Serafinsky Serafinsky
184
BLOG

Witryna Poetów nr 17

Serafinsky Serafinsky Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Słowo wyjaśnienia. Projekt  WITRYNA POETÓW ,  od początku realizowany jest w portalu Wirtualne Media pl.  Ludmiła Janusewicz to ceniona literatka , w artystycznym środowisku   Pomorza Zachodniego. Wczoraj wybrana na kolejną , czwartą już kadencję prezesa oddziału ZLP w Koszalinie.  Wiktor Smol , podobnie jak ja , jest blogerem. W odróżnieniu ode mnie - świetnym.

                                                 .................................................

 

Witajcie , miłośnicy poezji. Czas leci, Goście stają się Bywalcami , Czytelników nam , dzięki Opatrzności , nadal przybywa. Dziś , w roli deserku , będzie gość z zaświatów.

 

Wprzód jednak motto  LUDMIŁY.

Kubuś Puchatek mówi do Prosiaczka:
- Wiem co się z tobą stanie, gdy dorośniesz!
- A co, czytałeś mój horoskop?
- Nie, książkę kucharską.

 

 


LUDMIŁA  JANUSEWICZ.


Myśli
..........

 

Tyle lat nosimy 
myśli o sobie
Często błądzą
one po ustach
Oby ten żar skrywany
nigdy nie ustał


My
............

 


Mamy wszystko 
i nie mamy niczego
Idziemy drogą której 
końca nie widać
Jesteśmy jak opadłe
liście które porwie wiatr 
nie wiadomo kiedy 
i gdzie

 

Lubię
.......

 


Lubię dawać ci 
słowa
Wiem że na nie 
czekasz
Słowa o lekkości 
motyla
Wtedy czas nie śmie 
uciekać

 

KONIE CZERWONE
......................

 


Konie czerwone
Rozbrykały się konie 
czerwone 
na płomiennej łące 
płótna
Chrapy rozwarły 
łby dumnie uniosły 
grzywy falują
butnie
Przebierają kopytami 
gotowe do skoku
w czerwieni nieba 
gorącu
Tylko patrzeć jak
wyskoczą z obrazu
mknąc ku
słońcu


Rodzaj rzeczywistości

................................................
 


Nasze rozstanie to tylko 
rodzaj rzeczywistości
W ten czas przesunięty
w czasie jak przy nagłej
utracie wzroku trzeba 
dojrzeć nową drogę
Dajcie mi punkt oparcia
a wyważę wam całą
ziemię

 

 

Pożar traw
-----------------

 


Zaprosiłam cię kiedyś do lasu
na skraj pięknej słonecznej polany
zapytałeś mnie skąd znam to miejsce
powiedziałam 
nie pytaj kochany
Po cóż miałeś mnie pytać w żar taki
nawet wiatr nie kołysał trawami
a ja stałam w kwiecistej sukience
żółte słońce i błękit 
nad nami
Opuściłam leniwie powieki
później lekko rozchyliłam usta
z ramion moich opadła sukienka
jak motyl co w locie
ustał 

 

 


 WIKTOR SMOL
Słowa przed przecinkiem
..............................................

 

 

są przewodnikiem dla ludzi strudzonych w drodze
kluczem 
do ludzkich umysłów i wytrychem do serc  
bywają pułapką dla myśli – zagadką  
niczym fiordy Norwegii lub labirynty katakumb Odessy 
czasem są łomem w ustach niewiernych – nim 
wyłamują drzwiczki tabernakulum

 

A człowiek
czyż nie jest obrazem na podobieństwo Jego
co to z prochu… i w proch się obróci
i nic tylko słowo się o nim zachowa
przecinek niczym przystanek  
po tej lub po tamtej stronie – Sakrament  

 


A kiedy miarka się przeleje
.........................................

 

 

 

 
kiedy obudzi nas zły sen
sędzią niech będzie sumienie
moralność – prokuratorem
sumą grzechów – cierpienie
pokuta – odpuszczeniem
według uczynków i zasług
ważonych ludzką miarą
w skali dziesięciu tablic

***

trafiam na trudne słowo w ustach obcego
język brzmi jak uzasadnienie do wyroku
albo corrigenda do życia płynącego obok
stan ducha niczym wody Narwi przy ujściu
ze słowiańską domieszką języka sąsiadów

gra współbrzmień dialektycznych sporów
o pradawne znaczenie słowa – korzenie
starych rodów przeplecione nową historią
w której giną najbardziej pamiętliwe swary
koniugacja czynności dokonanej o zmroku

*

po zmroku w dolinie siadają mgły gęste jak pierwszy sen
poranne powietrze barwi aromatyczna woń igliwia
przedzieram się przez lepkie pułapki – sieci
cisza jak gąbka w której grzęźnie nawet mój oddech
z twarzy zdejmuję warstwę mumii-stycznego zwoju
przedzieram się i wyrywam członki niczym ptak skrzydła
spięte wilgocią uwięzione w oplotach rzęsistych pajęczyn

i zmiana – zima…

 


             

ADAM  KADMON

 

TYLKO SŁOWA
........................

 

 

 

o czym ma jeszcze wierszopis pamiętać gdy wie   już

że  Eos  pani Różanopalca  nad widnokresem

nie błyszczy dla niego

o jakich prawach powiedzą mu gwiazdy

jeśli prawo praw etyka zasiada

na gałęzi drzewa złego i dobrego  

suplementem mądrości i szydzi i woła

o krzywe  zwierciadło to przecież

odmienny wymiar człowieczeństwa

to kpina w żywe oczy z poezji

słowa są niczym

słowa głoszą obcość więc znów

 

co to się dzieje z pamięcią

co to wyrabia ze snem

dokąd zmierzasz bezdoroże

i czemu 

z jakiego powodu głazy płaczą

w przyziemiu

stawiać znak zapytania

stawiać znaki równania owszem

też można ale na pogrzebanych

bogów po co

 

 

LASECZKA
............................

 

 

 Kiedy za datą data, zasysa tygodnie,

a one już mają nazwy miesięcy,

kiedy nie mija ból , a staje się czymś

nieledwie zwyczajnym jak skowyt oddechu,

jak łzy na przenikliwym wietrze ,

gdy normalny, spokojny sen

wypatrywany niby łaskawa 

przystań , bezpieczna i osobista, 

wtedy to lada moment ,

w którym pozwolić sobie na śmiech

ulgi , na relaks , staje się wyzwoleniem.

Paradne !

 

Witam cię życie po ozdrowieniu ,

rekonwalescent cały w skowronkach...

Witajcie doliny śnienia , i wy , obietnice 

cisz swobodnego tchu.

Już rad cieszę się wami ; przyjazną ,


obecnością jakże dziś bliską

 


Dobra lasko , kosturze w malowanej wiśni ,

już  nie musisz być mi przewodnikiem .

Że wsparcia nigdy jest dość ?

Zapewne , stąd w spadku  pozostajesz ,

 a ja wobec  ciebie będę uprzejmy

i miły , i nigdy - pod Bogiem -

nie trafisz , z mojej ręki na śmietnik.
 

 


UKRAINA
......................

 

 

mój świat nasz świat milczy

starannie unika by nikogo nie dotknąć

dosadnym zbyt słowem po cóż

to dotknięty ma cierpieć

z zarzutem

obcych bo nie swoich śmierci

na krym droga musi stać otworem

 

mój świat nasz świat

poszedł-był w alianse z oczywistą

zgodą dla zbrodni tuż obok

ach dobrze wypadną w słitfociach

kolejne pożogi pogrzeby i rozpacz                 

i znikąd nadzieja

to tylko przelew krwi jest rodzimej

 

udziela brat bratu lekcji koniecznej

pokory to trzeba zrozumieć

kulturalny człowiek tak długo

się waha nim nazwie

zbira zbirem a co zatem idzie

ofiarę ofiarą

 

bo wszystko nad wszystkim

jest to  polityka

czyste kurwiarstwo  aplauz i uznanie 

czynom dokonanym wbrew przyzwoitości

 

 

 

DESER DZIŚ NIEZWYKŁY.  SAFONA , CÓRA WYSPY LESBOS.
....................................................................................................................................


Wyobraz sobie : te wiersze powstały w czasach , gdy kulturę grecką , trudno było nazwać klasyczną. Niemal 200 lat przed Peryklesem , Fidiaszem , cudami architektury, Dramą i Komedią.
Najbliższy jej czasom - Ajschylos - żył ponad 120 lat po niej. Niemały dorobek poetki dotrwał do naszych czasów, dzięki staranności  historyków i bibliotekarzy Bizancjum.

 

 

 

 

Do pewnej młodej
Safona
------------------------

 


Gdy będziesz już w grobie,
nikt ciepło cię nie wspomni,
żadnego serca nie wzruszysz
i nikt nie zapłacze po tobie,
bo żadna róża z Pierii cię nie zdobiła.
Tak więc błądzić będziesz
bladym cieniem po Hadesie
obca wśród tłumu zmarłych.

 

 

Do Afrodyty

Safona
----------------------

 

Przed tronem twym się chylę, Afrodyto,
nęcąca w zdradne sieci córo Zeusa,
i błagam, smutkiem nie dręcz mego serca,
o nieśmiertelna,
 
lecz ku mnie zejdź, jak nieraz już czyniłaś,
gdy cię mój głos doleciał z oddalenia,
i dla mych skarg rzucałaś progi domu
wielkiego ojca.
 
Twój złoty wóz poniosły chyże ptaki
i raz po raz, nad kręgiem czarnej ziemi
zniżając lot, skrzydłami mocno biły
w jasnym eterze.
 
Ujrzałam cię, a ty, promieniejąca,
z uśmiechem na obliczu nieśmiertelnym,
spytałaś najłaskawiej, co mnie gnębi,
że ciebie wzywam,
 
kto wzniecił znów mych pragnień najgorętszych
serdeczny żar? Kogo mi przywieść ma
Peitho ku miłości? Kto mnie skrzywdził,
kto ból mi zadał?
 
Unika cię? — mówiłaś. — Wnet odszuka!
Odtrąca dar? — Wnet tobie dary złoży.
Nie kocha cię? — W miłosne wpadnie sieci
choćby wbrew chęci.
 
I dzisiaj zejdź ze stopni swego tronu,
nie pozwól mi w daremnej trwać tęsknocie,
i stanąć racz w tej trudnej dla mnie chwili
po mojej stronie!


Minęła noc w bezsennym czuwaniu
Safona
--------------------------------------

 


Minęła noc w bezsennym czuwaniu.
O wielkiej miłości śpiewałyśmy,
o twej ukochanej
i jej fiołkowych piersiach.
 
Lecz wstań z łóżka
i idź do swoich przyjaciół,
a my znów tej nocy
ledwo zmrużymy oka jak słowik.

 


                                      Przełożył Nikos Chadzinikolau

Serafinsky
O mnie Serafinsky

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości