Tym terminem,( lub Mała Rosja, pewnie na cześć rzewnej filmowej powiastki o romansie legnickim ) wydobytym z historycznego niebytu, określa się obecnie rosyjskie pretensje terytorialne, artykułowane gwałtem, przemocą, agresją i presją, wobec najbliższych sąsiadów , dziś – zwłaszcza wobec Ukrainy. To nie są tylko postsowieckie resentymenty , to przede wszystkim istotny element imperialnej polityki Kremla, który gotów jest na każde ryzyko, aby ponownie stać się globalnym graczem -na arenie dziejów.
Element demograficzny ma tutaj KOLOSALNE znaczenie : Rosja ludnościowo nieustannie traci, co tu kryć – zagrożona powolnym wymieraniem ; własne zasoby ludzkie wewnątrz państw ościennych, są dla niej istotną podporą, zwłaszcza gdy w jej mniemaniu, ma swoim na tzw. obczyznie , do zaoferowania wyższy standard życia i wzrost gospodarczy. Ale Rosja, to wciąż kraj surowcowy, coraz słabiej broniony , wobec zwłaszcza ambicji – także terytorialnych – o których pamiętamy , nowych, chińskich mandarynów.
Jak się zdaje, tylko głębokie reformy gospodarcze, realna oferta dla własnych obywateli , odzyskanie władzy nad swoim budżetem i determinacja w obronie całości terytorium, zapobiegną degrengoladzie i upadkowi Ukrainy.
Na razie jednak rodzą się podziały i nienawiści znacznie poważniejsze , niż jesteśmy to sobie wyobrazić tu , nad Wisłą. Wbrew zdrowemu rozsądkowi i porządkowi cywilizowanego świata, jaki znamy, Noworosja może stać się faktem, a z faktami dyskutować próżno.
Elementem pozytywnym w naszym kraju , jest stosunkowo spokojna, zrównoważona reakcja na to wszystko, co dzieje się na naszym wschodnim zapleczu : cukru, mąki, kasz, ryżu, tłuszczy , konserw, paliwa i i wódki – nie wykupuje na zapas nikt. Więc jednak jesteśmy zrównoważeni , opanowani , na histerię wojenną odporni ?
Czas pokaże, czy słusznie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)