Zupełnie nie rozumiem tej ekscytacji ( salonowej i okolicznej ) wydarzeniem nazwanym Marszem Szmat.
Aglosascy, wyluzowani, radośni, durnowato przewrotni , mogą wszystko, bo redukują im czas pracy, więc mają do cholery wolnego na cokolwiek , co im się tylko podoba. Polska kalka ich poczynań wygląda groteskowo, ale co mi tam, niech im tam. Nie, że niesmacznie, tak, że tfu !
Rzecz polega na tym ,że oto ulicami pewnego, prowincjonalnego miasta - w odniesieniu do Moskwy i Berlina, przeszła wesoła gromada na jakimś dopingu , miłośniczek / miłośników SECOND-HANDÓW , jednak przecież - kolejna grupa społeczna, po gejach , lesbijkach oraz transwestytach, garnąca się w blask fleszy - i tyle ją widzieli. Za to jakie halo (!) ; ludzie, czas na galLopen-marsch und polka-galLopka uciśnionych Eskimosów polskich.... !


Komentarze
Pokaż komentarze (6)