w ramach małżeńskich rozliczeń, bite by zabić, kaleczone dożywotnio, gwałcone, pozbawiane prawa do życia, bo zawadzały, przeszkadzały, deformowały relacje, utrudniały zabawę, nie piły, płakały, były głodne, chowane po dołach na wyspach wyrzutków,lecz też między nami.
Widzę urzędowy smutek na naszych twarzach i kazanie - gotowiec, na okoliczność. I rozmiar bezwiny, bo każdy spełniał obowiązek, pisał raporty, zgłaszał niezapowiedziane kontrole, zakładał komuś jakieś karty, pouczał, brał wypłatę i szedł do domu, do dzieci, aby je rozpieszczać.
Czas rozpuści anonimowe , kruche ciała ,które mogły bawić się i dorastać z twoimi dziećmi, na twoim obejściu, pod twoim czujnym okiem. Czemu , przeklęci, tak chętnie je przymykaliście ?
Na sumienie narodu, składa się każdy z nas.
( Tekst oddany Radio Wisła, Seattle )



Komentarze
Pokaż komentarze (16)