Na wstępie najuprzejmiej przepraszam, że jestem jako nieznany bloger, takim nachałem, głowę Panu zawracającym. Sytuacja tego wymaga, niestety.
Jeszcze do wczoraj zwisało mi i powiewało kompletnie, kto stanie do konkurencji z Don Aldem o przywództwo w partii, której jest Pan członkiem; dziś, po deklaracji pana Gowina, rzecz się zmieniła, pozostaje jeno śledzić ruch pana Schetyny , o ile dojdzie do jakiegokolwiek. Ruchu, mianowicie. Jednak ja kompletnie nie o tym.
Panie Pośle, z bieżących wydarzeń , na plan daleki uchodzi Pańskie oświadczenie , iż jest Pan gotów podjąć się prezydentury w pięknym mieście Łodzi, jeśli pojawi się taka potrzeba. Potrzeba, wcale nie nagle, pojawiła się w Warszawie koło Grodziska Mazowieckiego, ale ja też nie o tym. Bo niby na co Panu ster miasta, w którym na plan pierwszy wylega góniarzeryjność antysemicka i rasistowska ? Oni, bo o nich mowa, są tacy intelektualnie sprawni, że nawet nie wiedzą o tym, iż bez ludzi z semickim rodowodem, nie byłoby miasta Łodzi, a im samym przypadłaby dziś rola pastuchów u pana Boryny. Dlatego daj Pan spokój z tym pomysłem ! Jak już spadać, to z wielkiego wierzchowca .
Niezwykle serio oczekuję ,że zacznie Pan poważnie myśleć nad sięgnięciem po prezydenturę Polski, takiego kraju, który Pana przyjął, naturalizował, któremu poświęcił Pan swój talent, pracowitość, przyszłość, w którym dorastają Pańskie polskie dzieci, a życzliwość polskiej teściowej, towarzyszy nieustannie. Możemy przypuszczać, że w najbliższych wyborach prezydenckich, staną do walki o Duży Pałac - pan Bronisław i Don Aldo; dla tego ostatniego może być to ukoronowanie kariery, bo przecież jasno zadeklarował, że mu do Brukseli nie śpieszno. Pan, jako kandydat niezależny, czyli przysłowiowy czarny koń tych igrzysk, jest w stanie tak zdrowo namieszać, że naród, już nieżle zeżlony na to, co się u nas wyprawia, gotów będzie Panu zaufać i Jego poprzeć.
Zaiste, powiadam, że wcale nie chodzi tu o amerkańską kalkę, chociaż dla wielu wszystko , co z USA, jest cool i trendy. Do bardzo głębokiej refleksji nad powyższą propozycją , najgoręcej Pana namawiam. No bo niby czemu nie, jeżeli można , a okoliczności pojawić się mogą pomyślne ?
Polska, to taki kraj Panie Pośle, w którym jest wszystko możliwe ; byle chcieć, tylko chcieć ; cała reszta może okazać się pestką.
Ps : Nie, żebym okazał się na koniec takim zwykłym, nacjonalistycznym dupkiem, ale czy nie można trochę pokombinować z Pańskim nazwiskiem ? Jak się Szanownemu Panu mianowicie podoba coś takiego : JAN (Jaśko) BOŻYC, PREZYDENT R P ?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)