Nieograniczona władza, to komfort rządzenia. To także alienacja, dysonanse, frustracje , obsesje i - strach przed jej utratą. Każdy rozumie, że człowiek przywyka, zrasta się z wysokim zydlem, a świadomość, że któregoś dnia przyjdą i go spod tyłka wykopią, może budzić zmory nocne i nakazywać czuwanie. Długo tak nie można, zatem zdecydował się Pan na manewr wyprzedzający i zarządził PRZYŚPIESZONE przyśpieszenie. W tym wypadku chodzi Panu tylko o uspokojenie nastrojów partyjnych ; ale to, co o Szanownym opowiadają wierne dotąd doły, lepiej byłoby nie słyszeć. Niech więc Graś nadal słodzi, bo niewątpliwie to czyni. Czy istnieje grożba rozłamu ? Czy Gowin ma moc sprawczą wsadzenia Pana na potężną minę ? Czy obok przekonań, kręgosłupa moralnego, posiada również haki, zebrane w chwilach ministrzenia ? Haki, na których zechce w odpowiedniej, przez siebie wybranej chwili - Pana Premiera skutecznie zgrillować, ot tak, w ramach podzięki za zasmażanie jego ? Ja nie wiem, można się tylko domyślać, że są tacy, co wiedzą i powiedzą - w momencie niekoniecznie wygodnym dla szefa rządu. I niekoniecznie właściwym dla posła Gowina.
Bo wie Pan, że rządzi partią bezwstydnych lizusów , gotowych zawsze, na każde skinienie, zaśpiewać Panu pod balkonem , serenadę miłości do niego, czyli ukochanego koryta ?
Gdy prawi nam Gowin, że wybrał Pan najbezpieczniejszy styl uprawy władzy - administrowanie krajem i ludzmi, to z tą diagnozą zgadzają się wszyscy. Jeśli administrowanie, to z nadania. Jeśli z nadania, to czyjegoś. A jeżeli tak , to...
Niedawno ryknąl Pan na przypadkowe społeczeństwo, ostatnio marudzące na ciepłość letniej wody, że władza demokratycznie wybrana jest po to, aby jej nie przeszkadzać, nie ciskać kłód pod wysublimowane nóżęta. Właśnie, ja też tak myślę, dlatego, mimo pewnej rezerwy, zaczynam lepszym okiem spoglądać na ideę JOW-ów, bo jest jednak możliwe, że dzięki nim, nikt już z wynikiem tysiąca kilkuset głosów, do parlamentu nie wlezie i nie będzie mógł strugać z siebie ho-ho władzę, a z nas - bezradnych idiotów.
Dyżurni pismacy obozu władzy, czyli bądżmy szczerzy - obozowe ciury, opowiadają opinii publicznej, że w starciu z Panem, wewnętrzna opozycja nie ma prawie żadnych szans. A co z tym, że historia rada się powtarzać ? Pan widział pokongresową minę Waldemara Pawlaka ? Chociaż PSL , to jednak nie partia wodzowska, prawdaż ? Widział Pan.
Bezczelny chichot historii w naszym polskim przypadku, to start i wygrana w szramkach z Panem - posła J. Godsona. Tylko czemu ten dzielny gowinowy przyboczny, dotąd nie spolszczył bodaj imienia ? Nie pojmuję, a przecież, jakże pięknie by brzmiało : - JAŚ BOŻYC NASTĘPCĄ DONALDA TUSKA.
No. A tak między nami : już zaklepał Pan przyszłość, karierę i bezpieczeństwo socjalne młodzieńca Józefa Bąka, na wypadek, gdyby JAŚ wyszedł na swoje, Pan zydel utracił, a żaden brukselski gang nie dałby fuchy godnej byłego premiera - lojalnego rządu RP ?
Jeśli jest Pan historykiem, to proszę wspomnieć słowa niejakiego Juliusza Cezara, wygłoszone gdzieś między schodami, a kolumnadą Kapitolu : - ET TU BRUTE, CONTRA ME ?
Ps : Nieodległą wydaje się chwila, gdy zza dyżurnego krzaka wychynie dobrotliwe lico prezesa Jarosława i zacznie Panu Premierowi delikatnie współczuć, łapiąc przy okazji kolejne 4-5 punktów .



Komentarze
Pokaż komentarze (2)