Wiało. Wieje jeszcze w porywach. Dmie, duje i potrąca. Sypie śnieg, piaskarki jeżdżą z poslizgiem. Babcia biegnie na próg chałupy z wiaderkiem piasku. Dzieci są szczęśliwe, jak psi ogon. Urzędnicy urzędów gmin są szczęśliwi, jak psi ogon. Banki są szczęśliwe jak sobaczy chwost ! Szkoły zaklukane na woznego. Drzew konary powalone na gościńce i drogi. O S P pod paskiem , pod brodą. Pod syreną. Trzeba, jadą, drogę czyszczą, ogrzewają się, czym tam kto, w sklepie ma. Bo sklepy, dziwna rzecz , działają. Sprzedają, towary przyjmują, pieczywo, wurst & fleisch. Dostawy są z kilkunastoma minutami do tyłu. Piwo, horyłka, vinum et bonum vinum - dociera na czas. Prąd nie dociera. W sklepach palą świeczki , palą nagrobne lampiony ; kasY fiskalne pracują, bo mają zapas 40-godzinny w ogniwie.. Ksawery kopie ludzką próżność. Dowodzi, że my, KORONY stworzenia, pyłkami na porywistym wietrze są. Nie ma to, tamto.
U mnie, w umownie zwanej Dolinie Parsęty , ( gdzieś między Szczecinkiem, Białogardem, Połczynem Zdrojem } , prądu nie było 8 godzin z przerwaniem na prądu manie. W okolicznych miejscowościach prądu nie było od 12 do 20 godzin , z ewenementami. Prądu nie ma , wody nie ma. Wody w wodociągu brak. Wszyscy są szczęśliwi, nareszcie nie ciąży na nich przymus HYGIENY !
Straty są. Zamarzł człowiek w kiblu na boisku. W nocy. Co tam robił ? Liczył na przyszłość zapas gotówki. Jutro, w poniedziałek, będzie mu sekcja. Straty są. Wywiało kilka dachów z szop i drewutni, garaży i takich tam. Odleciały do nieznanych krain, w których nie były. Świat pomarszczył się durnie i chmurnie. Nie chowaj się za wiatrochronami ; dopadnie, gdy tylko zechce, Cię niespodzianka. Jak moją teściową, matkę pani KADMONOWEJ. Siedzi sobie babina na poddaszu u szwagra, poddasze strome, a tej nic. Absolutnie.
8 godzin nie było Kadmonom prądem świecić; stało bezużytecznie centralne, lodówka, zamrażarka ,lampy nocnego czuwania. Piwo traciło chłód, aromat, a pani Kadmonowa bezskutecznie pytała mnie o nazwisko pierwszej żony Przemka Salety.
Panie BOREASZ, trza mieć niesłychanie nasrane we łbie, aby przy okazji WASZEGO wiania , pozbawić mnie na 50 godzin z kawałkiem , DOSTĘPU DO INTERNETU.
Ps : Zainteresowanych - tak, czy siak - uprzejmie informujemy, że żyjemy.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)