Wszyscy - jak jedna żona, jeden mąż i przyjaciółka domu, jesteśmy szczerze zatroskani stanem szanownego zdrowia. Domyślamy się, że TYLKO tych pięciu konsyliarzy medycznych od KOSTKI uczyni wszystko, iżby Pan stanął na równe nogi .
Panie drogi, bycie szefem rządu, to jak łatwo odgadnąć - bycie do czasu. Bycie premierem zadufanym w sobie, lekceważącym obywatelskie prawo do referendum , to signum ( temporis ) zapowiedzianego upadku. Przedpiekle samopogrążającego się układu, właśnie doświadcza Pan na przykładzie pana Neczasa, człowieka, który do władzy doszedł pod hasłami walki z patologią. Zupełnie jak... , no .
Proszę Pana, może nie pomóc ustawa o wyciąganiu armii na ulice, celem pacyfikacji narodu, zaś blisko 950 tys. obywateli, to jednak - nie wiewiórki o krótkiej pamięci i jeszcze mniejszym mózgowiu. Doświadczy Pan tego osobiście, przy okazji najbliższych ,parlamentarnych wyborów. Pan, zapisujący się we wdzięcznej pamięci Lechistanu, jako ten,który komentując uwalenie umoczonego (?) wice-Nowaka, łaskaw był skomentować, że pan ów powraca do pracy parlamentarnej. Piękniejszych słów nie potrzeba : osobnik być może nie pasujący do pracy w administracji rządowej, w sam raz odpowiada potrzebom naszej NIEUSTAJĄCEJ LEGISLATURY !
Domyślam się, że ma Pan indywidualną wersję historii, co ma się wydarzyć, wg. której biurokratyczna nomenklatura, jej rodziny, oraz wszystkie pociotki Królika, zrobią co w ich mocy , aby "sprawiedliwość" była po Pańskiej stronie. Nie da się jednak bezustannie traktować PODMIOTU państwa , jak ubezwłasnowolnionych półgłówków.
WAJCHOWY, Panie Premierze , już zrobił co uczynił ; na b. dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugi weekend się zabrał i tyle go widzieli.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)