Wyścig ślimaków organizowany pod kryptonimem Ekstraklasa 2011/2012 zmierza ku końcowi. Lebiegi przebrane za piłkarzy wyczekują już niezasłużonych urlopów. Wcześniej jednak, któryś zespół doczłapie się do tytułu mistrza Polski. Śląsk Wrocław, czyli mistrzowie jesieni, przygotowani do wiosny przez eksperta od przygotowania fizycznego, magistra wychowania fizycznego, Oresta Lenczyka grają beznadziejnie. Gdyby Legia Warszawa miała choć odrobinkę tego co miała Legia z czasów Jóźwiaka i Kowalczyka to już świętowałaby mistrzostwo. Legioniści jednak również bardzo się starają aby nie zdobyć tytułu mistrzowskiego. W tej sytuacji skok na mistrza – dzięki korzystnemu terminarzowi – ma szansę przeprowadzić Ruch Chorzów, czyli zespół który bez żadnych transferów kolejny rok z rzędu nie schodzi poniżej solidnego poziomu. W grze – pomimo licznych kompromitacji – pozostaje również Polonia Warszawa oraz Korona Kielce grająca swojskim stylem „rąbaj, siekaj i uciekaj”. Już teraz można powiedzieć, że ktokolwiek tym mistrzem zostanie będzie to mistrz przypadkowy, zespół którego nikt nie musiał się bać, zespół który stracił punkty praktycznie z każdym ligowcem i który praktycznie nie znokautował żadnego zespołu w drodze po tytuł.
Na przeciwległym biegunie jest Cracovia, która rzeczywiście może już tylko marzyć, że znów ktoś nie dostanie licencji i „Pasy” załapią się na kolejny sezon. W rzeczywistości chyba lepiej byłoby dla samej Craxy aby w końcu spadła z ligi. Czas najwyższy zrobić wietrzenie składu i rozpuścić stado psedupiłkarzy robiących pieniądze na premiach za utrzymanie. W przeciwnym razie Cracovia dalej będzie chorym człowiekiem Ekstraklasy, który cały sezon pałęta się w strefie spadkowej. Kibice Cracovii zasługują na coś więcej niż wegetacja.


Komentarze
Pokaż komentarze