Poniżej prezentuję tekst autorstwa Macieja Stańczyka, który po opublikowaniu, wywołał pewną dyskusję, zwłaszcza na FB. Z kilkoma tezami, jako neorojalista, nie bardzo się zgadzam. Temat restauracji monarchii w Polsce, od pewnego czasu staje się nośny i już ( chyba ) przestał być przedmiotem szyderstw i kpin. Oczywiście , niezbadane są wyroki Opatrzności, jednakże nie można wykluczać, być może spektakularnego, a jednak – Powrotu Króla do Polski. Tak przecież stanowi art. VII Konstytucji 3-go Maja, nigdy nie unicestwionej, oczywiście, nie mam tu na myśli łajdactw i spisku zaborców. Nasz kraj pod ciosami, wskutek knowań mocarstw ościennych i zdrady wielu notabli, upadł i przestał istnieć na mapie,ale przecież upadł jako proklamowana , nowoczesna monarchia konstytucyjna, z trójpodziałem władzy i Narodem, jako Suwerenem państwa. I w tym kształcie powinien być przywrócony, zwłaszcza że już komplikuje się nasza suwerenność i niezależność. W tej sytuacji Wysokiego Autorytetu i arbitra elegancji politycznej nam brak – i tak może pozostać, jeżeli nie doprowadzi się przy pomocy mocnych, racjonalnych argumentów, do przywrócenia monarchii..
=====================================================================
GRA O TRON. KTO BĘDZIE KRÓLEM POLSKI ?
Nasza monarchia bywa przedstawiana jako średniowieczny relikt, anachronizm i ciekawostka. Podstawowe, a może nawet jedyne pytanie, jakie interesuje dziennikarzy, brzmi: kto będzie królem Polski?
Odtworzone insygnia koronacyjne wykonane w latach 2001-2003 przez zespół złotników pod kierownictwem antykwariusza Adama Orzechowskiego współzałożyciela Konfederacji Spiskiej Odtworzone insygnia koronacyjne wykonane w latach 2001-2003 przez zespół złotników pod kierownictwem antykwariusza Adama Orzechowskiego współzałożyciela Konfederacji Spiskiej Foto: Konfederacja Spiska / Onet
Kiedy po świecie rozlała się gospodarcza recesja, na którą w kilku europejskich państwach (zwłaszcza południa Starego Kontynentu) nałożył się jeszcze głęboki kryzys polityczny, zagraniczne media zaczęły informować o zwiększonej aktywności tamtejszych monarchistów, którzy ratunku dla państwa zaczęli upatrywać w przywróceniu królestwa. O takich pomysłach głośno było w ubiegłym roku we Włoszech i Portugalii.
I w jednym, i w drugim przypadku zwolennicy powrotu króla przekonywali, że narodowi potrzebny jest ktoś (czyli głowa państwa), kto służy krajowi, a nie czerpie z niego korzyści, jak politycy. W Portugalii pod manifestem wzywającym do przywrócenia monarchii podpisała się grupa kilkudziesięciu intelektualistów i artystów.
W Polsce poważnej i szeroko prowadzonej debaty na temat możliwości przywrócenia monarchii brakuje, ale temat wykiełkował ostatnio w wakacje, kiedy to cały świat emocjonował się narodzinami następcy tronu brytyjskiego – księcia Jerzego. To jednak nie była poważna dyskusja, a raczej jej zalążek, do tego jeszcze podany w mocno celebryckim opakowaniu, a to za mało, by do restytucji polskiej korony rzeczywiście doszło.
- Media ciekawie opisują wydarzenia na europejskiej scenie krajów monarchistycznych, ale kiedy chodzi o nasz kraj to na ogół ośmieszają ideę pokazując kandydatów uzurpatorów lub któregoś z polityków (np. prezydenta Bronisława Komorowskiego) w roli kandydatów na króla – mówi nam Dominik Galas członek zarządu Konfederacji Spiskiej, jednej z wiodących organizacji monarchistycznych działających w Polsce. – Nasza monarchia bywa przedstawiana jako średniowieczny relikt, a przecież ustrój monarchii konstytucyjnej jest najnowocześniejszym typem ustroju państwowego – dodaje Galas.
W podobnym tonie wypowiada się Adrian Nikiel prezes Organizacji Monarchistów Polskich: – Według mediów głównego nurtu demokracja nie ma alternatywy. W związku z tym dziennikarze często prezentują monarchizm jako anachronizm i ciekawostkę, także dlatego, iż często podstawowe, a może nawet jedyne pytanie, jakie jest dla nich interesujące, brzmi: kto będzie królem? – mówi Nikiel.
Za wcześnie na deklaracje
Tyle, że takie pytanie nasuwa się automatycznie, tym bardziej, że ostatni król Polski – Stanisław II August Poniatowski zmarł 215 lat temu. Dalej były już tylko królestwa zaborcze, ustrój trwał, ale nie były to polskie monarchie. W 1918 roku odradzaliśmy się jako monarchia (pod rządami Rady Regencyjnej), ale jeszcze tego samego roku przyjęliśmy ustrój republikański i to był formalny koniec monarchii w Polsce. Przez zawirowania historii trudno wskazać, kto dziś ma prawo do tronu. Może dlatego część środowiska monarchistów ucieka przed konkretnymi deklaracjami.
Prof. Adam Wielomski prezes Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego na stronie internetowej tego stowarzyszenia pisze, że „wbrew swojej nazwie, nawiązującej do przedwojennej prawicowej organizacji, nie skupiamy się (KZM – red.) na problemie restauracji monarchii w Polsce, obce jest nam wysuwanie „pretendentów” do ewentualnego tronu”. Z kolei Adrian Nikiel z Organizacji Monarchistów Polskich przekonuje, że na rozważania o tym, kto ma być królem jest za wcześnie.
- Cały czas jesteśmy na etapie edukowania społeczeństwa, więc wysuwanie jakichkolwiek pretendentów do tronu mogłoby doprowadzić jedynie do ośmieszenia idei – mówi nam Nikiel.
Ale już związany z tą samą organizacją prof. Jacek Bartyzel z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w swojej wydanej w 2009 roku książce „Legitymizm. Historia i teraźniejszość”, wylicza dynastie i rody arystokratyczne, które można by wziąć pod uwagę, gdyby doszło do powrotu króla. W tym kontekście Bartyzel wymienia m.in. nazwiska jednego z książąt Czartoryskich, przedstawiciela rodu wywodzącego się od Giedymina I (tak, jak Jagiellonowie), przedstawiciela rodów Burbonów parmeńskich i neapolitańskich, Koburgów belgijskich i Karola Stefana Habsburga Lotaryńskiego, syn arcyksięcia Karola Olbrachta Habsburga.
- Należy jednak podkreślić, że jest to wyłącznie wskazanie pewnych przykładów, punktów odniesienia, próba stworzenia kryteriów, które przydatne będą dopiero wtedy, gdy nadejdzie „moment elekcyjny” – zastrzega Adrian Nikiel. – Z pewnością król, który ma być, powinien być tradycjonalistą katolickim – dodaje.
A może jednak dynastia Wettynów?
W poszukiwaniu króla najdalej idzie Konfederacja Spiska. Ich kandydatem do tronu jest przedstawiciel dynastii Wettynów z Saksonii, z której pochodził August Mocny i jego syn. Zdaniem konfederatów to linia, z której wywodzi się prawowity pretendent do polskiej korony. Członkowie stowarzyszenia powołują się przy tym na zapisy Konstytucji 3 Maja, która gwarantowała Wettynom dziedziczenie tronu. I podkreślają, że Konstytucja 3 Maja nigdy nie została zniesiona, więc to na jej kartach trzeba szukać nazwiska przyszłego króla. Według tego kryterium, na chwilę obecną kandydatem numer jeden jest Rudiger von Sachsen.
W cieniu jednak pojawia się jednak nazwisko jeszcze jednej dynastii – Romanowów. Według niektórych interpretacji historycznych przedstawiciele tego rodu również mają prawo do polskiej korony, które dały im zapisy kongresu wiedeńskiego. O Romanowach na tronie nie chcą jednak słyszeć monarchiści.
Dominik Galas: – Romanowowie po rozbiorach na części ziem polskich, które okupowali narzucili nową konstytucję, ale nigdy nie była ona potwierdzona przez Sejm wolnej Polski, tym samym z punktu prawnego nie może być brana pod uwagę.
Adrian Nikiel: – Cesarski Dom Romanowów nie jest dynastią katolicką. Zapewne też – jeżeli odwołać się do jakiejś psychologii społecznej – trudno byłoby zapomnieć o „rachunku krzywd”. Nas, legitymistów, interesuje restauracja w Polsce monarchii katolickiej, a nie jakiejkolwiek innej.
Czy to w ogóle możliwe?
Przy tym wszystkim rodzi się jednak kolejne pytanie. Czy przywrócenie monarchii jest w ogóle możliwe? – W obecnym ustroju trudno myśleć o monarchii bez bardzo szerokich zmian ustrojowych. I to takich, na które społeczeństwo polskie miałoby apetyt – mówił swego czasu telewizji TVN 24 Jerzy Łucki ze Związku Szlachty Polskiej.
Teoretycznie powrót króla mógłby się odbyć w wyniku powszechnego referendum, przyjęty większością dwóch trzecich głosów Zgromadzenia Narodowego, lub na podstawie dekretu prezydenta. Adrian Nikiel uważa, że niezbędny jest okres przejściowy, w którym ostatni prezydent stałby się regentem, człowiekiem przeprowadzającym szereg radykalnych zmian rangi konstytucyjnej. W tym przypadku najpierw monarchia musiałaby być restaurowana jeszcze bez intronizowanego króla, aby w ogóle był sens myśleć o elekcji.
- To oczywiście ogromny skrót całego procesu – zastrzega Nikiel. I dodaje: – Restauracja z pewnością jest możliwa, lecz nie znamy ani czasu, ani okoliczności, w jakich ona nastąpi. Proszę pamiętać: nie chodzi nam o stworzenie jakiejkolwiek monarchii, lecz o przywrócenie ładu, który jest wiecznym. Dążymy do przywrócenia władzy, która nie wywodzi się z woli choćby najwybitniejszych jednostek, lecz dana jest z góry.
- Restytucja monarchii w Polsce jest możliwa na drodze ewolucji nie rewolucji – dodaje Dominik Galas. – Na drodze edukacji i promocji idei, która nie jest sprowadzana tylko do celebrowania rodziny królewskiej, ale do sięgnięcia wartości i tradycji, które kryją się za hasłem ustroju monarchii konstytucyjnej.
W obu przypadkach to droga dla kolejnych kilku pokoleń.
AUTOR – MACIEJ STAŃCZYK
zródło – Onet.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)