adam kadmon adam kadmon
265
BLOG

50 GODZIN I TROCHĘ.

adam kadmon adam kadmon Gospodarka Obserwuj notkę 5

 Wiało. Wieje jeszcze w porywach. Dmie, duje i potrąca.  Sypie  śnieg, piaskarki jeżdżą z poslizgiem. Babcia biegnie na próg chałupy z wiaderkiem piasku. Dzieci są szczęśliwe, jak psi ogon. Urzędnicy  urzędów gmin są szczęśliwi, jak psi ogon. Banki są szczęśliwe  jak sobaczy chwost ! Szkoły zaklukane na woznego.  Drzew konary powalone na gościńce i drogi. O S  P  pod paskiem , pod brodą. Pod syreną. Trzeba, jadą, drogę czyszczą, ogrzewają  się, czym tam kto, w sklepie ma. Bo sklepy, dziwna rzecz ,  działają. Sprzedają, towary przyjmują, pieczywo, wurst &  fleisch.  Dostawy są z  kilkunastoma minutami   do tyłu. Piwo, horyłka, vinum et bonum vinum - dociera na czas. Prąd nie dociera. W sklepach palą świeczki , palą nagrobne lampiony ; kasY  fiskalne pracują, bo mają zapas  40-godzinny w ogniwie..  Ksawery kopie ludzką próżność.  Dowodzi, że my, KORONY   stworzenia, pyłkami na porywistym wietrze są. Nie ma to, tamto.

                           U mnie, w  umownie zwanej  Dolinie Parsęty , ( gdzieś między Szczecinkiem, Białogardem, Połczynem Zdrojem } , prądu nie było  8 godzin z przerwaniem na prądu manie. W okolicznych miejscowościach prądu nie było od 12  do 20 godzin , z  ewenementami. Prądu nie ma , wody nie ma. Wody w wodociągu brak. Wszyscy są szczęśliwi, nareszcie nie ciąży na nich przymus  HYGIENY !

                                 Straty są. Zamarzł człowiek w kiblu na boisku. W nocy. Co tam robił ?  Liczył na przyszłość zapas gotówki. Jutro, w poniedziałek, będzie mu sekcja.  Straty są. Wywiało kilka dachów z szop i drewutni, garaży i takich tam. Odleciały do nieznanych krain, w których nie były. Świat pomarszczył się durnie i chmurnie. Nie chowaj się za wiatrochronami ; dopadnie, gdy tylko zechce, Cię niespodzianka.  Jak moją teściową, matkę pani KADMONOWEJ.  Siedzi sobie  babina na poddaszu u szwagra, poddasze strome, a tej nic. Absolutnie.

                     8 godzin nie było Kadmonom prądem świecić; stało bezużytecznie  centralne,  lodówka, zamrażarka ,lampy nocnego czuwania. Piwo traciło chłód, aromat, a  pani Kadmonowa bezskutecznie pytała mnie o nazwisko pierwszej żony  Przemka Salety.

                                Panie BOREASZ, trza mieć niesłychanie nasrane we łbie, aby przy  okazji   WASZEGO  wiania , pozbawić mnie na 50 godzin z kawałkiem ,  DOSTĘPU DO INTERNETU.

 

                         Ps : Zainteresowanych - tak, czy siak - uprzejmie informujemy, że żyjemy.

 

 

 

 

 

                                    

 

 

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Gospodarka