Słowo wyjaśnienia. Projekt WITRYNA POETÓW , od początku realizowany jest w portalu Wirtualne Media pl. Ludmiła Janusewicz to ceniona literatka , w artystycznym środowisku Pomorza Zachodniego. Wczoraj wybrana na kolejną , czwartą już kadencję prezesa oddziału ZLP w Koszalinie. Wiktor Smol , podobnie jak ja , jest blogerem. W odróżnieniu ode mnie - świetnym.
.................................................
Witajcie , miłośnicy poezji. Czas leci, Goście stają się Bywalcami , Czytelników nam , dzięki Opatrzności , nadal przybywa. Dziś , w roli deserku , będzie gość z zaświatów.
Wprzód jednak motto LUDMIŁY.
Kubuś Puchatek mówi do Prosiaczka:
- Wiem co się z tobą stanie, gdy dorośniesz!
- A co, czytałeś mój horoskop?
- Nie, książkę kucharską.
LUDMIŁA JANUSEWICZ.
Myśli
..........
Tyle lat nosimy
myśli o sobie
Często błądzą
one po ustach
Oby ten żar skrywany
nigdy nie ustał
My
............
Mamy wszystko
i nie mamy niczego
Idziemy drogą której
końca nie widać
Jesteśmy jak opadłe
liście które porwie wiatr
nie wiadomo kiedy
i gdzie
Lubię
.......
Lubię dawać ci
słowa
Wiem że na nie
czekasz
Słowa o lekkości
motyla
Wtedy czas nie śmie
uciekać
KONIE CZERWONE
......................
Konie czerwone
Rozbrykały się konie
czerwone
na płomiennej łące
płótna
Chrapy rozwarły
łby dumnie uniosły
grzywy falują
butnie
Przebierają kopytami
gotowe do skoku
w czerwieni nieba
gorącu
Tylko patrzeć jak
wyskoczą z obrazu
mknąc ku
słońcu
Rodzaj rzeczywistości
................................................
Nasze rozstanie to tylko
rodzaj rzeczywistości
W ten czas przesunięty
w czasie jak przy nagłej
utracie wzroku trzeba
dojrzeć nową drogę
Dajcie mi punkt oparcia
a wyważę wam całą
ziemię
Pożar traw
-----------------
Zaprosiłam cię kiedyś do lasu
na skraj pięknej słonecznej polany
zapytałeś mnie skąd znam to miejsce
powiedziałam
nie pytaj kochany
Po cóż miałeś mnie pytać w żar taki
nawet wiatr nie kołysał trawami
a ja stałam w kwiecistej sukience
żółte słońce i błękit
nad nami
Opuściłam leniwie powieki
później lekko rozchyliłam usta
z ramion moich opadła sukienka
jak motyl co w locie
ustał
WIKTOR SMOL
Słowa przed przecinkiem
..............................................
są przewodnikiem dla ludzi strudzonych w drodze
kluczem
do ludzkich umysłów i wytrychem do serc
bywają pułapką dla myśli – zagadką
niczym fiordy Norwegii lub labirynty katakumb Odessy
czasem są łomem w ustach niewiernych – nim
wyłamują drzwiczki tabernakulum
A człowiek
czyż nie jest obrazem na podobieństwo Jego
co to z prochu… i w proch się obróci
i nic tylko słowo się o nim zachowa
przecinek niczym przystanek
po tej lub po tamtej stronie – Sakrament
A kiedy miarka się przeleje
.........................................
kiedy obudzi nas zły sen
sędzią niech będzie sumienie
moralność – prokuratorem
sumą grzechów – cierpienie
pokuta – odpuszczeniem
według uczynków i zasług
ważonych ludzką miarą
w skali dziesięciu tablic
***
trafiam na trudne słowo w ustach obcego
język brzmi jak uzasadnienie do wyroku
albo corrigenda do życia płynącego obok
stan ducha niczym wody Narwi przy ujściu
ze słowiańską domieszką języka sąsiadów
gra współbrzmień dialektycznych sporów
o pradawne znaczenie słowa – korzenie
starych rodów przeplecione nową historią
w której giną najbardziej pamiętliwe swary
koniugacja czynności dokonanej o zmroku
*
po zmroku w dolinie siadają mgły gęste jak pierwszy sen
poranne powietrze barwi aromatyczna woń igliwia
przedzieram się przez lepkie pułapki – sieci
cisza jak gąbka w której grzęźnie nawet mój oddech
z twarzy zdejmuję warstwę mumii-stycznego zwoju
przedzieram się i wyrywam członki niczym ptak skrzydła
spięte wilgocią uwięzione w oplotach rzęsistych pajęczyn
i zmiana – zima…
ADAM KADMON
TYLKO SŁOWA
........................
o czym ma jeszcze wierszopis pamiętać gdy wie już
że Eos pani Różanopalca nad widnokresem
nie błyszczy dla niego
o jakich prawach powiedzą mu gwiazdy
jeśli prawo praw etyka zasiada
na gałęzi drzewa złego i dobrego
suplementem mądrości i szydzi i woła
o krzywe zwierciadło to przecież
odmienny wymiar człowieczeństwa
to kpina w żywe oczy z poezji
słowa są niczym
słowa głoszą obcość więc znów
co to się dzieje z pamięcią
co to wyrabia ze snem
dokąd zmierzasz bezdoroże
i czemu
z jakiego powodu głazy płaczą
w przyziemiu
stawiać znak zapytania
stawiać znaki równania owszem
też można ale na pogrzebanych
bogów po co
LASECZKA
............................
Kiedy za datą data, zasysa tygodnie,
a one już mają nazwy miesięcy,
kiedy nie mija ból , a staje się czymś
nieledwie zwyczajnym jak skowyt oddechu,
jak łzy na przenikliwym wietrze ,
gdy normalny, spokojny sen
wypatrywany niby łaskawa
przystań , bezpieczna i osobista,
wtedy to lada moment ,
w którym pozwolić sobie na śmiech
ulgi , na relaks , staje się wyzwoleniem.
Paradne !
Witam cię życie po ozdrowieniu ,
rekonwalescent cały w skowronkach...
Witajcie doliny śnienia , i wy , obietnice
cisz swobodnego tchu.
Już rad cieszę się wami ; przyjazną ,
obecnością jakże dziś bliską
Dobra lasko , kosturze w malowanej wiśni ,
już nie musisz być mi przewodnikiem .
Że wsparcia nigdy jest dość ?
Zapewne , stąd w spadku pozostajesz ,
a ja wobec ciebie będę uprzejmy
i miły , i nigdy - pod Bogiem -
nie trafisz , z mojej ręki na śmietnik.
UKRAINA
......................
mój świat nasz świat milczy
starannie unika by nikogo nie dotknąć
dosadnym zbyt słowem po cóż
to dotknięty ma cierpieć
z zarzutem
obcych bo nie swoich śmierci
na krym droga musi stać otworem
mój świat nasz świat
poszedł-był w alianse z oczywistą
zgodą dla zbrodni tuż obok
ach dobrze wypadną w słitfociach
kolejne pożogi pogrzeby i rozpacz
i znikąd nadzieja
to tylko przelew krwi jest rodzimej
udziela brat bratu lekcji koniecznej
pokory to trzeba zrozumieć
kulturalny człowiek tak długo
się waha nim nazwie
zbira zbirem a co zatem idzie
ofiarę ofiarą
bo wszystko nad wszystkim
jest to polityka
czyste kurwiarstwo aplauz i uznanie
czynom dokonanym wbrew przyzwoitości
DESER DZIŚ NIEZWYKŁY. SAFONA , CÓRA WYSPY LESBOS.
....................................................................................................................................
Wyobraz sobie : te wiersze powstały w czasach , gdy kulturę grecką , trudno było nazwać klasyczną. Niemal 200 lat przed Peryklesem , Fidiaszem , cudami architektury, Dramą i Komedią.
Najbliższy jej czasom - Ajschylos - żył ponad 120 lat po niej. Niemały dorobek poetki dotrwał do naszych czasów, dzięki staranności historyków i bibliotekarzy Bizancjum.
Do pewnej młodej
Safona
------------------------
Gdy będziesz już w grobie,
nikt ciepło cię nie wspomni,
żadnego serca nie wzruszysz
i nikt nie zapłacze po tobie,
bo żadna róża z Pierii cię nie zdobiła.
Tak więc błądzić będziesz
bladym cieniem po Hadesie
obca wśród tłumu zmarłych.
Do Afrodyty
Safona
----------------------
Przed tronem twym się chylę, Afrodyto,
nęcąca w zdradne sieci córo Zeusa,
i błagam, smutkiem nie dręcz mego serca,
o nieśmiertelna,
lecz ku mnie zejdź, jak nieraz już czyniłaś,
gdy cię mój głos doleciał z oddalenia,
i dla mych skarg rzucałaś progi domu
wielkiego ojca.
Twój złoty wóz poniosły chyże ptaki
i raz po raz, nad kręgiem czarnej ziemi
zniżając lot, skrzydłami mocno biły
w jasnym eterze.
Ujrzałam cię, a ty, promieniejąca,
z uśmiechem na obliczu nieśmiertelnym,
spytałaś najłaskawiej, co mnie gnębi,
że ciebie wzywam,
kto wzniecił znów mych pragnień najgorętszych
serdeczny żar? Kogo mi przywieść ma
Peitho ku miłości? Kto mnie skrzywdził,
kto ból mi zadał?
Unika cię? — mówiłaś. — Wnet odszuka!
Odtrąca dar? — Wnet tobie dary złoży.
Nie kocha cię? — W miłosne wpadnie sieci
choćby wbrew chęci.
I dzisiaj zejdź ze stopni swego tronu,
nie pozwól mi w daremnej trwać tęsknocie,
i stanąć racz w tej trudnej dla mnie chwili
po mojej stronie!
Minęła noc w bezsennym czuwaniu
Safona
--------------------------------------
Minęła noc w bezsennym czuwaniu.
O wielkiej miłości śpiewałyśmy,
o twej ukochanej
i jej fiołkowych piersiach.
Lecz wstań z łóżka
i idź do swoich przyjaciół,
a my znów tej nocy
ledwo zmrużymy oka jak słowik.
Przełożył Nikos Chadzinikolau


Komentarze
Pokaż komentarze