... smętnieje mina Janusza Piechocińskiego. Gołym okiem widać, że jego pozycja - drugiego już wicepremiera w rządzie, jest minimalizowana i marginalizowana. Tusk nawet nie udaje, że ma go w określonym poważaniu. Janusz Piechociński - minister gospodarki, jest teraz jako ten gospodarz na wsi ; niby jest tylko, gopspodarstwo podupada i w pewnym momencie, ktoś zapyta ( by przypodobać się publice ) : a na co, a po co to ministerstwo ?
W partii piechocińskiej nie lepiej : marazm i oczekiwanie na szumnie zapowiadane zmiany, które zapewne nie nastąpią, bo przecież jest ponad 20-milionowy dług do spłacenia. Stara partia starzeje się jeszcze bardziej, zaś wszelkie działania i propozycje trafiają w próżnię, tak jak koncepcja "Trójpolówki" Jana Hermana , jak moja i grupy podobnie myślących , idea zmian organizacyjno-terytorialnych, zakładająca likwidację struktur wojewódzkich, a budowę okręgowych, na planach okręgów wyborczych. Cisza panuje, czasem pokaże się irytacja i tyle. Efekt ? Cała północno-zachodnia Polska, to obszar, gdzie PSL nie ma jakiegokolwiek, realnego znaczenia.
Szkoda gadać, panie Januszu, Pawlak zaciera ręce.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)