adam kadmon adam kadmon
815
BLOG

HIPOTETYCZNY PRZYPADEK EWY KOPACZ

adam kadmon adam kadmon Polityka Obserwuj notkę 4

 Co łączy panią Ewę z panem Bronisławem i świętej pamięci senatorem Witoldem Gładkowskim ?   Łączy tę trójkę hipotetyczny przypadek, czyli narracja historii alternatywnej, jakże popularnej u nas ostatnimi czasy.

Nasz pan prezydent  dzisiejszy , miły, rubaszny, jowialny, brat-łata większości polskojęzycznych Polaków, wyróżnia się sylwetką takiej zacności, iż domniemywanie jego skłonności dokulinarnych, z pewnością graniczyć może.  Z pewnością lubi  pojeść. A gdy już podeżre zdrowo, to nie niosą mu lektyki, jeno on  własną osobą, zaraz po śniadaniu, z Belwederu, samodział do Pałacu chadza, do roboty.   Aliści chwila nieuwagi …

Tu alternatywna historia czyni wdzięczną woltę, do realnej powracając przeszłości. Do osoby nieżyjącego senatora Witolda Gładkowskiego z SLD. Jedynego z tej trójki, poznanego przeze mnie osobiście i  dobrze. I znanego przez całą epokę, bo ja leciwy jestem.

Senator nauczycielem był praktykującym , przez co praktykę rozpoczął ode mnie i klasy mojej w Roku Pańskim 1963. Ponieważ inteligentny  był i rozwojowy, spostrzeżono talenta jego i karierę  otworzył sobie tak konsekwentną,  iż na koniec ostatnim naczelnikiem pięknego miasta Sz. został, jako-że póżniej, to już pojawili się w naszym świecie  burmnistrzowie i – strzynie.  Jako szef lokalnych struktur SLD, trzymał je krzepko za mordę, skutkiem czego i … popularności własnej w środowisku, senatorem w  Senatusie RP  został. W Świątyni Dumania zasłynął-był głównie z perfekcyjnej znajomości „Pana Tadeusza” , na wyrywki, niezależnie od wskazania. W tym czasie doznał poważnej iluminacji  i nawrócił się ; nieodosobniony to przypadek. Będąc wilniukiem, organizował wycieczko-pielgrzymki do do Miasta, z obowiązkowym pobytem u Matki Boskiej Ostrobramskiej. Wkładał to sporo energii, bo zabiegał, aby wyjazdy te były tanie i dla każdego chętnego. I były, dzięki  jego sprawności.

Jeden, fatalny wyjazd do Wilna , zakończył się tragicznie : w towarzystwie tamecznych przyjaciół, spożywał-był senator wieczerzę i jak powiada gędżba, zachłysnął się w jej trakcie, pono  kołdunem, albo cepelinem – ja tak do końca nie wiem. Nastąpiła gwałtowna utrata świadomości, zatrzymanie pracy serca, przewieziono go do lokalnej kliniki, gdzie mimo starań (?), po dwóch tygodniach  umarł i pochowano go z wielką czcią i nabożeństwem – bo dobrze zapisał się w ludzkiej  pamięci – w mieście Sz. gdzie mieszkał, rozpoczął i tak skończył karierę.

Powyższa opowieść  zmierza do tego, że można z nią lecieć znów do alternatywnej historii, tym razem dziejącej się – dajmy na to – na naszych oczach przecudnej urody.

Wpada któregoś dnia do Warszawy pastor  Achim Gauck z … no –  osobą towarzyszącą.(  I nie ma co się chichrać, to nie Guido Westrwelle )  i podejmują go  państwo prezydentostwo kameralną, prywatną kolacyjką. Krząta   się i troi  pani nasza Anna prezydentowa, po kuchni belwederskiej , ponieważ pan nasz, jak to on , gdzie oklapł, tam spoczął.  Skrzętna gospodyni błyskawicznie  dokonawszy przeglądu lodówki, wyciąga co tam jeszcze ma i zostało z tygodnia :  a to przywiędłą cebulkę , niezjedzony boczek – sorry – bekonik,  kiełbasinkę drugiego obiegu , serek żółty  tarty ,albo w plasterkach – ten wiesz – olejopochodny, przygarść suszonego czosnku , potem kilkoma  zręcznymi ruchami, 1,5 kg ziemniaczków  migiem obiera. I kroi je w  grubsze plastry, a na patelkę suche rzuca, a przysmaża, zaś  na drugiej patelni,  skwierczy  bekon z kiełbasą, cebulką i czym tam jeszcze chata bogata. Na koniec połączywszy obie zawartości, doprawia je czosnkiem – szczęśliwie  krajowym, nie żadnym kitajskim , posypuje serkiem, jakimś  oregano, soleńką,  pieprzydłem i zieloną pietruszką, i podaje ten popularny  wśród niemieckiego chłopstwa z NRD – eintopf ,  z  wiejskim kisz-ogórkiem , piwem : żywczykiem  okocim spojrzeniu, czy  wojakiem -militarystą. Siedzą , jedzą, złota cytra gra przemiłą melodyjkę, a adiutant  bierze litra i odbija sprytnie szyjkę.   Aliści chwila nieuwagi …

Jeden, jedyny zbyt łakomie łyknięty kęs : nim  dyżurna baba w pogotowiu rozpatrzy, że to nie żart, nim  odpali karetka, nim opanują polskie bezhołowie,  trzask-prask , pani Kopacz zostaje  panią prezydentką RP. Wpierw, konstytucyjnie, zgodnie z literą : nie dość ,że na razie  p.o.  , to i   z  P O.   Resztę można sobie dośpiewać, albowiem dziś na topie jest opowiadać  alternatywne historie.

Ps : Oczywiście, nie jest intencją  ałłtora, posyłanie Jego Excelencji Pana Prezydenta, wprost, w ramiona Opatrzności. Niech nam żyje jak najdłużej, nawet tam, gdzie  pasjami lubi – w Budzie. Jasne, że Ruskiej Budzie.  Sto lat, z dokładką na wszelki wypadek.

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka