państwo z dykty mięliśmy rok temu, teraz mamy państwo z mchu i paproci;
Minister Zdrowia ogłasza, że amantadyna jest do niczego (chociaż jest wyjątkowo tania i dobrze znana włącznie ze swoimi skutkami ubocznymi i przeciwskazaniami) więc zamiast sprowadzić kilka kontenerów w Antonowie albo szybko przeprowadzić dodatkowe badania kliniczne (a chętnych nie zabraknie!) należy zdyscyplinować lekarzy w wypisywaniu recept i wycofać ją z aptek, w związku z czym apteki czeskie, słowackie, ukraińskie i niemieckie po prostu podniosły ceny;
po czym minister tego samego rządu ujawnia, że wyleczył całą rodzinę amantadyną - niedostępną dla swoich rodaków - którą zdobył oczywiście nielegalnie bo przecież nie choruje na Parkinsona...


Komentarze
Pokaż komentarze (26)