Nie wiem jak Panu, Zbyszku Hołdysie, ale mnie wszystko, co tyczy i bzyczy a propos P O, od dłuższego czasu kojarzy się z poetą Gałczyńskim, ( ach, to absurdalne poczucie humoru ! ) który lubo potknięć systemowo-ideowych ( podobnie jak Pan), twórcą wielkim był. No bo proszę popatrzeć, Panie Zbyszku Kochany : robi się za cieżki hajc sabat partyjny, tylko po to, aby capo di tutti capi, mógł z ambony, publicznie pogrozić mocarnym PALUCHEM temu Grzegorzu Schetynu. A że piknie mu szło, to wszyscy strzelcy i frontmeni partyjni, wielce udanie udali ,że nawet wodzowi wierzą. Jak pragnę zdrówka teściowej, proszę Pana !
No i patrzay Pan. Proroczo, wizjonersko i wieszczowato, wypsło się panu dwojga imion Gałczyńskiemu ( on to musiał przewidzieć już w PRANIU) dziełko porażająco adekwatne. Pan nie wierzy ? A to proszę bardzo :
|
|
|
|



Komentarze
Pokaż komentarze (10)