Shork Shork
486
BLOG

Edukacyjna droga do piekła

Shork Shork Polityka Obserwuj notkę 12

Taki los wieszcza, mój tekst z lutego 2011. Dlatego nie jest to odpowiedź na dywagacje prof. Legutko, którego bardzo szanuję.

  Huragan Katrina Hall przyleciał na ziemie polskie w 2007 roku. Nie przyleciał sam. Został zaproszony przez kilkadziesiąt procent z głosujących w wyborach parlamentarnych.
Przyleciał z zamiarem pozostawienia w polskiej edukacji trwałego śladu. Gwarantował,  że jako umysł matematyczny, będzie kierował się logiką i doprowadzi polską edukację na wyżyny, zgodnie z hasłami “Nasi świetnie wyedukowani specjaliści, będą zarabiać w Polsce grube pieniądze i sławić imię naszego szkolnictwa za granicą” oraz “by żyło się lepiej wszystkim”.
Huragan zapowiedział rewolucyjne zmiany i wziął się do roboty w myśl zasady byle inaczej niż mój poprzednik, który zhańbił tekę wprowadzeniem na przykład mundurków.
Sztandar odwrócić! Zamiast mundurków całkowity luzik w szkole. Uczniowi nikt nie może podskoczyć, a szczególnie nauczyciel. Rodzic ma zawsze rację, ale wyłącznie rodzic postępowy, czyli taki co uważa, że szkoła ma z niego zdjąć obowiązek wychowania. Ubrania dowolne, kultura dowolna, z jedynką promocja, a jak będzie trzeba to z dwoma. Jak najszybciej do gimnazjum, liceum, studia i do roboooty!
Mało.
Nowoczesna szkoła to szkoła skomputeryzowana. W każdym gimnazjum uczniowie pracują na laptopach! Pamiętacie tę akcję? 2008 rok.
“25 milionów złotych z rezerwy celowej na 2009 rok zostanie przeznaczonych na zakup komputerów dla uczniów pierwszych klas gimnazjów w przyszłym roku – poinformował w Sejmie podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Adam Leszkiewicz. Jest to pilotażowa część programu “Komputer dla ucznia”.
Wiecie na co poszły pieniądze?
16 milionów na dokształcanie nauczycieli, czyli kursy jak należy pracować z uczniem wyposażonym w laptop. 30 złotych na jednego nauczyciela za godzinę kursu.
Niezłe lody co? Jak widać na laptopy zabrakło.
Gimnazja to w ogóle porażka systemowa. Ostatnia klasa podstawówki to klasa szósta. Szkołą rządzą dzieciaki w wieku 12-13 lat. Tak rządzą po kilku nauczycieli nie jest w stanie opanować “najstarszych” roczników. W ośmioklasowych podstawówkach rządziły dzieci 15-16 letnie. Chłopaki pod wąsem. Dziewczyny dojrzałe.
Kazdy psycholog i psychiatra, który zdobył ten zawód opierając się na prawdziwej wiedzy a nie przepychaniu z klasy do klasy wyda opinie (sprawdzoną empirycznie), ze obok rozwodu rodziców i ich śmierci największym wydarzeniem traumatycznym jest nagła zmiana otoczenia. A czym innym jest zmiana szkoły, w której dziecko przebywa dziennie od ósmej do piętnastej niż nagłą zmianą otoczenia? Do tego pierwsza klasa i gimnazjum i liceum to klasa tak zwanego wyrównywania szans. W tym czasie dobrzy uczniowie się nudzą, a słabsi nadganiają. Pozostają cztery, a w liceum trzy semestry na realizację materiału.
Popatrzyła Katrina  na gimnazja i stwierdziła, że zniszczyć bardziej nie może i poleciała wyżej. Do liceów.
A w liceach jest co robić. Poprzedni minister, przeciwko któremu “spontanicznie” protestowali uczniowie, popełnił grzech. Zabrał uczniom Gąbrowicza. Czy aby na pewno? Na liście lektur maturalnych 2007  i 2008 figuruje i Ferdydurke, i Transatlantyk. No ale nie o tym.
Czy wy wiecie, że w liceach nie zamyka się wiedzy matematycznej uczniów analizą? Uczyli się matematyki 11,5 roku po to aby nigdy nie dowiedzieć się po co im właściwie te ciągi, zbiory, układy współrzędnych. Szczęśliwcy dowiedzą się na I roku studiów politechnicznych gdzie analiza matematyczna stanowi świetną weryfikację zastępująca egzaminy wstępne. I komu dzieje się krzywda? Uczniom wyłącznie. Tym co nie pamiętają analizy z liceum, przypomnę że do połowy lat dziewięćdziesiątych matura z matematyki to cztery zadania z analizy i jedno z rachunku prawdopodobieństwa.
Prawdziwy matematyk zauważyłby ten problem i zareagował. Ale Katrina jest jedynie osobą która ukończyła studia matematyczne. Zakuła, zaliczyła i zapomniała.
Za to otoczona gronem znakomitych historyków zabrała się za historię. Dawniej historia była rozłożona na dwie szkoły. Dwa razy po cztery lata powtarzano całą historię świata i Polski. Z tym że w liceum robiono to w miarę synchronicznie z literaturą. Teraz mamy trzy lata w podstawówce, jeżeli uwzględnić wyrównywanie szans w gimnazjum dwa lata  i w liceum półtora. Nauczcie tu historii licealistę w 1,5 roku, w oderwaniu od literatury.  Nasz huragan zauważył problem i zaczął leczyć cholerę dżumą. Skoro i tak się tej historii nie nauczą to niech będzie tylko w pierwszej klasie liceum. No tak, wtedy się na pewno nauczą.
Zejdźmy niżej pod sztandarowy program naszej Katriny, właściwie to porównując do tego drobiazgu na Florydzie powinniśmy chyba ją nazywać Katriną Wielką.
Pięciolatki do szkół! Do zerówek.
A sześciolatki do pierwszej klasy. No co jest? ma być nowocześnie i postępowo. A przy okazji  zlikwiduje się problem braku miejsc w przedszkolach i to pokolenie szybciej o rok zacznie płacić ZUSy i podatki. Same korzyści.
Abstrahując już od tego, że w przedszkolach normalny jest widok pięciolatka, który nie potrafi ani sam jeść, ani sam się podetrzeć, za to dziecko potrafiące się ubrać i zawiązać sznurówki uważane jest za geniusza,  ciałka dzieci są nieprzystosowane do nauki w szkole. Mięśnie ręki zmuszane do pisania stworzą nam rzesze dysgrafów. Tornistry wykrzywią im kręgosłupy. (Wiem wiem, podobno MEN przeznaczył miliony na dostosowanie sal do zajęć z małymi dziećmi – dywanik i klocki w kącie sali).
Już teraz nauczyciele z powodu dyżurów nie mają czasu zjeść śniadania, zobaczymy co będzie jak dojdzie kilka klas nieprzygotowanych krasnali.
Pomysł wzbudził opór. Rodzice i nauczyciele ośmielili się przeciwstawić Katrinie. Ba zrobili to tak, że nawet fanatyczni wyborcy PO zrozumieli problem.
Ale Katrina ma siłę. Zastosowała przymus dobrowolny.
Wiecie państwo co to jest przymus dobrowolny? Stalin potrafił nakarmić kota musztardą. Kot nie ruszy musztardy nawet z najsmakowitszym tuńczykiem. Ale wystarczy posmarować mu musztardą tyłek, żeby ją dokładnie wylizał i zjadł.
Przymus dobrowolny huraganu polegał na zabronieniu nauczycielom uczenia dzieci w przedszkolach pod groźbą zwolnienia z pracy. Chyba na ziemiach polskich ostatnio podobny ewenement miał miejsce w czasach zaborów. I wszystko pod pozorem wyrównywania szans. Tylko, że te szanse się tłamsi i dusi. A równa się wyłącznie w dół.
Efektem reformy Katriny będą tępi odbiorcy reklam, konsumenci a właściwie niewolnicy lepiej wykształconych właścicieli dóbr. Tacy co legitymując się tytułem magistra nie będą potrafili zrozumieć zdania złożonego bez interpretacji dyżurnego dziennikarza. Pozostaje pytanie, czy huragan kształci nasze dzieci na swój obraz i podobieństwo czy na polecenie szykuje nam pokolenie taniej i tępej siły roboczej?

Shork
O mnie Shork

jaki jestem? Okropny! Zacząłem od Forum Frondy, teraz jestem na rebelya.pl. Mam swój blog osobisty i księgarnię na graniaste.pl. Kopię tekstów wysyłam na niepoprawnych. Wdając się ze mną w dyskusje, spodziewaj się wszystkiego.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka